Hugo Borst w poniedziałkowej kolumnie na łamach Algemeen Dagblad ujawnił delikatną i potencjalnie bardzo problematyczną sytuację w sztabie szkoleniowym Feyenoordu. Według dziennikarza, asystent trenera Rene Hake miał niedawno - podczas obchodów stulecia FC Emmen - wypowiedzieć się w niezwykle krytyczny sposób na temat pierwszego szkoleniowca zespołu, Robina van Persiego. Wśród zarzutów miało pojawić się m.in. określenie Van Persiego jako „osobę mającą trudności w komunikowaniu się”.
Doniesienia te dodatkowo zwiększają presję na Van Persiego, który już wcześniej zmagał się z opinią trenera o silnie indywidualnym charakterze i trudnym stylu zarządzania. Taki wizerunek ukształtował się jeszcze w czasie jego pracy w Heerenveen i - jeśli relacja Borsta jest zgodna z prawdą - teraz miałby zostać ponownie potwierdzony. Całej sprawie szczególnej wagi dodaje fakt, że Hake dołączył do sztabu Feyenoordu dopiero na początku 2025 roku, co czyni całą sytuację wyjątkowo niezręczną i drażliwą.
Do felietonu Borsta odniósł się w Kickoff Podcast Mike Verweij z De Telegraaf. – Znając Hugo Borsta, można założyć, że ma bardzo dobre źródła. Czegoś takiego nie pisze się bez solidnych podstaw – podkreślił dziennikarz. – Jeśli te słowa rzeczywiście padły, to wewnątrz sztabu mamy do czynienia z gigantycznym problemem. W normalnych warunkach po czymś takim trudno jest dalej wspólnie pracować.
Verweij zwrócił uwagę na szerszy kontekst, jakim jest kwestia zaufania w sztabie szkoleniowym Feyenoordu. – To staje się teraz realnym tematem. Jeśli nie możesz ufać własnemu asystentowi, to co właściwie pozostaje? Na tym polega bolesny wymiar tej wypowiedzi. Po odejściu Van Persiego z Heerenveen przeprowadzono przecież szeroką analizę jego pracy. To, co rzekomo mówi teraz Hake, bardzo mocno pokrywa się z obrazem, który funkcjonował już wtedy. Van Persie otacza się wieloma ludźmi, zasięga opinii, ale w praktyce niewiele z tych sugestii wykorzystuje – ocenił.
Zdaniem Verweija cała sprawa uderza w fundamenty współpracy wewnątrz sztabu. – To jest po prostu zabójcze, jeśli takie słowa padają pod adresem własnego asystenta trenera. Uważam, że jeśli rzeczywiście do tego doszło, Hake zdecydowanie przekroczył granicę – podsumował.
Komentarze (0)