W ostatnich tygodniach sporo mówi się o roli Caspera Tengstedta w Feyenoordzie. W wyjazdowym meczu z FC Utrecht to nie on, lecz pomocnik Jakub Moder został ustawiony w ataku, by zastąpić Ayase Uedę. Tydzień później Duńczyk pojawił się jednak na boisku z ławki rezerwowych w spotkaniu z Go Ahead Eagles i to właśnie on – w decydującym momencie – pewnie wykorzystał rzut karny na wagę zwycięstwa.
W poniedziałkowe popołudnie gościem programu FC Rijnmond był Mikos Gouka. Zapytany, czy Tengstedt – mający już na koncie pięć trafień – powinien otrzymywać w Feyenoordzie większe zaufanie, odpowiedział: – Oczywiście, trochę większe niż dotąd. Jeśli nie wystawia się go nawet wtedy, gdy w drużynie nie ma innego napastnika, to właściwie oznacza pożegnanie z zawodnikiem. A tydzień później znów musi wejść na boisko i udowadniać swoją wartość. Trzeba jednak przyznać, że zrobił to dobrze.
Sam Tengstedt po meczu dał subtelnie do zrozumienia, że był zaskoczony i nie do końca zadowolony z pominięcia go w spotkaniu z FC Utrecht. – Wypowiedział się o tym w elegancki sposób. Przyznał, że spodziewał się więcej, większego zaufania. Delikatnie okazał swoje niezadowolenie, nie podważając jednak pozycji trenera – zauważył Gouka.
Zwróciło uwagę, że to właśnie Duńczyk w końcówce meczu z Go Ahead wziął odpowiedzialność za wykonanie rzutu karnego. – Nie znajduje się wśród pierwszych wykonawców jedenastek – podkreślił Dennis Kranenburg. – Najwyraźniej Moder, który jest najwyżej na liście, musi wtedy wskazać kogoś innego. To dość zaskakujące.
Wyżej w hierarchii wykonawców rzutów karnych znajdował się także Ayase Ueda. – Jeśli jednak sam nie chciał podejść do piłki, to świadczy o braku wiary, że zdoła zdobyć bramkę. Można to uznać za rozsądne, ale pokazuje też, w jakim miejscu pod względem pewności siebie obecnie się znajduje – stwierdził Gouka.
Czy ma to związek z jego niedawną absencją? – Sprawa jest nieco niejasna. Coś fizycznie mu dolega. To nie typowa kontuzja, raczej dolegliwość, przez którą opuścił kilka meczów. Mówi się o podrażnieniu. Pojawiła się też historia, że zimą mógł zmienić klub i jest rozczarowany brakiem transferu, ale nie została ona potwierdzona.
Tymczasem napastnik od dłuższego czasu czeka na kolejne trafienie. Ostatnie gole zdobył 6 grudnia, kiedy aż czterokrotnie pokonał bramkarza PEC Zwolle. – Teraz miał dobrą okazję po strzale głową i uderzenie w słupek. To pech, bo bramka mogłaby pomóc mu się odblokować. Ta seria bez gola zaczyna się jednak wydłużać, a to wpływa również na psychikę zawodnika. To był mecz, w którym mógł znów wrócić na właściwe tory.
Komentarze (0)