FC Dordrecht

Towarzyski
GN Bouw Stadion

Sob

04.07

14:30

---

---
---

---

---

---

Jørgensen: Właśnie dlatego wciąż jestem wielkim fanem Feyenoordu

05.02.2026 19:36; DamianM, 0 komentarzy, Foto @ Feyenoord.nl / Źródło: FR12.nl

Nicolai Jørgensen ponownie zawitał niedawno do Feyenoordu. Duński napastnik, który w mistrzowskim sezonie 2016/2017 odegrał kluczową rolę, zdobywając 21 bramek ligowych i sięgając po koronę króla strzelców Eredivisie, pojawił się na wygranym meczu domowym z Heraclesem Almelo. Dla byłego snajpera rotterdamskiego klubu - z którym związany był kontraktem w latach 2016–2021 - był to wyjątkowy powrót do miejsca szczególnie ważnego w jego karierze.

Jørgensen z dużą przyjemnością wspomina wizytę w Rotterdamie, o czym opowiedział w rozmowie z Feyenoord ONE. – Cała moja rodzina kibicuje Feyenoordowi. Wróciłem na stadion, żeby zobaczyć mecz. To dla mnie coś wyjątkowego, wspaniale znów tu być i porozmawiać z ludźmi, z którymi przez lata współpracowałem. Szczerze mówiąc, kiedy ponownie zobaczyłem boisko i kibiców, naprawdę poczułem, jak bardzo brakowało mi piłki. To był szczególny moment.

Transfer do Feyenoordu był wówczas świadomą decyzją, mimo zainteresowania ze strony klubów z innych lig. Rotterdamczycy pozyskali napastnika z FC Kopenhaga za 3,5 miliona euro. – Przyjazd do Holandii i Feyenoordu uznałem za właściwy krok. Miałem też oferty z Włoch i innych krajów, ale czułem, że to właśnie tu jest moje miejsce. Gdy zacząłem trenować i zobaczyłem, jak dobrzy są zawodnicy oraz jak wysoki jest poziom, utwierdziłem się w przekonaniu, że podjąłem dobrą decyzję. Nie miałem jednak pojęcia, jak to wszystko się zakończy.

Udany sezon 2016/2017 rozpoczął się dla Jørgensena od trafienia w wyjazdowym spotkaniu z FC Groningen. – To był prawdziwy wymarzony start. Już w pierwszym meczu poczułem, jak dobrą jesteśmy drużyną. Widziałem ustawienie kolegów z zespołu i to, jak płynnie potrafimy się przełączać między fazami gry. Ostatecznie zdobyłem 21 bramek w Eredivisie, co przerosło moje oczekiwania. Cieszyłem się każdym meczem, rozegraliśmy mnóstwo świetnych spotkań. Gdybym wykorzystał wszystkie okazje, pewnie strzeliłbym nawet czterdzieści goli. Ale 21 to też bardzo dobry wynik.

Atmosfera na stadionie wywarła na Duńczyku ogromne wrażenie, podobnie jak relacja z kibicami. – Kiedy podpisywałem kontrakt, mówiono mi, że tutejsi kibice są wyjątkowi. Ale naprawdę rozumiesz to dopiero wtedy, gdy zaczynasz grać. Zawsze wspaniale było strzelać gole na De Kuip. Uwielbiałem patrzeć, jak kibice rzucają piwem i całkowicie szaleją z radości. Czerpałem z tego ogromną przyjemność. Adrenalina towarzyszyła każdej bramce zdobytej na tym stadionie. To był fantastyczny czas.

Były napastnik z uznaniem mówi także o atmosferze w drużynie. – Przychodziłem bez oczekiwań, nie wiedziałem, jak potoczy się sezon, ale zdobycie mistrzostwa było czymś wyjątkowym. Chemia w zespole była znakomita, a poza boiskiem również świetnie się bawiliśmy. W szatni każdego dnia panował chaos, ale w pozytywnym sensie - atmosfera była niesamowita. Czuło się to od pierwszego dnia. Widać to było choćby po takich zawodnikach jak Eljero Elia, że mamy realną szansę na tytuł. I rzeczywiście to udowodniliśmy.

Decydujące emocje przyszły w ostatniej kolejce przeciwko Heraclesowi Almelo, gdy Dirk Kuyt poprowadził Feyenoord do mistrzostwa. – Wychodząc na boisko, byliśmy potwornie zdenerwowani. To był długi sezon, który musiał zakończyć się tytułem. Sama myśl, że moglibyśmy nie wygrać, była trudna do zniesienia. Gdy ich obrońca się poślizgnął, a Dirk strzelił pierwszego gola, poczuliśmy ogromną ulgę. Wtedy pomyślałem: dobrze, teraz naprawdę to zrobimy.

Największym przeżyciem pozostała jednak feta mistrzowska na Coolsingel. – Zdecydowanie moment na ratuszu. Nie wiem, ile było tam ludzi, ale tłum był ogromny. Była też moja żona i rodzina, co czyniło to jeszcze bardziej wyjątkowym. Atmosfera w szatni i świadomość, że wreszcie zostaliśmy mistrzami, były niesamowite. Przez cały sezon dużo się o tym mówiło, zwłaszcza w mediach. Kiedy w końcu osiągasz cel, czujesz ogromną radość, a jednocześnie ulgę - jakbyś znów mógł swobodnie oddychać.

Po mistrzostwie kraju w 2018 roku przyszło jeszcze zwycięstwo w Pucharze Holandii. – To był chyba jeden z moich lepszych meczów w Feyenoordzie. Zakończyć sezon zdobyciem pucharu i strzelić gola w finale - trudno o lepszy scenariusz. Mogłem odhaczyć kolejne trofeum, to było piękne.

W tamtym okresie Jørgensen dzielił szatnię z Robinem van Persiem, do którego żywi duży podziw. – Myślę, że już wtedy dojrzewał do roli trenera. Był niezwykle inteligentnym piłkarzem i miał ogromną wiedzę o grze. Możliwość oglądania go codziennie na treningu była czymś wyjątkowym. Jako dziecko byłem wielkim fanem Arsenalu, więc gra u jego boku była dla mnie szczególna. Bardzo dużo mnie nauczył, zwłaszcza jeśli chodzi o poruszanie się po boisku i ustawianie pod odpowiednim kątem. Świetny człowiek i fantastyczny partner z drużyny. Jako kibic Feyenoordu cieszę się, że dziś jest trenerem klubu.

Pobyt w Rotterdamie miał jednak także trudniejsze momenty. Liczne kontuzje sprawiły, że nie doszło do dużego transferu. Szczególnie poruszyło go wsparcie kibiców, którzy odwiedzili go pod domem z transparentem i racami. – To był jeden z najważniejszych momentów w mojej karierze, niezależnie od zdobytych trofeów. Przechodziłem bardzo trudny okres, ciągle odnawiałem urazy - to była chyba czwarta albo piąta kontuzja w tamtym sezonie. Mentalnie było to bardzo ciężkie. Nigdy nie zapomnę, że kibice zrobili dla mnie coś takiego. Myślę, że właśnie dlatego wciąż jestem wielkim fanem Feyenoordu. To po prostu wyjątkowy klub. Więź między mną a kibicami jest bardzo szczególna. Cieszyłem się każdym rokiem spędzonym w Feyenoordzie.

Po odejściu z Feyenoordu Jørgensen występował jeszcze w Kasımpaşie oraz ponownie w Kopenhadze, jednak z powodu kontuzji rzadko pojawiał się na boisku. W 2022 roku zakończył karierę piłkarską, a następnie rozpoczął pracę między innymi jako analityk.

– Obecnie jestem przede wszystkim ojcem. Na pełen etat, jak to nazywam. Najmłodsze dziecko chodzi do żłobka, więc muszę zastanowić się, co dalej robić. To ciekawy etap i miło spróbować czegoś innego niż bycie piłkarzem. Na początek chcę podjąć naukę i dowiedzieć się, jak zostać trenerem. Wszystko, co wiem i robiłem od trzeciego roku życia, kręciło się wokół futbolu. Zobaczymy, co przyniesie przyszłość.

Komentarze (0)

Gospodarz

Gość

Zdjęcie Tygodnia

15-21 czerwiec

Oficjalnie Giovanni van Bronckhorst został nowym trenerem Feyenoordu.

Video

TOP 10 goli w 2025-2026

ESPN przygotowało kompilację dziesięciu najładniejszych bramek zdobytych przez rotterdamski klub w minionych rozgrywkach.

Live chat

Gość

do Leverkusen.

Gość

Lyon sprzedał Afonso Moreire za 29.5 mln - a kupił go rok temu za 2 mln.

DamianM

troche zaskoczony jestem

Gość

2-0

DamianM

ale cisną skubani, nie spodziewałem sie az takiego tempa

Gość

Bos pierwsza żółta.

DamianM

dobry mecz sie zapowiada

Gość

swojak australii

DamianM

Ja to ogólnie jakoś piłka reprezentacyjna mnie as tak nie kręciła. Czasem pójdę, ale nie dla samego meczu a po prostu piwo wypić. Teraz mundial, klubowej nie ma to się obejrzy, ale normalnie, w trakcie sezonu, to prawie nic albo w ogóle

Gość

Jest potworny przesyt, nadmiar meczów i naprawde ja to porównuje do ulubionego dania czy deseru - jakbyś jadł go codziennie 2/3 razy to po tygodniu zjesz byle co byle tylko tego samego nie jeść - podobnie z tymi meczami. Już nawet te 32 drużyny na mś to też za dużo a teraz dojebali jeszcze 16. Na euro to samo powinno być z 16 i któtszy turniej - gracze nie byliby zajechani i by nie odkladali sił na kolejne mecze daliby z siebie wszystko gdyby wyjebać faze grupową i dać od razu play offy. Ale to się nigdy nie stanie musi być ta żenada z 3 meczami grupowymi gdzie nikt nie gra na 100% bo nie musi bo są słabi przeciwnicy.

DamianM

oczywiście, taka szwajcaria wczoraj, pierwsza połowa to był przecież kabaret i żart a potem jeb

Gość

i to nie jest tak że to u mnie problem w koncentracją - tylko te mecze są poprostu nudne - jednak czasem taki mecz się trafi że nie chcesz żeby się kończył. Mało jednak takich meczów - jest poprostu przesyt przeciętności. Fifa i uefa mordują prestiż wszelkich rozgrywek.

DamianM

też często tak robie, w sumie non stop, pisze newsy i slucham, te wczesniejsze mecze oczywiscie

Gość

Ja mam włączony na innej karcie mecz a na innej co innego oglądam - jak pada gol to zerkam.

DamianM

ja to samo, jeszcze w miare jest czasami bo u mnie o 20 i 23 są, ale o pólnocy czycoś za ujabym nie oglądał mając na rano do pracy

Gość

Nie obejrzałem żadnego całego meczu jeszcze ;D zawsze się nudziłem i wyłączałem - najwięcej zobaczyłem niemcy-curacao - około 70 minut obejrzałem. Meczów po 00:00 nie ogladam.

DamianM

też, chociaż szkocje dla ich hymny chwile też hehe

Gość

usa-austraila to zobacze

DamianM

w Hiszpanii łaczyli z nami Iniaki Penię, co do bramkarzy, ale idzie do Panaty

DamianM

Nie ma co się nakręcać, jest nowy zarząd i nie ma co im nic przypisywać z poprzednika. Trzeba dać czas i zobaczymy efekty. Takich zmian nie zrobi się w 5 minut tak o.

Uczestnicząc w rozmowach na Live Chat potwierdzasz, że zapoznałeś się i akceptujesz jego regulamin.