John Guidetti wrócił do Rotterdamu, by w niedzielę obejrzeć De Klassieker pomiędzy Feyenoordem a Ajaksem. Szwedzki były napastnik, który w swoim jedynym sezonie w barwach klubu z Rotterdamu wyrósł na ulubieńca trybun, z dużym sentymentem wspomina czas spędzony na De Kuip. Szczególnie utkwił mu w pamięci hattrick w domowym meczu z Ajaksem. W przeddzień spotkania apeluje do Het Legioen o pełne wsparcie drużyny w starciu, które – jego zdaniem – znów może mieć kluczowe znaczenie.
W rozmowie z Feyenoord ONE Guidetti wyjaśnia, dlaczego właśnie teraz ponownie pojawił się w Rotterdamie. – Co sprowadza mnie z powrotem do Rotterdamu? Feyenoord to klub, który wiele dla mnie znaczył.To klub, który był w moim sercu, część mojej kariery. Mój syn chciał wybrać się z kilkoma kolegami na mecz piłkarski. Powiedziałem mu, że nie ma większego i lepszego meczu niż ten Feyenoordu. Dodałem też, że kibice Feyenoordu są szaleni – i mówiąc to, mam na myśli coś pozytywnego.
Szwed szeroko wraca następnie do swojego najbardziej pamiętnego popołudnia w barwach rotterdamskiego klubu. – Miałem fantastyczny rok, kiedy grałem dla Feyenoordu. Stworzyłem wiele pięknych wspomnień. Myślę, że wszystko sprowadza się do trzech goli przeciwko drużynie z innego miasta. Mam wrażenie, że ten mecz znaczył dla ludzi więcej, niż mogłem sobie wyobrazić, gdy podpisywałem kontrakt z tym klubem. Szczerze mówiąc, pamiętam wszystko z tamtego spotkania. Wiem, że szybko przegrywaliśmy 0:1 – Christian Eriksen strzelił pięknego gola lewą nogą. Potem miałem złe przyjęcie piłki i wyskoczyłem do niej. Włączyła się moja włoska część: warto spróbować. To wystarczyło, by wywalczyć rzut karny. Później w meczu zdobyłem bramkę na 4:2, co nieco uspokoiło sytuację. To był wspaniały dzień. Świętowaliśmy z kibicami jeszcze przez 35–40 minut. Wzięliśmy mikrofon, śpiewaliśmy i tańczyliśmy. To był piękny dzień.
Guidetti spodziewa się, że niedzielne spotkanie ponownie rozstrzygnie się dzięki charakterowi. – Myślę, że wszystko sprowadza się do charakteru. Chodzi o to, kto chce mieć piłkę w decydującym momencie. Mam więc duże oczekiwania.
Podkreśla również sportowe znaczenie tego starcia. – Trzeba mieć ten dodatkowy impuls i świadomość, że jeśli wygrasz, zyskujesz dużą przewagę w lidze i możesz naprawdę odskoczyć swoim największym rywalom w walce o miejsce w Lidze Mistrzów. To ogromna motywacja.
Zostać legendą na De Kuip
Zdaniem Guidettiego De Klassieker to idealna scena, by zapisać się w historii Feyenoordu. – To są mecze, które mogą uczynić cię legendą. Jeśli więc chcesz zostać legendą w tak wielkim klubie jak Feyenoord, to jest właśnie ten moment. 50 tysięcy ludzi oddałoby wszystko, by znaleźć się na boisku i robić to, co oni. Trzeba się tym cieszyć. Trzeba też być dumnym z tego, co się robi. Trzeba wykorzystać swoją szansę, bo to właśnie takie mecze naprawdę mogą uczynić cię legendą Feyenoordu.
Komentarze (0)