Valentijn Driessen nie pozostawił suchej nitki na Feyenoordzie po bezbarwnej porażce z FC Twente. Zdaniem dziennikarza, mimo wyraźnego spadku formy, klub z Rotterdamu wciąż ma najlepsze karty w walce o drugie miejsce w Eredivisie. To jednak – jak podkreśla – mówi więcej o słabości konkurencji niż o sile samego zespołu. Na łamach De Telegraaf publicysta wprost sugeruje konieczność zdecydowanej reakcji władz z De Kuip.
Driessen zwraca uwagę, że zarówno Feyenoord, jak i Ajax zawodzą sportowo. – To, że Feyenoord i Ajax mimo wszystko mają najlepsze papiery na drugie i trzecie miejsce, dające odpowiednio bezpośredni awans i grę w eliminacjach Ligi Mistrzów, mówi wszystko o NEC, FC Twente, AZ, Sparcie i FC Utrecht. Eredivisie stała się królestwem dla drużyn środka tabeli, ale żaden z klubów spoza czołowej trójki zdaje się tego nie dostrzegać. Tylko dlatego Robin van Persie i Fred Grim wciąż utrzymują się na swoich stanowiskach.
Porażka w Enschede była – według Driessena – kolejnym występem poniżej oczekiwań. – Feyenoord przeciwko FC Twente po raz trzeci z rzędu zaprezentował się kompromitująco, a Ajax wygrał tylko jedno z sześciu ostatnich spotkań. W Feyenoordzie jedynym przejawem emocji była awantura między popełniającym błędy kapitanem Timonem Wellenreutherem a w dużej mierze niewidocznym wicekapitanem Anisem Hadj Moussą. W Ajaksie natomiast nie było żadnej energii. To, co pokazali piłkarze z Amsterdamu, znów nie miało większego sensu – ocenia.
Ostre słowa kieruje również pod adresem sztabu szkoleniowego Feyenoordu. – Van Persie i jego współpracownicy, René Hake oraz Etienne Reijnen, stracili kontrolę nad szatnią. W Enschede piłkarze Feyenoordu sprawiali wrażenie zagubionych, a z ławki rezerwowych nikt nie potrafił zareagować – stwierdza. Jego zdaniem gospodarze mogli wygrać znacznie wyżej. – Na szczęście dla Feyenoordu tylko Sondre Orjasaeter i Kristian Hlynsson byli w wysokiej dyspozycji, w przeciwnym razie FC Twente odniosłoby druzgocące zwycięstwo.
W końcowej części swojego komentarza Driessen wskazuje, że jedynym realnym argumentem przemawiającym na korzyść Feyenoordu w walce o miejsce premiowane grą w Lidze Mistrzów pozostaje terminarz. – Łatwiejszy kalendarz w porównaniu z rywalami to jedyne, czego Feyenoord może się dziś trzymać. Zresztą relatywnie łatwiejszy, jeśli przypomnieć sobie szczęśliwe wyjścia z opresji w ostatnich tygodniach przeciwko Go Ahead Eagles i Telstarowi. Sama gra nie daje żadnej perspektywy – zauważa.
Publicysta przywołuje również wcześniejsze decyzje dyrektora generalnego Dennisa te Kloese. Gdy sytuacja wymknęła się spod kontroli za kadencji Briana Priske, klub zdecydował się na stanowczą interwencję, powierzając tymczasowo prowadzenie zespołu Pascalowi Bosschaartowi. – Jeśli Feyenoord może skorzystać na podobnym efekcie wstrząsu w kontekście kwalifikacji do Ligi Mistrzów, Te Kloese – działając w interesie klubu – nie może bezczynnie przyglądać się wydarzeniom – podsumowuje Driessen.
Komentarze (0)