Według szeroko podzielanej opinii we Francji Olympique Marsylia zapłacił za Igora Paixão zdecydowanie za dużo. Wśród kibiców, dziennikarzy i analityków związanych z klubem panuje przekonanie, że suma transferu nie pozostaje w proporcji do aktualnych występów zawodnika. Taką ocenę w rozmowie z VoetbalPrimeur przedstawia klubowy korespondent „L’Équipe”, Mathieu Grégoire. Brazylijczyk miewa na Stade Vélodrome momenty, w których pokazuje swoje możliwości, jednak finansowy wymiar tej transakcji wciąż budzi wątpliwości i jest przedmiotem dyskusji.
– Piętnaście, a maksymalnie dwadzieścia milionów euro byłoby uczciwszą ceną – podkreśla Grégoire. – Dla wszystkich tutaj jest jasne, że Marsylia zapłaciła zdecydowanie za dużo, ale tak po prostu działa rynek transferowy. Kiedy rywalizujesz o piłkarza z Leeds, klubem z Premier League, sytuacja staje się bardzo trudna. Jeśli doliczyć bonusy, jest to najdroższy zakup w historii klubu. Wielu kibiców, dziennikarzy i analityków uważa jednak, że Paixão nie jest wart 30 czy 35 milionów euro.
W ostatnim okresie gra Paixão znalazła się ponadto pod większą presją ocen. – Obecnie pozostaje w cieniu Masona Greenwooda, który w zasadzie co tydzień robi różnicę. Paixão jest ceniony za to, że zawsze się uśmiecha, jest uprzejmy i dokłada swoje bramki, ale pod względem poziomu jest bardzo daleko od Greenwooda. De Zerbi mówi zresztą wprost: mogę ustawić Greenwooda bardzo wysoko na prawej stronie, ponieważ Paixão na lewym skrzydle wykonuje pracę defensywną. Robi to bardzo dobrze, lecz to Greenwood jest prawdziwą gwiazdą zespołu.
Mimo to były piłkarz Feyenoordu może pochwalić się solidnymi statystykami: osiem bramek i trzy asysty w 22 meczach dla Marsylii. Grégoire dostrzega jednak w jego grze sporo przestrzeni do dalszego rozwoju. – Ostatnio spotkała go krytyka za to, że zbyt rzadko podaje piłkę. Paixão często wykonuje też ten sam manewr: schodzi do środka i próbuje uderzać prawą nogą. Z czasem obrońcy zaczynają to przewidywać, więc są już na takie zagrania przygotowani.
Komentarze (0)