Feyenoord przeżywa wyjątkowo trudny sezon. Zespół z Rotterdamu odpadł zarówno z Pucharu Holandii, jak i z Ligi Europy, a w rozgrywkach Eredivisie również wyraźnie zawodzi. Drużyna prowadzona przez Robina van Persiego zdobywa niewiele punktów i nie pokazuje wyraźnych oznak sportowego rozwoju. Coraz częściej jako główne przyczyny wskazuje się nieudane letnie okno transferowe oraz długą listę kontuzji.
Latem Feyenoord zdecydował się na poważne inwestycje kadrowe. Klub wydał około dziesięciu milionów euro kolejno na Sema Steijna oraz Gonçalo Borgesa, osiem milionów na Tsuyoshiego Watanabe, 6,9 mln na Anela Ahmedhodžicia, sześć milionów na Caspera Tengstedta, pięć milionów na Jordana Bosa oraz 3,8 mln na Gaoussou Diarrę. Pomimo znacznych nakładów finansowych, transfery te jak dotąd nie przyniosły oczekiwanego zwrotu sportowego. Jednym z nielicznych wyjątków pozostaje Luciano Valente, który zdołał w większym stopniu zaznaczyć swoją obecność na boisku.
Dodatkowym problemem od wielu miesięcy są kontuzje. Zawodnicy tacy jak Givairo Read, Gernot Trauner czy Jakub Moder byli przez długi czas niedostępni lub mogli występować jedynie sporadycznie. W praktyce uniemożliwiło to trenerowi konsekwentne budowanie stabilnego składu i wypracowanie powtarzalnych mechanizmów gry. W jednym z programów publicystycznych zwrócono uwagę na brak ciągłości, zestawiając obecną sytuację z tą sprzed roku.
Eksperci porównali wyjściowe jedenastki Feyenoordu na mecze z PSV w sezonach 2024/25 oraz 2025/26. W obu spotkaniach na boisku pojawił się tylko jeden ten sam zawodnik – Anis Hadj Moussa. Zdaniem Jana Muldera jest to jeden z kluczowych powodów obecnego kryzysu sportowego. Były piłkarz podkreśla, że Van Persie nie został odpowiednio wsparty przez politykę transferową klubu. – To nie jest wina Van Persiego, on nie ponosi za to odpowiedzialności – zaznacza Mulder. – Pytanie brzmi: jak ten zespół został zbudowany, kto za to odpowiada i czy zrobiono to w optymalny sposób?
Podobnego zdania jest Theo Janssen, który jako przykład wskazuje sytuację związaną z występem St. Juste. – St. Juste został sprowadzony, potrenował kilka dni i rzucono go na głęboką wodę. To bardzo osobliwa decyzja. W pierwszym meczu od razu przeciwko liderowi, który gra najlepszą piłkę. Został kompletnie zdominowany i już w przerwie zdjęty z boiska. Uważam to za dziwny wybór – ocenia Janssen.
Jednocześnie Janssen nie unika krytyki pod adresem samego Van Persiego, zwracając uwagę na brak wyraźnej, stałej koncepcji gry. – Na początku, gdy Timber jeszcze grał w Feyenoordzie, wszystko wyglądało sensownie i funkcjonowało. Drużyna grała przyzwoity futbol, dobrze się to oglądało i było widać rozwój. U wielu zespołów forma rośnie, natomiast w Feyenoordzie od trzech–czterech miesięcy jest tylko gorzej. Przeciwko PSV nie widziałem zespołu – podkreśla.
Mimo narastającej krytyki Feyenoord na razie pozostaje wierny Van Persiemu. Były piłkarz klubu Kees van Wonderen rozumie taką decyzję, choć zaznacza, że istnieje wyraźna granica. – Jest tylko jeden moment, w którym jako trener lub jako klub musisz się rozstać, a jest nim sytuacja, gdy to, co mówisz, przestaje docierać do szatni. Czy tak było w niedzielę – tego nie wiem, to trzeba ustalić wewnętrznie. Jeśli nie, można analizować, czy drużyna jest po prostu zbyt słaba albo czy decydujący wpływ mają kontuzje. Uważam jednak, że Te Kloese wykazuje się odwagą, trzymając się swojego trenera. W 99 na 100 klubów w takiej sytuacji szkoleniowiec zostałby zwolniony.
Komentarze (0)