Były szkoleniowiec i piłkarz Feyenoordu, Rob Jacobs, w rozmowie z dziennikarzem Stevenem Kooijmanem z De Telegraaf nie szczędził gorzkich słów pod adresem obecnego trenera rotterdamskiego zespołu, Robina van Persieego. Doświadczony szkoleniowiec, który w przeszłości prowadził wszystkie trzy profesjonalne kluby z Rotterdamu, jasno dał do zrozumienia, że nie wierzy w powodzenie jego pracy.
– Mamy najgorszego trenera w Holandii – rozpoczął Jacobs, podkreślając, że najbardziej drażni go zachowanie Van Persiego przy linii bocznej. Jego zdaniem nadmierna ekspresja i nerwowość to cechy dopuszczalne u dzieci, ale nie u zawodowych piłkarzy. Były trener nie kryje zdziwienia, że żaden z licznego sztabu asystentów nie zwraca na to uwagi.
Szkoleniowiec wskazał także, co według niego stoi za problemami zdrowotnymi zawodników. – Trenują zdecydowanie za ciężko w trakcie sezonu – ocenił. W jego przekonaniu fundament formy powinno budować się latem, podczas solidnego obozu przygotowawczego, a w trakcie rozgrywek jedynie podtrzymywać wypracowaną dyspozycję. Jacobs podkreślił, że w swojej karierze piłkarskiej sam nigdy nie zmagał się z kontuzjami – podobnie jak jego podopieczni.
Były trener odniósł się również do pracy poprzednika Van Persiego, Arne Slota. – Z tego, co zbudowałeś w trzy lata, nie zostało nic – miał mu niedawno powiedzieć. Jak zaznaczył, utrzymuje ze Slotem regularny kontakt i dobrze zna kulisy jego pracy. W jego opinii szczególnie bolesne jest to, że dorobek tamtego okresu został w podobnym czasie zaprzepaszczony.
Historia Jacobsa z Feyenoordem sięga jego młodości. Do klubu trafił jako czternastolatek, występując wcześniej w pierwszym zespole The Rising Hope, drużyny zakładowej firmy Van Nelle. Podczas meczu wyjazdowego z Overmaas jego talent dostrzegli skauci Daan Buitelaar i Fred Blankemeijer – tydzień później był już zawodnikiem profesjonalnej akademii Feyenoordu.
Jako trener pierwszej drużyny pracował na De Kuip tylko przez jeden sezon. W rozgrywkach 1988/89 doprowadził zespół do czwartego miejsca w lidze, jednak jego przygoda zakończyła się szybko z powodu napiętych relacji z działaczem Hansem Kraay. Jacobs wspomina, że ten potrafił wsunąć mu pod drzwi kartkę z proponowanym składem. Trener nie akceptował takich praktyk i polecił swojemu asystentowi, Lexowi Schoenmakerowi, odsyłać notatki z powrotem.
Komentarze (0)