Za kulisami Feyenoordu trwają intensywne rozmowy dotyczące kształtu władz klubu. W podcaście AD Voetbal Etienne Verhoeff i Mikos Gouka analizują sytuację na De Kuip, koncentrując się przede wszystkim na roli nowego zarządu oraz pozycji trenera. Zdaniem Gouki obecna sytuacja jest dla Feyenoordu bardzo charakterystyczna. – To w tej chwili bardzo interesująca kwestia na De Kuip. Powoli rodzi się coś w rodzaju wojny pozycyjnej, którą dobrze znamy z Feyenoordu, gdzie każdy ma własne interesy i chce mieć coś do powiedzenia. Mówiąc krótko: Robert Eenhoorn jest dla kibiców, sponsorów i osób blisko związanych z klubem, a być może także dla mediów, kandydatem idealnym.
Przyjście Eenhoorna nie jest jednak przesądzone. – Zwłaszcza w połączeniu z Huibertsem mogłoby to być interesujące, ale do tego na pewno nie dojdzie. Huiberts chce zrobić sobie roczną przerwę od pracy jako dyrektor techniczny, a być może w ogóle nie wróci już do tej roli. Do tego dochodzi fakt, że Eenhoorn dał do zrozumienia, iż widzi siebie w Feyenoordzie, co tylko komplikuje sytuację.
Znaczenie ma także rola przewodniczącego rady nadzorczej, Toona van Bodegoma. – Pytanie brzmi, czy Van Bodegom i Eenhoorn to dobre zestawienie. Czy Van Bodegom odważy się go pominąć, czy wręcz przeciwnie – sprowadzić go, ryzykując, że Eenhoorn przejmie kontrolę nad polityką klubu i powie: ty jesteś przewodniczącym rady nadzorczej, widzimy się na posiedzeniach, a my prowadzimy klub? To oznaczałoby mniejszą przestrzeń dla Van Bodegoma do codziennego ingerowania w sprawy drużyny.
– Nie jest tajemnicą, że Vrienden van Feyenoord robią wszystko, aby zapobiec trzeciej kadencji Van Bodegoma. Obecnie jest czterech komisarzy, a w praktyce pięciu. Krążą uporczywe pogłoski, że Sjaak Troost ma prawo głosu i wspólnie z Van Bodegomem ustala kierunek decyzji, co prowadzi do układu sił niekorzystnego dla Vrienden van Feyenoord. To z kolei działa na korzyść Van Bodegoma. Ostatecznie nie powinno to jednak mieć znaczenia, bo chodzi o to, by Feyenoord zatrudnił najlepszego dyrektora generalnego i technicznego, a nie kogoś, kto akurat pasuje do jednej z frakcji.
Robin van Persie
Szeroko omawiana jest także pozycja trenera Robina van Persiego. W kontekście ewentualnej roli w klubie wciąż pojawia się nazwisko Keesa van Wonderena, choć wcześniejsze rozmowy nie przebiegały bezproblemowo. – Van Wonderen w ostatnim czasie udzielił kilku wywiadów, w których jasno daje do zrozumienia, że lato wciąż pozostaje opcją na rozpoczęcie pracy. Z moich informacji wynika, że jego relacje z Van Persiem nie wyglądały szczególnie dobrze.
– Van Wonderen chciał być zaangażowany we wszystko. Obrazowo mówiąc: gdyby Van Persie szedł do ekspresu do kawy, on chciałby iść razem z nim, żeby zobaczyć, co się dzieje. Krótko mówiąc: chciał mieć wszystko pod kontrolą. Van Persie nigdy wprost nie powiedział „nie”, ale dał do zrozumienia, że to nie jest właściwy moment na współpracę. Uważa, że dyrektor techniczny powinien zajmować się innymi sprawami, takimi jak zawodnicy wypożyczeni, transfery przychodzące i wychodzące. To było pewnym źródłem napięcia.
Jednocześnie Van Persie zdaje się umacniać swoją pozycję w klubie. – Obecnie bierze udział w rozmowach dotyczących przyszłości Feyenoordu i jest w nie włączany. Zasygnalizował również, że chciałby nadal współpracować z Dickiem Advocaatem, który jest obecny w klubie we wtorki i piątki. W ten sposób już teraz wykonują krok w stronę przyszłości. W klubie rozważa się nawet dłuższą perspektywę. Panuje przekonanie, że możliwy jest scenariusz podobny do Kompany’ego, w którym trener ma trudny początek, ale ostatecznie rozwija się i odnosi sukces.
W Feyenoordzie często wskazuje się na kontuzje jako główny powód słabszych wyników, nie obarczając bezpośrednio winą pierwszego trenera. – Uważam, że czasami zbyt łatwo tłumaczy się wszystko problemami zdrowotnymi. Trzeba to uwzględniać w ocenie, ale nie jest tak, że cały czas grała drużyna do lat 21. Można to brać pod uwagę, ale nie oznacza to, że nie można oceniać Van Persiego. W Rotterdamie bywa to postrzegane inaczej. Na ten moment zajmuje drugie miejsce. Jeśli tego nie utrzyma, poparcie szybko się zmniejszy. Jeśli jednak Feyenoord zakończy sezon na drugiej pozycji, istnieje szansa, że przy wsparciu określonych osób pozostanie na stanowisku. On sam tak uważa i podobnie myślą ludzie z jego otoczenia.
To prowadzi do nietypowej sytuacji w kontekście przyszłości. – Zazwyczaj to dyrektor generalny i techniczny zatrudniają trenera. Teraz może być odwrotnie: klub może zdecydować się kontynuować współpracę z Van Persiem i dostosować do niego całą strukturę. Wówczas bierze się pod uwagę okoliczności łagodzące, daje mu się inną kadrę i wprowadza zmiany w sztabie medycznym. Jednak w przyszłym sezonie wszystko musi funkcjonować od początku, bo w przeciwnym razie presja natychmiast wzrośnie. Jeszcze kilka tygodni temu wydawało się, że to jego ostatnie tygodnie, a teraz widać również środowiska, które wierzą, że można z nim dokończyć sezon i kontynuować współpracę także w kolejnym. Wystarczy jednak porażka, na przykład 0:3 z Fortuną, by narracja ponownie diametralnie się zmieniła.
Komentarze (0)