Justin Bijlow bardzo dobrze odnalazł się w Genui. W rozmowie z Ziggo Sport 28-letni bramkarz przyznał, że szybko zaaklimatyzował się we Włoszech i wciąż pozostaje pełen sportowych ambicji. Liczy również na to, że ponownie znajdzie się w kręgu zainteresowań selekcjonera reprezentacji Holandii Ronalda Koemana przed mistrzostwami świata.
Bijlow z dużym zadowoleniem wspomina swój transfer z Feyenoordu do Włoch. – Spędziłem 22 lata w Feyenoordzie, ale w pewnym momencie przestałem grać. Wtedy trzeba zacząć rozglądać się dalej. Genoa dała mi szansę, bym mógł tutaj występować i jestem im za to bardzo wdzięczny. Właśnie tak do tego doszło. Zostałem tutaj bardzo ciepło przyjęty i do dziś mam z tym związane bardzo dobre odczucia.
Rotterdamczyk niemal od razu po przyjściu do klubu wskoczył do wyjściowego składu i szybko stał się podstawowym bramkarzem zespołu.
– W piłce nożnej szybko się adaptujesz, zwłaszcza jeśli od razu możesz grać. Czuję się tutaj jak w domu. Jest mi tu naprawdę dobrze. Zawsze marzyłem o grze dla Feyenoordu, a jednocześnie chciałem stawać się jak najlepszym piłkarzem.
Jak podkreśla, ta motywacja nigdy go nie opuściła. – Oczywiście marzysz o tym, by grać na jak najwyższym poziomie. Nadal tak jest. Wciąż chcę osiągnąć maksimum swoich możliwości. Kiedy zakończę karierę, mam nadzieję, że ludzie będą mówić o mnie, że nigdy się nie poddałem. Myślę, że moja przeszłość mówi sama za siebie. Nigdy się nie poddałem i zawsze szedłem dalej.
Poczucie Rotterdamu w Genui
Bijlow opowiedział również, jak ważne wciąż są dla niego Feyenoord i Rotterdam. – Piłka nożna jest dla mnie wszystkim. Myślę, że miałem sześć lat, kiedy zaczynałem w Feyenoordzie. Całe moje życie było podporządkowane futbolowi. Dorastałem w Rotterdamie i z Feyenoordem, zostało mi to przekazane przez rodzinę od najmłodszych lat. Tak zostało do dziś. Moi przyjaciele kibicują Feyenoordowi i również pochodzą z Rotterdamu.
– Czuję się tutaj jak w domu. Genua, podobnie jak Rotterdam, jest miastem portowym i to daje mi poczucie powrotu do domu. Tak jak w Rotterdamie, ludzie są tutaj niezwykle dumni ze swojego miasta. Sam to czuję — kiedy mówię o Rotterdamie, jestem naprawdę dumny z tego, że jestem rotterdamczykiem. Nie chciałbym urodzić się nigdzie indziej niż właśnie tam. Tutaj, na stadionie, również czuć pasję i chęć dawania z siebie wszystkiego. Właśnie to staram się robić w każdym meczu.
Wychowanek Stadionowych wyrósł już na jedną z kluczowych postaci Genoi i w tym sezonie praktycznie nie opuszczał spotkań. Niedawno pojawiły się niewielkie obawy po tym, jak musiał zejść z boiska w przerwie jednego z meczów, jednak już dzień później ponownie trenował z drużyną. Kolejnym wielkim celem byłego bramkarza Feyenoordu pozostają teraz mistrzostwa świata.
Komentarze (0)