W otoczeniu Feyenoordu na razie nie widać sygnałów, by klub szykował się do szybkich i radykalnych decyzji. Pierwsza część sezonu w wykonaniu zespołu z Rotterdamu okazała się rozczarowująca: odpadnięcie z Pucharu Holandii, nikłe perspektywy awansu do fazy play-off Ligi Europy oraz świadomość, że realnym maksimum w lidze pozostaje drugie miejsce. Trener Robin van Persie zapowiadał co prawda szeroką ocenę, jednak do tej pory nie ogłoszono żadnych konkretnych zmian, oprócz tego, że opaskę kapitańską stracił Sem Steijn.
Już dość szybko stało się jasne, że Van Persie cieszy się zaufaniem decydentów. Obóz treningowy w Marbelli trwa, a obecni na miejscu dziennikarze relacjonują, że techniczna analiza funkcjonowania klubu ma na ten moment bardzo ograniczony zakres. Wcześniej pojawiały się pytania o przyszłość Marka Ruijla, jednak ten normalnie przebywa w Hiszpanii, reprezentując interesy Dennisa te Kloese. Dyrektor generalny i techniczny Feyenoordu przebywa obecnie w Meksyku z powodów rodzinnych związanych ze zdrowiem swojej żony.
W ostatnich dniach coraz częściej pojawia się również nazwisko Stijna Vandenbroucke. Belg odpowiada w Feyenoordzie za pion performance i w czasach Arne Slota był powszechnie chwalony za swoją wiedzę i wpływ na fizyczną dyspozycję zespołu. Pod rządami Briana Priske, a później Robina van Persiego, liczba urazów znacząco wzrosła, co sprawiło, że jego pozycja znalazła się pod znakiem zapytania. Jak pisał na łamach Voetbal International Martijn Krabbendam: – U Arne Slota miał jeszcze ten czynnik X, tajną broń stojącą za formą mistrzowskiej drużyny. Dwie zmiany trenerskie później jego stanowisko nagle znalazło się pod presją. Ludzie z branży nie potrafią sobie wyobrazić, by Vandenbroucke wyszedł z tej oceny bez szwanku.
Na ten moment w Feyenoordzie największe wątpliwości budzą stanowiska menedżera technicznego oraz szefa pionu medyczno-motorycznego. Pozycje trenera oraz Rady Nadzorczej pozostają nienaruszone. Voetbal International zwraca uwagę, że sytuacja Robina van Persiego jest znacznie stabilniejsza niż jego duńskiego poprzednika:
– Van Persie siedzi w siodle pewniej. Jego status byłego topowego piłkarza i przeszłość w klubie automatycznie dają mu dodatkowy kredyt zaufania. Do tego dochodzi fakt, że decydenci nie chcą i nie mogą zwolnić dwóch trenerów w ciągu jedenastu miesięcy, nie ponosząc konsekwencji dla własnej pozycji. To wszystko sprawia, że Van Persie czuje pełne wsparcie zarządu oraz Rady Nadzorczej pod przewodnictwem Toona van Bodegoma i komisarza ds. technicznych Sjaaka Troosta. Czasem w trenerskim świecie bywa tak, że niektórzy mają więcej szczęścia. Van Persie dostaje czas, a władze wierzą, że przy odpowiedniej cierpliwości drużyna sama zacznie znowu wygrywać.
Pojawiające się w mediach sprzeczne informacje Dennis van Eersel z Rijnmond tłumaczy dużą liczbą opinii krążących wewnątrz klubu:
– Feyenoord to trudna organizacja, w której wiele osób chce mieć coś do powiedzenia. Rzadko da się jednoznacznie stwierdzić, że „góra” straciła wiarę. Oczywiście pojawia się krytyka wobec Ruijla, ale podobnie krytykowani są Te Kloese czy Rada Nadzorcza z Troostem i Van Bodegomem. Wszystko zależy od tego, kogo zapytasz. Fakt, że Ruijl pojechał do Hiszpanii, pokazuje, że nie ma jeszcze konkretnej decyzji o jego odejściu. Po sezonie pewne zmiany są logiczne – dziwne byłoby raczej, gdyby wszystko pozostało bez zmian. Coś na pewno się zmieni.
Van Eersel podkreśla również, że ewentualne zwolnienie jednej osoby nie rozwiąże wszystkich problemów: – Gdyby to było takie proste, że wszystko zależy od jednego człowieka. W organizacjach to tak nie działa. Jeśli tylko to miałoby się wydarzyć, nie wierzę, że nagle wszystko samo się naprawi. Wtedy Ruijl musiałby mieć naprawdę ogromną władzę.
Choć sportowo Feyenoord przechodzi trudny okres, wewnątrz klubu dominuje przekonanie, że awans do Ligi Mistrzów wciąż jest realny. To w dużej mierze tłumaczy brak natychmiastowych ruchów. Dennis Kranenburg zauważa: – Feyenoord dobrze rozpoczął sezon i głośno mówił o mistrzostwie. Teraz ten cel bardzo łatwo odłożono na bok, ale na koniec liczy się Liga Mistrzów. To są miliony euro i w tym wyścigu Feyenoord nadal się liczy. Pięć punktów przewagi nad Ajaksem to sygnał, że nie ma tu dramatu. Widać jednak, że wszystko się spłaszczyło i na zewnątrz klub pokazuje: zachowujemy spokój, nie dajemy się zwariować. Mam nadzieję, że wewnątrz czasem jednak iskrzy.
Na koniec Van Eersel odnosi się do pozycji Dennisa te Kloese: – Jego pozycja też jest mocna, choć nie aż tak jak Van Persiego. Zawsze powtarzam, że trzeba rozdzielić to, co robi jako dyrektor generalny, od jego roli dyrektora technicznego. Właśnie ten drugi obszar jest oceniany najbardziej krytycznie.
Niedawno pojawiły się informacje, że Feyenoord rozważa zatrudnienie nowego dyrektora technicznego, jednak temat ten ma wrócić dopiero latem lub jeszcze później. - Nie mam poczucia, by w najbliższym czasie doszło tu do jakichkolwiek zmian – podsumowuje Van Eersel.
Komentarze (0)