Europejska piłka klubowa zakończyła ubiegły rok ze stratą przekraczającą miliard euro przy łącznych przychodach sięgających ponad 30 miliardów euro. Tak wynika z najnowszego raportu finansowego UEFA, opartego na danych z ponad 700 profesjonalnych klubów w Europie. Dla holenderskiego futbolu to jednak stosunkowo dobre wieści – o czołowe zespoły Eredivisie nie trzeba się obecnie martwić.
Ajax ma za sobą wyjątkowo burzliwy okres finansowy po erze Svena Mislintata. Były dyrektor techniczny wydał na transfery aż 115 milionów euro, a klub w ciągu kilku miesięcy dramatycznie osunął się w ligowej tabeli. Obecnie sytuacja w Amsterdamie wyraźnie się ustabilizowała. W pierwszej połowie sezonu 2025/2026 Ajax wypracował 16,4 miliona euro zysku netto. Równie dobre informacje napływają z Rotterdamu. Feyenoord w 2025 roku zanotował rekordowy zysk w wysokości 23 milionów euro, a jego kapitał własny wzrósł do 27 milionów euro. Także PSV może pochwalić się solidnymi wynikami. Klub z Eindhoven zakończył 2025 rok z zyskiem netto na poziomie 7,5 miliona euro, osiągając przy tym rekordowe przychody w wysokości 171 milionów euro.
Z danych UEFA wynika jednocześnie, że aż połowa z ponad miliardowej straty przypada na 25 największych klubów w Europie. To właśnie w tej grupie koszty wymykają się spod kontroli.
Choć przychody europejskiego futbolu systematycznie rosną – rok wcześniej wynosiły 28,6 miliarda euro, a obecnie są wyższe o kolejne 150 milionów – wydatki wielu czołowych klubów rosną jeszcze szybciej. Zespoły za wszelką cenę chcą utrzymać miejsce w elitarnym gronie uczestników Ligi Mistrzów i rywalizować o najwyższe cele, co wiąże się z coraz większymi nakładami. Arsenal, który zmierza po mistrzostwo Anglii w Premier League – najdroższej lidze świata – wydaje obecnie o 35 procent więcej niż rok wcześniej. Z kolei Chelsea, triumfator letnich Klubowych Mistrzostw Świata organizowanych przez FIFA w Stanach Zjednoczonych, odnotowała stratę przed opodatkowaniem przekraczającą 400 milionów euro.
Londyński klub, którego większościowym właścicielem jest amerykański fundusz Clearlake Capital, przekonuje, że znaczną część strat stanowiły koszty porządkowania finansów i spłaty dawnych zobowiązań. Według władz sytuacja ekonomiczna uległa już poprawie. Co więcej, Chelsea dysponuje kadrą wycenianą na 1,5 miliarda euro, co oznacza ogromny kapitał ulokowany bezpośrednio na boisku. Strata rzędu 400 milionów euro nie jest jednak rekordem. W 2021 roku FC Barcelona zanotowała historyczny deficyt w wysokości 555 milionów euro. I choć Chelsea może liczyć na wsparcie zamożnych właścicieli, kataloński klub wciąż pozostaje najbardziej zadłużonym podmiotem w światowej piłce – jego zobowiązania sięgają 1,45 miliarda euro.
Znaczące straty ogłosiły również inne kluby. Olympique Lyon poinformował w ubiegłym roku o minusie w wysokości 196 milionów euro, natomiast Tottenham Hotspur zakończył okres rozliczeniowy ze stratą 148 milionów euro.
Raport UEFA wskazuje również na trzeci z rzędu spadek liczby przejęć klubów w Europie. W minionym roku jedynie 29 zespołów zmieniło właściciela. Jednocześnie rośnie znaczenie prywatnego kapitału inwestowanego w formie mniejszych pakietów udziałów. Przykładem jest amerykańska legenda rapu Snoop Dogg, który w tym tygodniu pojawił się na trybunach i w szatni Swansea City po tym, jak został współwłaścicielem walijskiego klubu. Na 20 tysiącach stadionowych krzeseł rozłożono ręczniki z hasłem „make some noise”, a sam artysta aktywnie włączył się w doping podczas meczu Championship, tworząc widowiskową oprawę środowego spotkania.
Mimo rosnącego zainteresowania inwestorów, szanse na osiągnięcie realnego zysku z inwestycji w klub piłkarski pozostają ograniczone. Większość właścicieli angażuje się w futbol z pasji lub z chęci uczestniczenia w najpopularniejszym sporcie świata. Od lat w czołówce najbogatszych klubów utrzymuje się niemal niezmienny zestaw: Real Madryt, Barcelona, Manchester City, Paris Saint-Germain, Manchester United oraz Bayern Monachium.
Komentarze (0)