Skromne zwycięstwo Feyenoordu nad FC Utrecht po końcowym gwizdku nie spotkało się z większym uznaniem. Analitycy Mario Been i Danny Koevermans byli zgodni w ocenach: wynik okazał się najważniejszy, lecz poziom gry – szczególnie po przerwie – pozostawiał wiele do życzenia. Przy linii bocznej ze zdumieniem przyjęto również wyjaśnienia Robina van Persiego dotyczące braku miejsca w wyjściowym składzie dla Caspera Tengstedta.
– Przed meczem mieliśmy spore oczekiwania, bo to jednak dwie drużyny, które muszą o coś walczyć – rozpoczął Been w rozmowie z ESPN. – W pierwszej połowie Feyenoord jeszcze w pewnym stopniu grał w piłkę, natomiast po przerwie nie pokazał już właściwie nic. Największymi „atrakcjami” były zmiany, które przede wszystkim przerywały rytm spotkania.
Koevermans podzielał tę opinię w pomeczowej analizie. – To było bardzo ubogie widowisko. Naprawdę ciężko się to oglądało, ale w Rotterdamie ostatecznie liczą się tylko trzy punkty. Poza tym można spakować się i wracać do domu, bo to nie był dobry mecz. Wellenreuther kilkoma krótkimi podaniami sam sprowadził na siebie kłopoty, jednak jego interwencje okazały się kluczowe.
– W grze z piłką Feyenoord nie wyglądał dobrze. Różnicę powinni robić skrzydłowi, a Hadj Moussa, Sliti i Sauer byli zdecydowanie zbyt mało widoczni – podkreślił Been. Były piłkarz rotterdamskiego klubu wskazał też kolejny element wymagający pracy na treningach. – Mieli cztery albo pięć rzutów rożnych, ale wszystkie były bite na wysokości około metra przed bramką. Te dośrodkowania były naprawdę bardzo słabe.
Moder jako napastnik
W barwach Feyenoordu w roli wysuniętego napastnika rozpoczął mecz Jakub Moder i – zdaniem Beena – rozwiązanie to przyniosło umiarkowanie pozytywny efekt. – W pierwszej połowie funkcjonowało to całkiem nieźle, choć głównie dlatego, że Utrecht nie potrafił znaleźć na to sposobu. On przecież nie jest typową „dziewiątką” i wydaje się oczywiste, że gdy tylko Ueda będzie w pełni zdrowy, wróci do wyjściowego składu. Do przerwy był to bardzo dobry wybór, ale po zmianie stron Feyenoord praktycznie niczego już nie stworzył.
Moder tworzył duet z Luciano Valente, ustawionym jako ofensywny pomocnik. Według Beena zawodnik z nowym numerem dziesięć udowodnił, że zasługuje na to wyróżnienie. – Nie rozegrał wielkiego spotkania, lecz jeśli spojrzeć na to, jak nieustannie się porusza i jak bardzo jest zaangażowany w każdą akcję, widać, że niemal wszystko przechodzi przez niego. Zdecydowanie chętniej widzę „dziesiątkę” na jego plecach niż u Larina.
Koevermans szczególnie zdziwił się jednak brakiem Caspera Tengstedta w podstawowym składzie. Analityk nie krył zaskoczenia, gdy usłyszał, jak Van Persie stwierdził, że gole napastników nie są najważniejsze. – To naprawdę najdziwniejsze, co kiedykolwiek usłyszałem od trenera. Pierwszą rzeczą, na którą patrzy się u napastnika, jest przecież liczba zdobywanych bramek. Teraz przedstawia się to inaczej, by uzasadnić wystawienie Modera. Nawet przy zmianach Tengstedt nie pojawia się na boisku, a to jest dla niego zabójcze. Przecież nie można mówić, że zdobywanie goli nie ma znaczenia.
Komentarze (0)