Oussama Targhalline musiał opuścić boisko już po kwadransie meczu z Go Ahead Eagles po brutalnym faulu Thibo Baetena. Jego miejsce zajął Sem Steijn, jednak i on nie zdołał dotrwać do końca spotkania, ponieważ w przerwie został zmuszony do zejścia z powodu urazu. W efekcie lista kontuzjowanych w Feyenoordzie wciąż się nie skraca - do takiego wniosku doszli eksperci w studiu FC Rijnmond.
W pierwszej kolejności omówiono uraz Steijna. Zwracano uwagę, że jeszcze przed spotkaniem było jasne, iż pomocnik nie jest w pełni sił. – Jeśli wcześniej mówisz: „wraca do kadry i być może zagra”, to nie oznacza, że od razu jest gotowy na 75 minut – rozpoczął Dennis Kranenburg. – Musiał jednak wejść na boisko bardzo wcześnie. Gdy potem słyszysz, że odczuwał ból w kolanie i już w przerwie sygnalizował, że nie może kontynuować gry, można uznać, że podjęto spore ryzyko.
Zdaniem Mikosa Gouki podobne sytuacje, w których takie ryzyko kończy się kolejnymi kontuzjami, w tym sezonie zdarzają się zbyt często. – Oczywiście nie jesteśmy w stanie dokładnie ocenić, w jakiej był dyspozycji. Nie wiem też, czy uraz, który zmusił go do zejścia, był tym samym, z którym zmagał się wcześniej. Faktem jest jednak, że problemy pojawiły się natychmiast i bardzo szybko musiał opuścić boisko – podkreślił dziennikarz.
W przypadku kontuzji Targhalline Feyenoord miał niewiele do powiedzenia. Nie wiadomo jeszcze, jak długo pomocnik będzie wyłączony z gry. – Jeśli jednak widziało się, w jakiej pozycji ułożyła się jego noga, wyglądało to bardzo niepokojąco – stwierdził Kranenburg. – To był toporny, nieporadny faul w miejscu boiska, w którym aż chce się zapytać: po co to robić? Czerwona kartka była w pełni zasłużona, ale najgorsze jest to, że przerwa może potrwać dłużej.
Fala urazów w Feyenoordzie wciąż więc trwa
– Mam wrażenie, że tak naprawdę nigdy całkiem nie ustała. Trauner, Beelen, Jeng, Read, Van Persie, Diarra, Sauer, a teraz Targhalline, to naprawdę długa lista – wyliczał Kranenburg. Oczywiście nie wszystkim kontuzjom dało się zapobiec. – Niektóre, jak w przypadku Targhalline czy Beelena, po prostu się zdarzają. Problem w tym, że ta lista poszkodowanych zawodników pozostaje tak rozbudowana.
Feyenoord już wcześniej zapowiadał analizę sytuacji, jednak Gouka wciąż nie dostrzega realnych zmian. – Rok wcześniej mówiono dokładnie to samo. Często wygląda to tak, jakby coś ogłaszano tylko dlatego, że trzeba coś powiedzieć. Tymczasem wszystkie osoby odpowiedzialne za ten obszar nadal pracują na swoich stanowiskach. Podobnie jest z zatrudnieniem nowego dyrektora technicznego - mówi się o tym bez przerwy, ale w praktyce nic z tego nie wynika.
Komentarze (0)