Feyenoord poniósł czwartą porażkę z rzędu, a sytuacja wokół klubu coraz wyraźniej się pogarsza. Zespół jest bliżej niż dalej wyeliminowania z Ligi Europy, a w Eredivisie stracił prowadzenie na rzecz PSV. Choć wewnątrz klubu panuje oficjalny spokój, atmosfera wokół Feyenoordu staje się coraz bardziej napięta. Wielu analityków wskazuje nie tylko na przyczyny sportowej zapaści, lecz także na potencjalne rozwiązania.
Dziennikarz Voetbal International, Simon Zwartkruis, zwraca uwagę, że Feyenoord od tygodni powtarza te same błędy. – Klub próbuje na zewnątrz zachować spokój, ale od wielu tygodni widać wyraźnie, że sprawy idą w złym kierunku. Co jednak ważne, wiele z tych problemów jest możliwych do wytrenowania, więc Van Persie może i powinien na nie odpowiednio reagować. Wystarczy spojrzeć na sposób, w jaki Feyenoord próbował stosować pressing: takie działania muszą być wykonywane wspólnie przez piłkarzy, którzy biorą odpowiedzialność za ustaloną strategię. Jeśli część zawodników przestaje realizować swoje zadania, zespół staje się kompletnie odsłonięty. Drużyna ma też spore trudności z pilnowaniem wbiegających z głębi pola pomocników – a ten problem jest widoczny już od wielu tygodni. To wszystko da się jednak wypracować na treningu – podkreśla.
Podobnego zdania jest analityk Marco Timmer, który dostrzega, że Feyenoord utracił kontrolę nad meczami. – Feyenoord na własnym stadionie powinien dominować nad rywalem takim jak Celtic. Tymczasem mecz zamienił się w chaotyczną gonitwę. Kluczowe jest utrzymanie kontroli nad grą, a tego zespołowi ostatnio wyraźnie brakuje. Problemy zaczynają się, gdy linie formacji oddalają się od siebie, a piłkarze tracą pewność w rozegraniu – wtedy trzeba pokonywać zbyt duże odległości, wykonać mnóstwo korygujących sprintów, co prowadzi do zmęczenia i zwiększa ryzyko urazów. W efekcie widzimy kolejne kontuzje – Valente został zdjęty, a Sauer musiał opuścić boisko – wylicza Timmer.
Zdaniem ekspertów częste kontuzje mają ogromny wpływ na osłabienie drużyny. – Każdy klub zmaga się z urazami, ale jeśli robi się ich tak dużo, to sytuacja staje się niezwykle trudna – komentuje Timmer. – Praktycznie każda drużyna stwarza Feyenoordowi wiele okazji i często je wykorzystuje. Wystarczy spojrzeć na NEC – oni też strzelili cztery gole. To nie przystoi klubowi tej klasy. Doceniam, że Van Persie jasno deklaruje walkę o tytuł, ale w takim razie trzeba zadbać o dobry początek sezonu, mieć odpowiedni plan i minimalizować straty, by móc wrócić do właściwej gry. Teraz wszystko wygląda jak otwarte drzwi, przez które każdy może wejść – dodaje.
Zarówno Zwartkruis, jak i Timmer podkreślają, że odpowiedzialność nie spoczywa wyłącznie na głównym trenerze. Krytyce poddawane są również transfery oraz funkcjonowanie sztabu szkoleniowego. – Wkład nowych zawodników jest niewielki, zwłaszcza biorąc pod uwagę, ile pieniędzy klub na nich wydał – zauważa Zwartkruis. Timmer dodaje: – Szczególnie widoczne jest to na skrzydłach. Ci piłkarze prawie w ogóle nie grają, a gdy już są potrzebni, Van Persie wrzuca ich od razu na głęboką wodę. Takie rotacje nie pomagają budować pewności siebie. Jeśli raz ktoś gra wszystko, a innym razem nagle wcale, to trudno mówić o jasnych zasadach czy stabilizacji.
Timmer podkreśla, że mimo swoich zastrzeżeń ceni Van Persiego, lecz uważa, że obecny kryzys wymaga dużego doświadczenia. – Van Persie to początkujący trener i popełnia błędy typowe dla trenerskiego debiutanta. A teraz drużyna potrzebuje kogoś z dużymi umiejętnościami zarządzania kryzysem. Trzeba utrzymać jedność w zespole, a do tego potrzebne jest wsparcie bardziej doświadczonego sztabu – tłumaczy. Zwartkruis dodaje: – Zarząd nie może oceniać go zbyt surowo, bo decydując się na jego zatrudnienie, wiedział, że stawia na trenera bez dużego doświadczenia.
Według Timmera klucz do poprawy leży w stworzeniu jednej, jasnej i konsekwentnej koncepcji gry. – Najważniejsze jest to, by cały zespół działał według jednej myśli. Jeśli coś chwilowo nie wychodzi – a przecież zdarza się, że piłkarze mają słabszy dzień, spóźniają się do pressingu czy nie nadążają z realizacją założeń – to wszystko zaczyna się rozsypywać jak domino. W takiej sytuacji trzeba umieć wprowadzić korekty. Zawsze doceniam trenerów, którzy pozostają wierni własnej wizji, ale jeśli drużyna ma zbyt dużo kontuzji i traci za dużo bramek, trzeba na moment zmodyfikować założenia i budować dalej z mocniejszego fundamentu – podsumowuje ekspert.
Komentarze (0)