Atmosfera po zakończeniu spotkania z NAC Breda należała do najbardziej napiętych w ostatnich latach. Choć postronny obserwator mógłby ulec wrażeniu, że Robin van Persie oglądał zupełnie inne widowisko niż reszta zgromadzonych w sali gości. Podczas gdy media punktowały rażące błędy Feyenoordu, trener z zaskakującym optymizmem bronił postawy swoich podopiecznych, co doprowadziło do ostrej wymiany zdań z przedstawicielami prasy.
Konferencję z wysokiego „C” rozpoczął Dennis Kranenburg, który nie zamierzał stosować taryfy ulgowej wobec byłego reprezentanta Oranje. Dziennikarz uderzył prosto w czuły punkt, pytając o fatalną postawę defensywy, kolejne stracone punkty w walce o wicemistrzostwo oraz wrogie nastawienie trybun. Reakcja trenera była natychmiastowa i przepełniona irytacją.
– Robin, dobry wieczór. Czy przy tak fatalnej grze w obronie, kolejnej wpadce w lidze i skandowaniu kibiców przeciwko tobie, ta współpraca ma jeszcze sens? – dopytywał Kranenburg.
– Zacznijmy od początku. Zasypałeś mnie serią pytań i gotowych tez. Odniosę się najpierw do zachowania trybun. Rozumiem, że każdy ma prawo do okazywania emocji i to jest naturalne. Czy cieszy mnie fakt, że część fanów kieruje takie okrzyki w moją stronę? Oczywiście, że nie – uciął krótko szkoleniowiec, nawiązując do swoich wcześniejszych wypowiedzi dla stacji ESPN. – Jeśli zaś chodzi o stracone bramki, masz rację – przy trzecim golu zawiedliśmy w defensywie. Po rzucie rożnym zawsze może się coś wydarzyć, ale musimy znacznie lepiej zwężać pole gry. Przy pozostałych trafieniach po prostu się nie popisaliśmy.
Mimo krytyki Van Persie uparcie bronił tezy, że zespół prezentował się poprawnie w operowaniu piłką. Trener ponownie argumentował trudną sytuacją kadrową i „wysoką skalą trudności”, jaką rzekomo postawił zespół z Bredy. Argumenty te spotkały się z murem niezrozumienia, gdyż NAC to drużyna walcząca o ligowy byt i najrzadziej trafiająca do siatki w całej Eredivisie.
– Mówisz o zespole zagrożonym spadkiem, który strzela najmniej bramek w lidze, a wy daliście sobie wbić trzy gole. W końcówce mogliście ten mecz wręcz przegrać – kontrował Kranenburg.
– W drugiej połowie rywale stworzyli jedną okazję i kilka dośrodkowań. To my mieliśmy więcej szans i uważam, że w pojedynkach wyglądaliśmy bardzo dobrze. Nie do końca rozumiem, do czego zmierzasz – odpowiedział Van Persie. – Byliśmy zdeterminowani. Czy oglądałeś inny mecz? Uważam, że dzisiaj zaprezentowaliśmy się naprawdę solidnie.
W pewnym momencie atmosfera stała się jeszcze gęstsza, gdy do głosu doszedł Mikos Gouka. Znany obserwator klubu przypomniał trenerowi jego słowa z obozu przygotowawczego, sugerując, że Van Persie nie mówi szczerze tego, co myśli o grze drużyny.
– Trenerze, sam kiedyś powiedziałeś: „Jestem trenerem, wy dziennikarzami, więc nie mogę mówić wszystkiego, co myślę”. Czy to jest właśnie ten przypadek? Opisujesz to spotkanie tak, jakby Feyenoord rozegrał genialne zawody – zauważył Gouka.
– Musisz brać pod uwagę cały kontekst, Mikos. Wyjaśniałem wtedy, że przekazanie pełnego obrazu sytuacji nie zawsze jest możliwe – odparował szkoleniowiec, po czym przeszedł do wyliczania niewykorzystanych szans Ayase, Sterlinga czy Slitiego. Gdy dziennikarze dopytywali, czy to wystarczy, by zadowolić fanów, którzy mają poczucie „oglądania niczego”, Van Persie pozostał nieugięty.
– Nie zgadzam się. Powtórzę to jeszcze raz: widziałem zespół, który walczył o każdy metr boiska, wygrywał pojedynki i zdobył trzy piękne bramki. Do pełnego sukcesu zabrakło jedynie kompletu punktów.
Mimo fatalnej passy i gęstniejącej atmosfery wokół De Kuip, Van Persie nie zamierza składać broni. Na pytanie o to, czy traktuje ten mecz jako ostatnią szansę, odpowiedział z właściwą sobie pewnością siebie.
– Potrafię przyjąć cios, znacie mnie. Będę robił swoje i pracował jeszcze ciężej nad elementami, na które mam wpływ. Naprawdę nikt poza mną nie dostrzegł dzisiaj pozytywów? – pytał retorycznie. Finałowy akcent należał do Martijna Krabbendama, który zarzucił trenerowi drastyczne obniżenie standardów.
– Czy miałeś kiedykolwiek trenera, który tak nisko zawieszał poprzeczkę? Jesteś zadowolony z wykonania planu, który wszyscy oceniamy krytycznie – punktował Krabbendam.
– Wyraźnie zaznaczyłem, co wymaga poprawy, więc nie uważam, bym obniżał wymagania. My widzimy „A”, wy widzicie „B”. To ja jednak oceniam pracę mojego zespołu – zakończył Van Persie, ucinając dalszą dyskusję.
Komentarze (0)