Karim El Ahmadi nie ukrywał swojego pozytywnego zaskoczenia po występie Feyenoordu w zremisowanym 1:1 spotkaniu z NEC. W programie Dit was het Weekend emitowanym na ESPN były pomocnik zwrócił uwagę, że zespół z Rotterdamu zaprezentował się zdecydowanie lepiej niż w poprzednich tygodniach, a kluczową rolę odegrała zarówno organizacja gry, jak i indywidualne występy – przede wszystkim Jakuba Modera. Jego zdaniem Feyenoord wreszcie wyglądał jak drużyna świadoma swoich założeń i konsekwentna w ich realizacji. – Jeśli przeanalizujesz NEC, uważam, że Feyenoord rozegrał dobre spotkanie. Plan taktyczny w końcu się zgadzał.
Do tej opinii odniósł się również Kenneth Perez, który choć dostrzegł pewne pozytywy, nie miał wątpliwości, że widowisko stało na przeciętnym poziomie. – Poziom tego meczu pozostawiał wiele do życzenia, ale była to prawdziwa walka.
El Ahmadi szczególnie dużo miejsca poświęcił występowi Jakuba Modera, podkreślając jego ogromny wkład w realizację defensywnych założeń Feyenoordu. Polak był według niego jednym z fundamentów dobrze funkcjonującego planu taktycznego. – Był dosłownie wszędzie. Feyenoord postawił na niego, ponieważ NEC często gra długimi podaniami. Musiał częściej cofać się do ostatniej linii i to przyniosło efekt. Wygrywał pojedynki albo skutecznie przerywał akcje rywali. To również bardzo pomaga środkowym obrońcom.
Po końcowym gwizdku emocje stopniowo opadły, a sam remis – choć dla wielu mógł smakować jak strata dwóch punktów – pozwolił spojrzeć na występ Feyenoordu również z bardziej optymistycznej perspektywy. W studiu skupiono się właśnie na tych pozytywnych elementach, które mogły stanowić punkt wyjścia do dalszej poprawy gry zespołu, mimo że całe spotkanie nie zachwyciło poziomem. Kenneth Perez rozpoczął swoją analizę od zdecydowanej oceny podejścia taktycznego Feyenoordu, wskazując na wyraźne ograniczenie ryzyka w rozegraniu.
– Na tablicy trenera Feyenoordu widniało hasło: „Nie podejmować ryzyka”. Wellenreuther grał wyłącznie długimi podaniami. Targhalline rozegrał bardzo dobre spotkanie, ale był pomijany w rozegraniu. Spróbowali raz wyprowadzić piłkę i NEC natychmiast ruszyło pressingiem. To właśnie Feyenoord chciał wyeliminować i w dużej mierze im się to udało.
Jednym z niewielu momentów, które mogły porwać kibiców, był gol zdobyty przez Uedę po uderzeniu głową. W kontekście całego, fizycznego i momentami szarpanego meczu była to akcja, która wyraźnie się wyróżniała. Perez nie szczędził pochwał dla tej sytuacji. – Piękna akcja. Później miał jeszcze jedną bardzo dobrą okazję głową, ale to właśnie z tego musiało coś paść. Z uporządkowanej gry nie wynikały sytuacje bramkowe, ale być może nie można było tego oczekiwać. To była po prostu walka na całego. Wszyscy dawali z siebie wszystko. Simeone przy Robinie van Persiem to teraz nic.
Duńczyk odniósł się również do końcówki spotkania, w której Feyenoord miał realną szansę na zamknięcie meczu i sięgnięcie po zwycięstwo. Jego zdaniem zabrakło jednak odpowiedniej dojrzałości i chłodnej kalkulacji.
– Można się było tego spodziewać, jeśli nie jesteś w dobrej formie, ale grasz jako numer dwa z numerem trzy. W takiej sytuacji, prowadząc, powinieneś utrzymywać się przy piłce. Tymczasem oni po prostu wybijali ją na oślep. Najbardziej zdziwiło mnie to, że mieli okazję „zamknąć” mecz. Wtedy normalnie schodzisz do narożnika boiska, a tutaj wszyscy ruszyli do przodu.
Ciekawym wątkiem była również decyzja Robina van Persiego dotycząca ustawienia zespołu. Trener Feyenoordu zdecydował się rozpocząć spotkanie z tylko jednym nominalnym skrzydłowym, co w kontekście wcześniejszych meczów mogło być pewnym zaskoczeniem. Tym razem szansę otrzymał Tobias van den Elshout, podczas gdy w poprzednich tygodniach na lewej stronie występował Raheem Sterling. – Dlatego uważam, że to była dobra decyzja, by postawić na Van den Elshouta. Tego wcześniej u niego nie widzieliśmy. Przeciwko NEC potrzebujesz wszystkich do bronienia. Borges czy Sterling są wtedy bardziej skupieni na sobie.
Nie zabrakło także kontrowersji sędziowskich. W drugiej połowie Feyenoord domagał się czerwonej kartki dla rywala, jednak arbiter Serdar Gözübüyük zdecydował się jedynie na żółte upomnienie. Decyzja ta wywołała sporo emocji, choć Perez stanął po stronie sędziego.
– Na początku pomyślałem, że to zabawne, iż nie przerywa gry, a potem podejmuje decyzję. Rozumiem emocje zawodników biorących udział w tej sytuacji, ale uważam, że to była właściwa decyzja. Piłka była zbyt daleko od Uedy, by uznać to za realną sytuację. VAR wykonał świetną pracę - dodał Perez.
Komentarze (0)