Decyzja Feyenoordu o organizacji krótkiego obozu przygotowawczego w Belgii wywołała falę dyskusji w holenderskich mediach. Klub tłumaczy, że wyjazd ma pomóc w przygotowaniu do końcówki sezonu, a jednym z kluczowych powodów jest proces odbudowy formy nowego nabytku – Raheema Sterlinga. Dziennikarze sportowi nie są jednak przekonani, czy taki krok był rzeczywiście konieczny.
W podcaście piłkarskim stacji NOS reporter Chris Wobben nie krył zaskoczenia. – Uważam, że to bardzo osobliwa akcja. Z całym szacunkiem dla Sterlinga, ale czy do Rotterdamu zstąpił Mesjasz? Być może za tydzień będę musiał odwołać te słowa, lecz na razie naprawdę mnie to dziwi. Czy on jest aż tak ważny dla Feyenoordu, by podejmować taki krok? – zastanawiał się.
Jeszcze ostrzej wypowiedział się jego redakcyjny kolega Philip Kooke, który zwrócił uwagę na aspekt etyczny. – Oczywiście klub nie łamie żadnego prawa. Ale moralnie można mieć wątpliwości. Można zapytać, czy organizacja o takiej pozycji i z taką rolą społeczną nie powinna powiedzieć: takie są przepisy w Holandii i ich przestrzegamy – podkreślił.
Sceptycznie na sprawę patrzy również Jeroen Elshoff, który poddał w wątpliwość realne korzyści treningowe. – Zadziwia mnie, że całe przedsięwzięcie organizuje się w Brukseli tylko po to, by przygotować jednego zawodnika do ewentualnego kwadransa gry z Telstar – stwierdził, sugerując, że szkoleniowiec Robin van Persie próbuje połączyć rehabilitację piłkarza z elementami integracji zespołu. – Jeśli budowanie ducha drużyny było tak istotne, można było pomyśleć o tym wcześniej – dodał.
Komentator zwrócił też uwagę na fizyczne realia powrotu do formy po długiej przerwie. – Wszyscy od lat pracujemy przy sporcie i wiemy, że odbudowa zawodnika to bardzo powolny proces. W Belgii może potrenować z zespołem dwa–trzy razy po dziesięć minut, bez pojedynków i sprintów na maksimum. Cała operacja dla kilku krótkich momentów Sterlinga – to naprawdę może budzić zdziwienie – ocenił.
Do dyskusji włączył się także Arno Vermeulen, wskazując na charakterystykę zawodnika. – Gdyby chodziło o rozgrywającego, który dyryguje grą zespołu, można by to rozumieć. Ale mówimy o ofensywnym piłkrzu, który bazuje na dryblingu, minięciach rywali i strzałach. To nie jest typ piłkarza taktycznego – zauważył.
Elshoff uzupełnił tę opinię, podkreślając zależność stylu gry skrzydłowego od przygotowania fizycznego. – On jest niezwykle zależny od formy. Jest eksplozywny, ma siłę w pojedynkach wyniesioną z Premier League, ale po ośmiu–dziewięciu miesiącach przerwy trzeba z tym bardzo uważać. Dla sztabu medycznego to ogromne wyzwanie, bo nikt nie chce scenariusza, w którym coś pójdzie nie tak – zaznaczył.
Na koniec Elshoff zasugerował, że cała sprawa ma również wymiar wizerunkowy. – Historia ze Sterlingiem to znakomita zasłona dymna. Dla Van Persiego to wygodne, bo teraz wszyscy mówią o Sterlingu. Do momentu ogłoszenia transferu dyskusja koncentrowała się głównie na trenerze i jego pracy, a teraz temat ucichł. Szczerze mówiąc, sam zrobiłbym to samo, jeśli klub może sobie na to pozwolić. Skoro już długo ryzykowano i liczono na przełom, trzeba było w końcu postawić więcej żetonów – podsumował.
Komentarze (0)