Porażka z FC Twente oraz rozczarowujący podział punktów w starciu z NAC Breda sprawiły, że w ostatnich tygodniach presja wokół postaci Robina van Persiego ponownie gwałtownie wzrosła. Poniedziałkowe spotkanie zarządu klubu zapowiada się na przełomowe, ponieważ przyszłość pierwszego trenera stała się punktem numer jeden w agendzie władz. Martijn Krabbendam, ceniony dziennikarz i bliski obserwator życia klubu, na łamach VI Pro pokusił się o analizę nastrojów panujących na szczytach hierarchii.
Analizę rozpoczęto od wypunktowania osobliwych wypowiedzi, jakie Van Persie wygłosił przy okazji meczu z NAC. Trener określił wyjazd do Bredy jako jedno z najtrudniejszych wyzwań w holenderskiej lidze. – W niedzielę okazało się, że skala trudności w Bredzie wcale nie była tak wysoka. NAC to po prostu NAC, a nie jakieś „Real NAC” – skomentował z wyraźnym cynizmem Krabbendam. Dziennikarz dodał również z przekąsem: – Według trenera Van Persiego punkt wywieziony z Bredy to satysfakcjonujący rezultat, ale wydaje się on odosobniony w tej opinii.
W kuluarach coraz głośniej mówi się o tym, że formuła współpracy w obecnym kształcie uległa wyczerpaniu. – Prawie wszyscy doszli już do wniosku, że dalsze kroczenie tą drogą nie ma większego sensu – pisze klubowy insider w kontekście nadchodzących narad dyrekcji. Choć z biur od dłuższego czasu dobiega wymowna cisza, nie oznacza to, że władze z Dennisem te Kloese na czele nie są zaniepokojone brakiem progresu w grze zespołu. Zarząd stoi obecnie przed klasycznym dylematem: interweniować natychmiast czy czekać na rozwój wypadków.
Ta niepewność nie jest nowym zjawiskiem. Argumenty „za” i „przeciw” są skrupulatnie ważone każdego tygodnia. Status quo utrzymuje fakt, że Stadionowi wciąż zajmują drugą lokatę w Eredivisie, co gwarantuje bezpośredni awans do Ligi Mistrzów i – co kluczowe dla budżetu – wielomilionowe wpływy. Na osiem kolejek przed końcem sezonu bilet do piłkarskiego raju jest wciąż na wyciągnięcie ręki. Włodarze zadają sobie jednak kluczowe pytanie: jakie skutki dla końcówki rozgrywek przyniosłaby nagła zmiana na stanowisku dowodzenia?
W klubie dominuje przeświadczenie, że odejście szkoleniowca mogłoby podziałać na szatnię oczyszczająco, jednak nikt nie daje gwarancji na natychmiastową poprawę wyników. Dopóki sytuacja u ligowych rywali wydawała się gorsza, Klub Ludu mógł pozwalać sobie na pewną bierność, wybierając stabilizację kosztem słabszego stylu. Problem polega na tym, że Feyenoord przestał korzystać z potknięć innych. W ciągu zaledwie dwóch tygodni zespół roztrwonił pięć punktów, co pozwoliło konkurencji niebezpiecznie zbliżyć się w tabeli. Strategia przetrwania do momentu „otwierania szampana” przestała być wiarygodna, a decydenci zdają sobie sprawę, że nadszedł moment, w którym reakcja jest nieunikniona.
Wszystkie te czynniki sprowadzają nas do kluczowego pytania: co przyniosą poniedziałkowe rozmowy? W spotkaniu wezmą udział nie tylko członkowie dyrekcji, ale również Rada Nadzorcza oraz wpływowa grupa „Przyjaciół Feyenoordu”.
– Każdy, kto potrafi wsłuchać się w wewnętrzne głosy w klubie, wie, że posada Van Persiego chwieje się od dłuższego czasu. Tylko realna szansa na wicemistrzostwo sprawiała, że góra zachowywała spokój. Jednak po porażce z FC Twente, remisie 3:3 w Bredzie oraz biorąc pod uwagę jakość gry i pomeczowe analizy trenera, stało się jasne: pytanie nie brzmi już czy, ale kiedy dla Van Persiego zapadnie ostateczny wyrok – podsumowuje Krabbendam.
Komentarze (0)