FC Dordrecht

Towarzyski
GN Bouw Stadion

Sob

04.07

14:30

---

---
---

---

---

---

Gouka: Problem w tym, że klub staje się coraz mniej krytyczny wobec samego siebie

29.12.2025 10:32; DamianM, 0 komentarzy, Foto @ Feyenoord.nl / Źródło: FR12.nl

W ostatnich dniach 2025 roku AD Voetbalpodcast codziennie podsumowuje miniony rok piłkarski. W odcinku poświęconym Feyenoordowi Mikos Gouka i Maarten Wijffels wracają do pierwszego roku pracy Robina van Persiego w klubie, który od dziecka był jego piłkarską miłością. Van Persie objął zespół w lutym, po zwolnieniu Briana Priske, który musiał odejść w trakcie sezonu. Początek pod wodzą nowego trenera dawał nadzieję, a nawet pojawiały się głosy o ambicjach mistrzowskich. Obecnie jednak strata do lidera, PSV, urosła do jedenastu punktów, a Feyenoord zamiast spoglądać w górę tabeli, coraz częściej musi oglądać się za siebie.

Mikos Gouka stawia przy tym zdecydowane znaki zapytania przy obrazie, jaki narósł wokół Feyenoordu.

– Na De Kuip czasami można odnieść wrażenie, ku mojemu ogromnemu zdziwieniu, że wszystko zmierza w doskonałym kierunku. Nie wypada może głośno mówić o liczbach, ale mówimy o dwunastu meczach, z których wygrywasz zaledwie trzy. I to z Telstar, PEC Zwolle oraz Volendam. Postaw Dicka Lukkiena albo Melvina Boela na ławce na De Kuip, oni też wygrają z takimi rywalami. To jest po prostu bardzo słabe. Tyle że dzięki statusowi Van Persiego wielu ludzi w mediach doszukuje się tu mnóstwa jasnych punktów – na czele z samym trenerem – podkreśla Gouka.

Po odejściu Arne Slota klub chciał trzymać się tej samej wizji futbolu, jednak zdaniem Maartena Wijffelsa w praktyce niewiele z niej pozostało.

– Slot w ogromnym stopniu opierał swoją grę na skrzydłowych, to oni mieli robić różnicę. Jeśli spojrzymy zwłaszcza na pierwszą część sezonu: Hadj Moussa momentami to robi, ale równie często znika. A na lewej stronie właściwie nie widzieliśmy niczego. Różnica między PSV a Feyenoordem jest bardzo wyraźna właśnie na skrzydłach. To samo dotyczy bocznych obrońców – tu także widać sporą przepaść. Za czasów Slota był to jeden z największych atutów drużyny – ocenia Wijffels.

Brak pozyskania nowego lewego skrzydłowego bywa często wskazywany jako stracona szansa, jednak Gouka stara się ten temat nieco zniuansować.

– Można Te Kloese zarzucać różne rzeczy, ale w klubie mieli przed oczami ścieżkę rozwoju Paixão. Sauer miał do tego poziomu dorosnąć. Oczywiście można było kupić zawodnika przed nim, a Sauerowi pozwolić zbierać minuty w jego cieniu, ale on zdobywał je już w NAC. Po dobrym sezonie w tym klubie nie było nielogiczne, że dostanie swoją szansę – tylko że jej nie wykorzystał. Wszyscy mówią: „dostaje dużo zaufania”, ale ja bardzo często widziałem, jak był zmieniany już w przerwie. To nie jest oznaka wielkiego zaufania. Widać, że to chłopak, który się zmaga. Próbuje wycisnąć z siebie wszystko, ale ciągle natrafia na bariery. To ma też związek z presją – zaznacza dziennikarz.

Według Wijffelsa sam sposób gry Feyenoordu coraz bardziej oddala się od skutecznego modelu z czasów Slota.

– To znowu temat tego sezonu: ogromne przestrzenie, w których mogą grać przeciwnicy. Widzieliśmy to przeciwko Twente i Heerenveen – dwoma, trzema podaniami przechodzili przez cały środek. A wtedy napastnicy muszą wracać nawet sześćdziesiąt metrów. I potem wszyscy dziwią się, że jest tyle kontuzji? Dla mnie to wcale nie jest dziwne, jeśli zobaczyć, ile niepotrzebnych metrów muszą przebiegać w trakcie meczu. W Feyenoordzie widać to jak na dłoni – podkreśla.

Gouka wskazuje tu na wyraźną odpowiedzialność sztabu szkoleniowego. – To są rzeczy, które trenerzy muszą rozwiązać: ustawienie na boisku, organizacja gry, odpowiedni pressing, wszystko po kolei. To są elementy treningowe – mówi, dodając, że drażni go także sposób, w jaki Van Persie broni swojej pracy. – Nie jestem kibicem Feyenoordu i staram się oceniać to neutralnie, ale skoro mnie to już męczy, to mogę sobie wyobrazić, że ludziom, których całe życie kręci się wokół Feyenoordu, takie słowa bardzo źle przechodzą przez gardło. Kibice chcą po prostu widzieć, że Twente jest chwytane za gardło – tak jak to bywało w latach pracy Slota, a częściowo jeszcze za Priske. Porażka z PSV stała się w gruncie rzeczy początkiem końca – dodaje.

Wijffels zwraca również uwagę na utratę statusu Feyenoordu w meczach z czołówką. Pod wodzą Van Persiego rotterdamski klub nie wygrał żadnego 'wielkiego' spotkania. – Feyenoord coś sobie zbudował, „aura” to może za duże słowo, ale jednak… te mecze z topem. Wygrali choćby na Arenie, ale kto dziś jeszcze boi się Feyenoordu w hitowych starciach? W tej chwili nikt. Sami zniszczyli strach rywali. A to musi szybko wrócić, bo jeśli nie wygrywasz meczów z czołówką, to nie zdobędziesz też żadnych trofeów – ocenia dziennikarz.

Szerzej podaje on w wątpliwość także praktykę zatrudniania klubowych ikon z niewielkim doświadczeniem trenerskim. – Gdyby Robin van Persie nie miał przeszłości w Feyenoordzie, zarząd patrzyłby na niego jak na trenera, który nie odniósł sukcesu w Heerenveen i który wciąż musi coś udowodnić. Tak by to wyglądało. Ale ponieważ ma przeszłość w Feyenoordzie, ocena jest zupełnie inna – zauważa Wijffels.

Feyenoord niedawno dokonał wewnętrznej oceny i na razie nie decyduje się na radykalne kroki. Van Persie wciąż cieszy się zaufaniem – podkreśla Gouka.

– Wszyscy chcą, żeby w tym układzie można było kontynuować pracę i wierzą, że ostatecznie to się uda. To, jak to wszystko przebiega, jest w pewnym sensie Feyenoordem w pigułce. Ewaluacji dokonuje Te Kloese, który w lutym zwolnił Priske – co kosztowało klub miliony. Pieniądze zarobione na Slocie zostały już wtedy wydane. A teraz on znów, i to wcześniej niż w poprzednim sezonie, musi decydować o trenerze. W takiej sytuacji naturalną, bardzo ludzką reakcją jest chęć, by jednak iść dalej tą drogą i sprawdzić, czy to zadziała – tłumaczy.

– Potem masz jeszcze Sjaaka Troosta i Toona van Bodegoma – kontynuuje dziennikarz, zarzucając decydentom uleganie sentymentom i silną potrzebę, by klubowa ikona odniosła sukces na De Kuip. – To są ludzie, którzy bardzo chcą być na szczycie, ale nie mają w sobie zdolności, by zwolnić Van Persiego. Tak naprawdę potrzebny byłby ktoś z zewnątrz, kto potrafiłby spojrzeć na to w sposób biznesowy. Feyenoord w końcu znów zacznie wygrywać, bo ma naprawdę solidną kadrę. Problem w tym, że klub staje się coraz mniej krytyczny wobec samego siebie. Komunikacja sugeruje wręcz, że drugie miejsce w lidze jest w zasadzie satysfakcjonujące. A to nie napawa optymizmem, jeśli chodzi o przyszłość.

Komentarze (0)

Wyniki 1. kolejka

Gospodarz

Gość

SC Cambuur

? - ?

Excelsior Rotterdam

NEC Nijmegen

? - ?

SC Telstar

Go Ahead Eagles

? - ?

Willem II Tilburg

PSV Eindhoven

? - ?

Fortuna Sittard

AZ Alkmaar

? - ?

ADO Den Haag

Sparta Rotterdam

? - ?

Feyenoord Rotterdam

FC Groningen

? - ?

FC Utrecht

PEC Zwolle

? - ?

Ajax Amsterdam

SC Heerenveen

? - ?

FC Twente

Zdjęcie Tygodnia

15-21 czerwieca

Oficjalnie Giovanni van Bronckhorst został nowym trenerem Feyenoordu.

Video

Konferencja nowego trenera

Giovanni van Bronckhorst spotkał się z mediami, ponownie jako trener Feyenoordu Rotterdam.

Live chat

DamianM

'takie mecze się nie zdarzają' yhymmm dwa pod rząd. Ok

Gość

"- Pracuję w piłce 35 lat. Takie mecze zdarzają się raz na 50 spotkań, takie mecze się nie zdarzają. A nam zdarzyły się dwukrotnie. Oddaliśmy ponad 60 strzałów, a nie wspomnę już o posiadaniu piłki - powiedział, cytowany przez platformę FutbolArena."

brzmi jak wytłumaczenie van persiego.

DamianM

Turcja mocno. Ale tam rozpizdziel musi być teraz w mediach :D

Gość

do Leverkusen.

Gość

Lyon sprzedał Afonso Moreire za 29.5 mln - a kupił go rok temu za 2 mln.

DamianM

troche zaskoczony jestem

Gość

2-0

DamianM

ale cisną skubani, nie spodziewałem sie az takiego tempa

Gość

Bos pierwsza żółta.

DamianM

dobry mecz sie zapowiada

Gość

swojak australii

DamianM

Ja to ogólnie jakoś piłka reprezentacyjna mnie as tak nie kręciła. Czasem pójdę, ale nie dla samego meczu a po prostu piwo wypić. Teraz mundial, klubowej nie ma to się obejrzy, ale normalnie, w trakcie sezonu, to prawie nic albo w ogóle

Gość

Jest potworny przesyt, nadmiar meczów i naprawde ja to porównuje do ulubionego dania czy deseru - jakbyś jadł go codziennie 2/3 razy to po tygodniu zjesz byle co byle tylko tego samego nie jeść - podobnie z tymi meczami. Już nawet te 32 drużyny na mś to też za dużo a teraz dojebali jeszcze 16. Na euro to samo powinno być z 16 i któtszy turniej - gracze nie byliby zajechani i by nie odkladali sił na kolejne mecze daliby z siebie wszystko gdyby wyjebać faze grupową i dać od razu play offy. Ale to się nigdy nie stanie musi być ta żenada z 3 meczami grupowymi gdzie nikt nie gra na 100% bo nie musi bo są słabi przeciwnicy.

DamianM

oczywiście, taka szwajcaria wczoraj, pierwsza połowa to był przecież kabaret i żart a potem jeb

Gość

i to nie jest tak że to u mnie problem w koncentracją - tylko te mecze są poprostu nudne - jednak czasem taki mecz się trafi że nie chcesz żeby się kończył. Mało jednak takich meczów - jest poprostu przesyt przeciętności. Fifa i uefa mordują prestiż wszelkich rozgrywek.

DamianM

też często tak robie, w sumie non stop, pisze newsy i slucham, te wczesniejsze mecze oczywiscie

Gość

Ja mam włączony na innej karcie mecz a na innej co innego oglądam - jak pada gol to zerkam.

DamianM

ja to samo, jeszcze w miare jest czasami bo u mnie o 20 i 23 są, ale o pólnocy czycoś za ujabym nie oglądał mając na rano do pracy

Gość

Nie obejrzałem żadnego całego meczu jeszcze ;D zawsze się nudziłem i wyłączałem - najwięcej zobaczyłem niemcy-curacao - około 70 minut obejrzałem. Meczów po 00:00 nie ogladam.

DamianM

też, chociaż szkocje dla ich hymny chwile też hehe

Uczestnicząc w rozmowach na Live Chat potwierdzasz, że zapoznałeś się i akceptujesz jego regulamin.