Valentijn Driessen twierdzi, że zamieszanie dotyczące Robin van Persiego w Feyenoordzie było całkowicie bezzasadne. Według dziennikarza De Telegraaf pozycja trenera podczas poniedziałkowych spotkań ani przez moment nie podlegała dyskusji. Informacje o możliwej zmianie szkoleniowca miały – jego zdaniem – wynikać z błędnego obrazu narad toczących się wewnątrz klubu.
W swoim felietonie Driessen pisze, że sytuacja wyglądała inaczej, niż przedstawiały to liczne media. Według niego analiza harmonogramu działań klubu jasno wskazywała, że nie ma mowy o żadnych naradach kryzysowych. Jak zaznacza:
– Każdy, kto sprawdziłby kalendarz zarządu Feyenoordu z dwoma zaplanowanymi na poniedziałek spotkaniami lub dotarłby do odpowiednich źródeł, nigdy nie dałby się złapać w tę pułapkę. Dyrekcja oraz większość Rady Nadzorczej stoją murem za pierwszym trenerem Van Persiem. Jedynie niektórzy przedstawiciele „Przyjaciół Feyenoordu” wykazują mniej entuzjazmu.
Dziennikarz uderza w rolę mediów, które jego zdaniem niepotrzebnie rozdmuchały całą sprawę. – Redakcje „Algemeen Dagblad”, „Voetbal International”, ESPN z własnym reporterem pod De Kuip, a nawet serwis informacyjny NOS, dały się na to kompletnie nabrać. Skutkiem była medialna burza o nic. Być może taki był jedyny cel kilku osób z kręgu „Przyjaciół Feyenoordu”, którzy tracą obecnie swoje wpływy.
– Dyrektor generalny i techniczny Dennis te Kloese odbył w poniedziałek wraz ze współpracownikami rutynowe spotkanie z fundacją Stichting Continuïteit Feyenoord (Stico), a następnie – zgodnie z wcześniejszym planem – zarząd usiadł do rozmów z „Przyjaciółmi Feyenoordu” (VvF). Żaden punkt porządku obu tych zebrań nie dotyczył posady Robina van Persiego. Zarówno Stico, jak i VvF nie mają w kwestii wyboru trenera nic do powiedzenia – wyjaśnia Driessen.
Wpływy „Przyjaciół Feyenoordu”
W swojej publikacji Driessen analizuje także obecną pozycję grupy VvF w strukturach klubu. – W obliczu nadchodzącego wykupu udziałów, „Przyjaciele Feyenoordu” widzą, że ich władza i realny wpływ na to, co dzieje się w klubie, drastycznie maleją. Docelowo ich reprezentacja w Radzie Nadzorczej oraz Stico zostanie ograniczona z dwóch osób do jednej. Niektórzy dawali do zrozumienia, że podczas regularnego spotkania z zarządem zamierzają podnieść kwestię pracy Van Persiego. Bez względu na to, czy ten temat ostatecznie wybrzmiał, czy nie, nie było ku temu żadnych merytorycznych podstaw. Z całą pewnością nie było to „spotkanie na szczycie”, a tym bardziej zainicjowane nagle obrady, o których rozpisywały się media.
Komentarze (0)