Marc van Hintum, dyrektor techniczny Go Ahead Eagles, odniósł się do doniesień dotyczących przyszłości Matsa Deijla. Obrońca znalazł się w kręgu zainteresowań Feyenoordu, jednak – jak podkreśla działacz – na ten moment nie osiągnięto jeszcze ostatecznego porozumienia.
– Na pierwszą myśl mówię: wspaniale dla Matsa Deijla. Feyenoord to topowy klub w Holandii – rozpoczął były piłkarz w rozmowie z Oost Sport. – Jeżeli taki klub interesuje się Matsem, to jest to ogromny komplement. Na razie jednak nic nie jest przesądzone. O wszystkim można mówić dopiero wtedy, gdy kontrakty zostaną podpisane.
Van Hintum odniósł się również do krążących w mediach plotek o rzekomej klauzuli odstępnego w wysokości trzystu tysięcy. – Nie, ustalenia dotyczyły lata, a nie zimy. Nie można go wykupić za tyle zimą – to absolutnie nieprawda. A ile jest wart? Jak to się ładnie mówi: tyle, ile ktoś jest gotów za niego zapłacić – zaśmiał się Van Hintum. – Rządzi chwila. W jednym momencie myślisz: to niemożliwe, a za chwilę: to przecież niewiele. Proszę mi wierzyć, mówimy o naprawdę solidnych kwotach.
Dla porównania przywoływana jest także niedawna, rekordowa sprzedaż Milana Smita, który przeniósł się do Anglii. Van Hintum jasno zaznacza jednak różnice. – Nie, to nie są aż takie pieniądze. Nikt nie jest aż tak szalony. Mówimy o doświadczonym zawodniku, który wiele przeżył i stał się ikoną klubu. Byłoby fantastycznie, gdyby on i my mogli sfinalizować ten transfer. Na razie jednak nasza głowa jest już przy meczu.
W późniejszej rozmowie z ESPN Van Hintum przyznał, że osiągnięcie porozumienia jest coraz bliżej. – Kontakt z Feyenoordem jest. Sprawy idą w dobrą stronę dla obu stron. Chodzi już o drobne zapisy, język prawniczy, jak to nazywamy. Oczekujemy, że wszystko zakończy się pomyślnie.
De Busser spokojny wobec zainteresowania Feyenoordu: Dobrze mi tutaj, nie ma nic konkretnego
Feyenoord rozpoczął poszukiwania nowego bramkarza. Jak informuje Algemeen Dagblad, wewnątrz klubu pojawiło się nazwisko Jariego De Bussera, jednak dziennik podkreśla, że jak dotąd rotterdamski klub nie podjął żadnych konkretnych działań. Podczas jednego z briefingów prasowych golkiper Go Ahead Eagles został zapytany o całą sytuację.
– Jeszcze nic o tym nie słyszałem – przyznał De Busser przed meczem Ligi Europy z OGC Nice. – Nie widziałem też żadnych plotek na ten temat. Dopóki nie usłyszę czegoś od mojego agenta, to nic nie wiem. Komunikujemy się ze sobą bardzo otwarcie i współpracujemy od dłuższego czasu. Odzywa się do mnie tylko wtedy, gdy faktycznie coś się dzieje, a teraz tak nie jest.
Bramkarz podkreślił, że nie zamierza wymuszać transferu i czuje się dobrze w obecnym klubie. – Nigdy nie wiadomo, co przyniesie przyszłość, ale nie planuję forsować odejścia ani deklarować, że chcę wyjechać. Dobrze mi tutaj, nie ma nic konkretnego. Moim zdaniem spokojnie będę dalej grał tutaj w piłkę. Zobaczymy, co przyniesie odległa przyszłość.
W Go Ahead Eagles z możliwymi transferami łączeni są obecnie także Mats Deijl oraz Milan Smit. Zdaniem De Bussera nie ma to jednak wpływu na funkcjonowanie zespołu. – Przygotowania były normalne. To nie było trudne. Robiliśmy dokładnie to samo co zawsze. To są sprawy, które zapadają ponad naszymi głowami – pomiędzy klubami a zawodnikami. My skupiamy się na jak najlepszym przygotowaniu do meczu. Więcej nie mogę na ten temat powiedzieć.
Komentarze (0)