Feyenoord od dłuższego czasu nie przekonuje swoją grą, jednak mimo słabego występu przeciwko Excelsiorowi, utrzymał przewagę nad NEC oraz Ajaksem. Ten ostatni zespół zawita w przyszłym tygodniu na De Kuip, co oznacza, że jedna z drużyn może zadać decydujący cios w walce o ligowe cele. Klubowy obserwator, Mikos Gouka, uważa, że to wciąż ekipa z Rotterdamu ma największe szanse na zakończenie sezonu na drugim miejscu. W podcaście AD Voetbal Gouka poddał analizie obecną sytuację w drużynie, zwracając szczególną uwagę na plagę kontuzji. In-Beom Hwang musiał przedwcześnie opuścić boisko w starciu z Excelsiorem, a jego zmiennik, Bart Nieuwkoop, chwilę później również doznał urazu.
– To już drugi raz, kiedy spotkało to Nieuwkopa. Poprzednio chodziło o zderzenie głowami, tym razem zawodnik był bardzo poruszony emocjonalnie. Ma to swoją historię: już podczas pierwszego pobytu w klubie regularnie zmagał się z kontuzjami. Wyjechał do Belgii, gdzie cieszył się doskonałym zdrowiem, a po powrocie do macierzy znów wpada w spiralę rozczarowań – zauważył Gouka.
– Robin van Persie wspominał, że problem zaczął narastać. Według trenera idealnym scenariuszem było wpuszczenie Nieuwkopa na pół godziny, tymczasem musiał on rozegrać 45 minut – więcej niż planowano. Tu leży sedno: zarządzanie czasem gry tak, by nie było go ani za mało, ani za dużo. Wynika to oczywiście z konieczności kadrowej. Z drugiej strony, choć pole manewru było ograniczone, istniały inne opcje. Podjęto ryzyko, w efekcie czego chłopak ponownie zszedł z boiska z urazem, co mocno go dotknęło – dodał dziennikarz.
Ostatnie dni upłynęły pod znakiem intensywnych dyskusji na temat pozycji szkoleniowca. – To był dziwny tydzień. Po remisie 3:3 z NAC trzeba było zmierzyć się z osobliwymi opiniami. Najpierw pojawili się tacy, którzy twierdzili, że wynik 2:3 do przerwy nie był wcale taki zły, bo styl gry wydawał się poprawny. Potem nagle uaktywniła się grupa osób uważających, że krytyka pod adresem Van Persiego czy Dennisa te Kloese jest niedopuszczalna i zbyt brutalna. Moim zdaniem nikt nie jest brutalny. Każdy po prostu ocenia to, co widzi na murawie. W tym wszystkim wyrósł nurt wsparcia dla trenera, tworzony przez osoby mające w tym określony interes lub bliskie relacje prywatne z Van Persiem, które nagle uznały, że mają monopol na prawdę – ocenił Gouka.
– Pod koniec takiego tygodnia drużyna musi jednak dowieźć wynik. Jeszcze w poniedziałek wszyscy zastanawiali się, czy trener zostanie na stanowisku. Te Kloese uciął te spekulacje wewnątrz klubu: Van Persie nigdzie się nie wybiera. Dopóki on i Toon van Bodegom tak twierdzą, trener może spać spokojnie. Jednak dyrekcja oczekuje w zamian pewnego rodzaju nagrody. Zamiast tego zobaczyliśmy pierwszą połowę z Excelsiorem, która była prawdopodobnie najgorszym momentem, jaki dotąd oglądaliśmy – kontynuował ekspert.
Pod lupą znalazły się także występy medialne samego szkoleniowca. – Odniosłem wrażenie, że zaprezentował się inaczej niż zwykle. W niedzielę po meczu z NAC był opryskliwy i uparty, trzymając się swojej wizji i ignorując to, co widziała reszta świata. W piątek stał się z kolei pokorny, przyznając: „Obejrzałem to jeszcze raz i muszę przyznać wam rację”. Teraz znów popadł w skrajność. Nawet z drugiej połowy, w której nie dopuścili rywali do głosu, zdobyli dwie bramki i stworzyli kilka okazji, nie był zadowolony. Obecnie dominuje u niego pokora. Jestem ciekaw, co to przyniesie, bo każdy kibic wstrzymuje oddech przed nadchodzącym spotkaniem – dodał Gouka.
Nadchodzący Klasyk będzie kluczowy w kontekście walki o drugą lokatę, w której zdaniem Gouki Stadionowi wciąż rozdają karty. – Po tej fatalnej pierwszej połowie pomyślałem, że przy takim poziomie gry zespół musi drżeć nawet o trzecie czy czwarte miejsce. Jednak FC Twente przegrało i wypadło z wyścigu. NEC prezentuje najlepszy futbol, ale nie jest to drużyna przyzwyczajona do wygrywania wszystkiego w końcówce sezonu. Co do Ajaksu – uważam, że nieco przesadzamy z zachwytami. Zagrali świetnie, ale to był tylko jeden mecz. Wciąż uważam, że Feyenoord ma największe szanse, choć niedzielny pojedynek będzie decydujący – stwierdził.
– Jak zapewne usłyszymy w tym tygodniu jeszcze ze dwadzieścia pięć razy: to mecz, który rządzi się własnymi prawami. Można się z tego śmiać, ale to prawda. Przed starciem z Ajaksem nie trzeba dodatkowo motywować publiczności. To może zadziałać w obie strony. Widać u niektórych zawodników, że trudno im zapanować nad obecną sytuacją. Drużynie idzie źle, a oni dają się temu porwać, notując głupie straty i czując presję, jaką wywierają kibice. Przeciwko Ajaksowi dynamika jest inna. Jeśli będziesz ciężko pracował, walczył w defensywie i wygrywał pojedynki, trybuny błyskawicznie staną za tobą. Feyenoord gra u siebie, a Ajax to też nie jest zespół, który z łatwością seryjnie wygrywa mecze. Jeśli w tym tygodniu uda się wszystko poukładać i odpowiednio nastawić głowy, pozostaną głównym faworytem do zajęcia drugiego miejsca – podsumował dziennikarz.
Komentarze (0)