Trener Excelsioru Ruben den Uil po porażce 1:2 z Feyenoordem miał mieszane odczucia. Szkoleniowiec zespołu z Kralingen zauważył, że jego drużyna przez długi czas potrafiła dotrzymywać kroku rywalowi, a nawet stworzyć sytuacje na podwyższenie prowadzenia. Ostatecznie jednak o losach spotkania przesądziła jakość piłkarzy Feyenoordu. Den Uil podkreślił, że w pierwszej połowie jego zespół zaprezentował się z bardzo dobrej strony w starciu z gospodarzami.
– Mimo wszystko stoję tutaj z poczuciem rozczarowania. Dziś byliśmy blisko osiągnięcia korzystnego wyniku i od pierwszej do ostatniej minuty graliśmy właśnie o to. W pierwszej połowie zaprezentowaliśmy się naprawdę solidnie, a przez pierwsze trzydzieści minut byliśmy nawet stroną dominującą. Długo utrzymywaliśmy się przy piłce i stworzyliśmy kilka bardzo dobrych sytuacji, które w końcowej fazie powinniśmy rozegrać lepiej. To oczywiście ma też związek z jakością – powiedział trener.
Szkoleniowiec zwrócił uwagę, że jego drużyna mogła prowadzić nawet wyżej, gdyby skuteczniej wykorzystała swoje okazje.
– Mogliśmy podwyższyć na 0:2, gdybyśmy lepiej rozegrali tę sytuację, ale tego nie zrobiliśmy. Później Stijn dwukrotnie nas uratował. W pierwszym kwadransie drugiej połowy oddaliśmy mecz rywalowi. W każdym spotkaniu staramy się grać w oparciu o własne atuty. Uważam, że nasz wysoki pressing funkcjonował dobrze. Z piłką również wyglądaliśmy solidnie – graliśmy cierpliwie i spokojnie. Za każdym razem znajdowaliśmy przestrzeń, by przedostać się w okolice pola karnego. Ostatecznie jednak nie wystarczyło to, by wywalczyć korzystny rezultat.
Trener przyznał, że jego zespół został ukarany za momenty strat piłki. – We wszystkich trzech sytuacjach, w których Feyenoord zdobył bramkę – wliczając w to także gola, który został anulowany – poprzedzały je nasze straty piłki. Kiedy tracimy futbolówkę przeciwko takiemu Feyenoordowi, oni potrafią to wykorzystać. Mają piłkarzy o dużej jakości: Moder, Targhalline, Valente, a ostatecznie także Ueda.
Zdaniem Den Uila to właśnie japoński napastnik Feyenoordu zrobił w tym meczu największą różnicę. – Zdecydowanie najlepszy napastnik w Eredivisie. Jeśli dostaje piłkę w polu karnym, dziewięć na dziesięć razy kończy się to golem. Możemy więc mieć do siebie pretensje, że kilka razy znaleźliśmy się w bardzo niebezpiecznych momentach przejścia po własnych stratach piłki. Oczywiście ma to również związek z jakością Feyenoordu, który potrafi takie sytuacje bezlitośnie wykorzystać.
Komentarze (0)