Transfer Raheema Sterlinga do Feyenoord wzbudza ogromne emocje, choć kibice wciąż muszą poczekać na jego pierwszy występ w nowych barwach. Anglik pomyślnie przeszedł badania medyczne i – jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem – w przyszłym tygodniu ma dołączyć do treningów zespołu w ośrodku 1908. Klub liczy, że w pozostałej części sezonu skrzydłowy zdoła rozegrać jeszcze około dziesięciu spotkań.
Dziennikarz Martijn Krabbendam przyznał na łamach Voetbal International, że sam ruch transferowy był dla niego zaskoczeniem, choć sygnały o poszukiwaniu ofensywnego wzmocnienia pojawiały się już wcześniej.
– Byli wcześniej zainteresowani Jessem Lingardem, więc było jasne, że szukają kogoś do ataku. Musiał to być zawodnik bez kontraktu, ale Sterlinga się nie spodziewałem. Zwykle jest poza zasięgiem. Ostatni raz grał w maju ubiegłego roku, więc to transfer, na który można patrzeć z różnych stron – ocenił.
Zdaniem reportera szczególnie młodsze pokolenie kibiców reaguje na transfer z entuzjazmem. – Wśród młodych widać, że to prawdziwa gwiazda. Wszyscy są zachwyceni, że przychodzi do Feyenoordu. Takie nazwiska są świetne dla ligi, ale musi jeszcze wyjść na boisko. Pojawiają się pytania, ile będzie kosztował i co pokaże – zaznaczył.
Krabbendam zwrócił jednak uwagę, że ruch transferowy może mieć także szerszy kontekst wizerunkowy. – To znakomity manewr odwracający uwagę od sytuacji wewnątrz Feyenoordu. Jeszcze tydzień temu Robin van Persie mówił półgłosem, że wszystko powinno pozostać wewnątrz klubu, a teraz nagle znów jest w świetnym nastroju. Tak działa futbol – NEC przegrywa, ty wygrywasz w Utrechcie i sprowadzasz Sterlinga. Nagle świat wygląda znacznie pogodniej. Rozumiem to, ale nie można dać się tym oślepić. Najpierw poczekajmy, aż zobaczymy go na boisku – podsumował.
Komentarze (0)