Derby Rotterdamu miały być momentem przełamania, a stały się symbolem sportowej zapaści. Porażka Feyenoordu 3:4 ze Spartą Rotterdam to nie tylko bolesny policzek w prestiżowym meczu, ale też kolejny dowód na to, że klub zmierza w niebezpiecznym kierunku. Brak kontroli nad wydarzeniami na boisku, chaos w grze i całkowita bezradność w kluczowych momentach sprawiły, że kibice na De Kuip po raz kolejny zostali zmuszeni do przełknięcia gorzkiej pigułki.
W tej sytuacji pytania o odpowiedzialność sztabu szkoleniowego przestają być przesadą - atmosfera wokół drużyny gęstnieje, a dalsze trwanie przy obecnym trenerze może tylko pogłębić kryzys, który zaczyna przybierać wręcz katastrofalne rozmiary. Warto wspomnieć, że to pierwsza wygrana Sparty na De Kuip od...26 lat!
Za chwilę więcej.
Komentarze (0)