Dirk Kuyt z mieszanymi uczuciami wspomina początek swojej kariery trenerskiej. Obecny szkoleniowiec FC Dordrecht przyznaje, że z perspektywy czasu podjąłby inne decyzje, zwłaszcza w okresie, gdy otrzymał możliwość pracy jako asystent Arne Slota.
Były piłkarz Feyenoordu opowiedział w podcaście Rondje Rob, że zmarnował ważną okazję do nauki. – Arne Slot chciał mnie jako asystenta w AZ. Kiedy dziś patrzę na to, jak dobrym trenerem się stał, była to dla mnie fantastyczna szkoła jako początkującego szkoleniowca.
Inaczej ocenia również swoją reakcję na zakończenie pracy w Feyenoordzie jako trener w trakcie przygotowania do zawodu. – Uważam, że zareagowałem zbyt emocjonalnie i ze złością na fakt, że nie zostanę trenerem Feyenoordu – wyjaśnia. – W tamtym momencie wydawało się to bardzo niesprawiedliwe. Ale tak naprawdę dobrą opcją było też zostanie asystentem Slota w Feyenoordzie. Bo dziś wiem, że po prostu nie byłem jeszcze na to gotowy.
Kuyt podkreśla, że jego ambicja, by pewnego dnia zostać pierwszym trenerem Feyenoordu, wciąż pozostaje aktualna. – Oczywiście, to moje marzenie, by zostać trenerem Feyenoordu. Nadal. A czy tak się stanie, zobaczymy – mówi były reprezentant Holandii. Wspomina także rozmowy z ówczesnymi decydentami klubu. – Martin van Geel powiedział wtedy, że jego zdaniem jestem bardziej trenerem niż dyrektorem technicznym. Widział we mnie przyszłego szkoleniowca Feyenoordu. Później Martin odszedł, a jego miejsce zajął Frank Arnesen, z którym spotkaliśmy się u mnie w domu. On również tak to widział, ale wszystko potoczyło się nieco inaczej.
Wizerunek i zakończenie kariery piłkarskiej
Na koniec Kuyt odniósł się także do swojego wizerunku. Jego zdaniem nie zawsze oddaje on rzeczywistość. – W mojej karierze wiele rzeczy układało się po mojej myśli. Zakończyłem ją też w bardzo dobrym momencie, na szczycie – mówi, nawiązując do mistrzostwa Feyenoordu w 2017 roku. – W tamtym okresie było tego wszystkiego bardzo dużo, trochę aż za pięknie, by było prawdziwe. Postanowiliśmy napisać książkę, a ja pozwoliłem też na realizację dokumentu w trakcie mojego ostatniego roku, który odniósł sukces. Być może dla ludzi było tego wszystkiego po prostu za dużo. Ale zawsze pozostawałem sobą – zarówno w dobrych, jak i złych momentach.
Tottenhamu Hotspur
Kuyt w tej samej rozmowie ujawnił, że w 2005 mógł przenieść się do Tottenhamu Hotspur. Ale sam jednak nie chciał stawiać klubu w trudnej sytuacji i rok później odszedł do Liverpoolu aż za 18 milionów euro. Holendra bardzo chciał u siebie prezes, Daniel Levy. - Wtedy powiedziałem: nie chcę tego robić Feyenoordowi w ostatnim dniu okna transferowego. W takiej sytuacji pojawia się myśl: czy taka szansa jeszcze wróci? Ale rok później zgłosił się Liverpool.
Niewiele jednak brakowało, a napastnik trafiłby do La Liga. – Prezes Atlético Madryt wysłał prywatny odrzutowiec do Rotterdamu i mieliśmy polecieć do Madrytu. Wtedy mój agent powiedział: musisz wziąć pod uwagę, że jeśli wsiądziemy do samolotu, już nie wrócimy. Bardzo się cieszę, że ostatecznie tego nie zrobiliśmy.
Komentarze (0)