Cyle Larin opuścił już Holandię - informuje ESPN. Kanadyjski napastnik formalnie wciąż pozostaje jednak piłkarzem Feyenoordu. Trener Robin van Persie ujawnił ponadto, że absencja Larina w meczu z PSV miała dodatkowe tło.
W sobotę, dwa dni po fatalnym występie w spotkaniu Ligi Europy z Realem Betis (1:2), Larin pojawił się jeszcze w ośrodku Feyenoordu, lecz w dniu meczu zabrakło go w kadrze meczowej.
– Larin odczuwał pewne dolegliwości w obrębie ścięgna udowego, dlatego odsunąłem go na bok i wspólnie sprawdziliśmy, czy będzie mógł zagrać (przeciwko PSV – red.) – wyjaśnił van Persie w rozmowie z ESPN. – Wtedy dał do zrozumienia, że w tle dzieje się coś jeszcze (szukanie nowego klubu, red.). W połączeniu ze ścięgnem udowym, po konsultacji zdecydowaliśmy, że nie znajdzie się w kadrze.
Jak ustaliła stacja ESPN, Larin wsiadł już do samolotu lecącego na Majorkę. Wiele wskazuje na to, że rozegrał on tym samym ostatni mecz w barwach Feyenoordu, który wypożyczył go z hiszpańskiego klubu. Z formalnego punktu widzenia 30-letni napastnik pozostaje jednak zawodnikiem zespołu z Rotterdamu do momentu znalezienia nowego pracodawcy.
Z doniesień zagranicznych mediów wynika, że reprezentant Kanady prowadzi rozmowy z Southampton FC. To właśnie ten klub uchodzi obecnie za najbardziej aktywnego kandydata, choć na stole leżą również inne możliwości. Angielskie okno transferowe, podobnie jak hiszpańskie, zamyka się 2 lutego o północy.
– Jeśli nie pojawi się klub gotowy go zakontraktować, nie można wykluczyć, że Larin wróci do Rotterdamu – pisze stacja. – RCD Mallorca nie chce Larina z powrotem i nie zamierza rozwiązywać problemu Feyenoordu.
Urodzony w Brampton zawodnik, rozegrał dla Feyenoordu łącznie piętnaście spotkań, z czego tylko jedno w wyjściowym składzie. W niespełna 350 minut gry zdobył jedną bramkę. Według doniesień zawodnik liczy na znalezienie nowego klubu, ponieważ chce zwiększyć swoje szanse na udział w mistrzostwach świata.
Komentarze (0)