Feyenoord po raz dziesiąty w trzynastu ostatnich spotkaniach stracił punkty. Po końcowym gwizdku Robin van Persie, jak zwykle, stanął przed kamerą NOS, by przedstawić swoją ocenę meczu. Prowadzący rozmowę Arman Avsaroglu zwrócił jednak uwagę na to, jak bardzo pozytywnie brzmiała analiza trenera mimo kolejnego niepowodzenia w wynikach.
– Oczywiście, że gramy o zwycięstwo. Byliśmy bardzo blisko. Zawsze boli, gdy bramka pada tak późno. Zdarza nam się to ostatnio zbyt często, ale ciężko nad tym pracujemy – rozpoczął szkoleniowiec. Jego ton nie wskazywał na narastający niepokój. Przeciwnie: w pierwszej połowie widział wiele powodów. – Jeśli spojrzeć na obraz gry, jestem bardzo zadowolony z pierwszej połowy. Defensywnie było solidnie. Straciliśmy gola i dopuściliśmy do jeszcze jednej sytuacji, w której mogliśmy zachować się lepiej, ale poza tym niewiele pozwoliliśmy rywalowi. To był pozytywny sygnał – zarówno w wysokiej, jak i niskiej obronie.
Van Persie podkreślił także ofensywne fragmenty. – Zdobyliśmy dwie bardzo ładne bramki i stworzyliśmy jeszcze kilka klarownych okazji. Przy piłce bywaliśmy miejscami niedokładni, ale nie tak jak po przerwie. Druga połowa była z naszej perspektywy bardzo słaba. Samo cofnięcie się do niskiej obrony nie jest problemem, o ile po odbiorze podejmuje się właściwe decyzje. To nie zawsze kwestia zawodnika z piłką, ale też opcji, które mu oferują partnerzy. A gdy już omijaliśmy pressing, nie potrafiliśmy utrzymać futbolówki. W efekcie zbyt długo broniliśmy nisko.
Choć analiza trenera była rzeczowa, dziennikarzowi zabrakło w niej poczucia pilności wobec słabszych rezultatów. – Gdzie jest drużyna, którą widzieliśmy wcześniej w tym sezonie i która potrafiła dobrze grać? Ja widzę to rzadko, a ty wciąż jesteś pozytywny? – zapytał Avsaroglu. Van Persie nie podzielił tej oceny. – Widziałeś naszą pierwszą bramkę? – odparł, wskazując, że jego zespół potrafi pokazywać jakość w konkretnych momentach.
– Do tego stworzyliśmy w pierwszej połowie kilka dobrych sytuacji i dwie po przerwie. Czy chcielibyśmy kreować więcej? Oczywiście. Z drugiej strony nie dopuszczamy rywala do wielu okazji. Szczerze mówiąc, dziś zrobiliśmy wystarczająco dużo, by tu wygrać. Kiedy jednak tracisz gola tak późno, to zawsze jest frustrujące – dodał.
Szkoleniowiec przyznał, że w ostatecznym rozrachunku liczy się zwycięstwo. – Na końcu chodzi o wygrywanie. Dziś tego nie zrobiliśmy i wszystkim jest z tego powodu przykro. Ale rozmawiamy o treści meczu – a to, moim zdaniem, sens tej rozmowy. Wtedy schodzi się na takie elementy, jak gra w obronie, w ataku i w fazach przejściowych – wyjaśnił, po czym jeszcze raz skrótowo powtórzył swoją wcześniejszą ocenę.
Na zakończenie padło pytanie o to, jak bolesne jest, że praca wykonana w przerwie zimowej nie przekłada się od razu na lepsze wyniki. – To jest ze sobą ściśle powiązane. Gdybyśmy dziś wygrali, mielibyśmy inną rozmowę. To naturalne – my sami też chcemy wygrywać i w zasadzie tego oczekuje się od nas w każdym meczu. Dziś byliśmy bardzo blisko. Nad kwestiami, o których mówiłem, będziemy pracować do następnego spotkania – zakończył Van Persie.
Komentarze (0)