Feyenoord po raz kolejny nie potrafił dowieźć korzystnego wyniku do końca. Remis 2:2 z SC Heerenveen, w którym ekipa z Rotterdamu straciła bramkę wyrównującą w końcówce spotkania, stał się kolejnym impulsem do szerokiej dyskusji w holenderskich programach piłkarskich. Pod lupę wzięto nie tylko sam przebieg meczu, lecz także decyzje szkoleniowca oraz problemy, które – zdaniem ekspertów – zaczynają mieć charakter powtarzalny.
W programie Voetbalpraat dziennikarz śledzący Feyenoord, Martijn Krabbendam, zwrócił uwagę na wyraźną zmianę stylu gry drużyny od momentu objęcia zespołu przez Van Persiego. – Z wszystkiego, co ogłaszał i obiecywał przy swoim zatrudnieniu, nie zostało już nic. Ofensywny futbol, wysoki pressing, brak przeciągania gry – to wszystko można dziś skreślić. Nic z tego nie wyszło. Teraz stawia na bardziej realistyczne podejście. Zespół cofa się głębiej, a jednocześnie ma ogromne problemy z atakiem i odpowiednim ustawieniem – ocenił Krabbendam.
Zaskoczenia nie krył również Willem Vissers, który przywołał sytuację sprzed pierwszego gwizdka, gdy do losowania stron podszedł Quinten Timber. - Stał tam obok jak jakiś Jan Doedel (stał obok, jakby kompletnie nie wiedział, po co tam jest, red.). Sprawa kapitana została przez Van Persiego źle rozegrana i to absolutnie nie powinno mieć miejsca. Nie wierzę, że takie rzeczy nie mają wpływu na mentalność zespołu. Steijn był bardzo uprzejmy w pomeczowym wywiadzie, ale było widać, że go to dotknęło – zauważył Vissers.
Ten sam dziennikarz podkreślił, że obecny trener Feyenoordu wciąż znajduje się na etapie nauki.
– Van Persie to szkoleniowiec, który dopiero się uczy. W zasadzie wszystkiego musi się jeszcze nauczyć. Nadal uważam, że ma ogromny potencjał. Frank Rijkaard spadł ze Spartą, a później wygrał Ligę Mistrzów z Barceloną. Najgorsze jest jednak to, że Feyenoord w drugich połowach regularnie się rozpada. Trzeba znaleźć przyczynę. Kilka razy w kluczowych momentach zdejmowany był z boiska Valente, czyli najlepszy piłkarz zespołu. Normalnie najlepszy zawodnik gra do momentu, aż mecz jest wygrany – podkreślił.
Jeszcze bardziej stanowczy ton przyjął Danny Koevermans. Analityk wskazał na problemy, które jego zdaniem zaczynają mieć charakter systemowy. – Zacznijmy od Feyenoordu. To wygląda już na problem strukturalny. Sprawiają wrażenie zespołu, który fizycznie nie jest wystarczająco przygotowany. Oczywiście, w pewnym momencie można chcieć bronić prowadzenia, ale nie od 55. minuty. Wyrównanie wisiało w powietrzu – stwierdził Koevermans.
Zwrócił on także uwagę na zmianę postawy samego Van Persiego na przestrzeni sezonu.
– Widać, jak Robin van Persie się zmienia. Ta pewność siebie i brawura z początku pracy z mediami w dużej mierze zniknęły. Patrzę na to z pewnym zdumieniem. Wciąż pozostaje coś niezwykłego w tym, że Van Persie jest pierwszym trenerem Feyenoordu. Są szkoleniowcy-amatorzy, którzy latami uczęszczają na kursy i pracują sezon po sezonie w najwyższych ligach, a nigdy nie dostają takiej szansy. Życzę Van Persiemu jak najlepiej i to nie jest osobiste, ale widzieliśmy to już wcześniej – niektórzy trenerzy są zatrudniani wyłącznie ze względu na liczbę rozegranych meczów w reprezentacji – ocenił.
Na koniec Koevermans porównał sytuację Van Persiego do losów innych byłych reprezentantów, którzy znacznie szybciej znaleźli się pod ostrzałem krytyki.
– Cała aura wokół Van Persiego jest dla mnie dość szczególna. Jeszcze raz: niech zostanie nawet najlepszym trenerem w historii, ale wciąż jest wyraźnie oszczędzany przez byłych piłkarzy, dziennikarzy i analityków. John Heitinga, również zatrudniony głównie na podstawie swojej kariery piłkarskiej, po czterech meczach został kompletnie zmiażdżony i skreślony – podsumował.
Komentarze (0)