Bryan Linssen przed spotkaniem N.E.C. z Feyenoordem odniósł się do presji, z jaką mierzą się piłkarze w największych klubach. 35-letni napastnik, który w przeszłości występował na De Kuip, dobrze rozumie obecną sytuację drużyny z Rotterdamu i podkreśla, jak dużym obciążeniem może być nieustanna krytyka.
Linssen zwraca uwagę na wpływ mediów i opinii publicznej na zawodników takich klubów jak Feyenoord. – Jeśli dziś grasz w Feyenoordzie albo Ajaksie, to nie jest przyjemne. Sam byłem w takiej sytuacji, więc wiem, jak to jest być ciągle na celowniku krytyki. To nie jest jeden dzień w tygodniu i jeden program. Teraz jest ich trzydzieści cztery.
Zdaniem napastnika często nie docenia się tego, jak bardzo ciągła ocena wpływa na zawodników. – Piszesz artykuł i myślisz: to przecież nic takiego. Ale nie wiesz, jak to jest, gdy my wszyscy zaczniemy pisać o tobie. Wtedy też nie czułbyś się najlepiej. Jesteś oceniany co tydzień na nowo.
– Teraz mogę czuć się dobrze, bo strzeliłem dwa gole. Ale jeśli w kolejnym meczu zagram słabo i zmarnuję dwie okazje, to całe to pozytywne odczucie od razu znika. Wtedy mówi się o mnie zupełnie inaczej. Nie musimy nikogo żałować, ale wyobrażam sobie, że piłkarze Feyenoordu i Ajaksu miewają momenty, w których czują się znacznie gorzej.
Według Linssena w Feyenoordzie presja jest wyraźnie większa. – Dla nas to coś świetnego, że możemy tego doświadczać. Dla nich to obowiązek. Jeśli przegrają, od razu mówi się o kryzysie. U nas tak nie jest. Myślę, że tam presja jest dużo większa niż u nas. W takim klubie trzeba zawsze wygrywać – tak po prostu jest. Jedna porażka i od razu robi się z tego wielka sprawa.
Puchar czy Liga Mistrzów
Linssen odniósł się także do celów sportowych N.E.C. w końcówce sezonu. – Gdybym miał wybierać między pucharem a grą w Lidze Mistrzów, wybrałbym puchar – powiedział w rozmowie z ESPN. – To coś namacalnego. Trafia do gabloty i każdy może go zobaczyć. Bilet do Ligi Mistrzów już nie.
Doświadczony piłkarz podkreśla jednak, że zespół chce wykorzystać maksymalnie obecną sytuację. – Faktem jest, że wciąż walczymy o oba cele. Jeśli wygramy puchar i w tym tygodniu pokonamy Feyenoord, nadal możemy grać o jedno i drugie. Trzeba to wykorzystać. To ważne dla klubu, ale nie jest tak, że musimy to osiągnąć za wszelką cenę. Już sam awans do Ligi Europy oznaczałby dla nas fantastyczny sezon.
Önal: Feyenoord nie będzie się nas bał
Basar Önal tymczasem, jeden z kluczowych zawodników zespołu z Nijmegen w tym sezonie, przyznaje, że jeszcze dwa miesiące temu nie spodziewał się takiej stawki tego meczu.
– Nie uwierzyłbym w to, ale to rzeczywistość – powiedział skrzydłowy w rozmowie z klubowymi mediami. – Jeśli wygramy ten mecz, nagrodzimy się za ostatnie miesiące. To nie znaczy, że na pewno skończymy na tym miejscu, ale będzie to coś bardzo wartościowego. Zrobimy wszystko, co w naszej mocy.
Zespół Dicka Schreudera może czerpać pewność siebie z poprzedniego spotkania z Feyenoordem, wygranego 4:2. – To był świetny mecz w naszym wykonaniu. Mam nadzieję, że uda się to powtórzyć. To spotkanie nam pomogło. Sposób, w jaki zaczęliśmy drugą połowę i zasłużenie wygraliśmy 4:2, sprawił, że od tamtego momentu naprawdę idzie nam bardzo dobrze – mówi Önal.
– Spodziewam się intensywnego meczu, bo myślę, że Feyenoord nie będzie się nas bał. My również nie będziemy się bać ich – dodaje ofensywny zawodnik. Önal liczy także na atmosferę podobną do tej z niedawnego meczu z PSV. – Wsparcie kibiców w tamtym spotkaniu było niesamowite i widać było, jak bardzo nam pomaga. Mam nadzieję, że w niedzielę stworzą podobne piekło. Wtedy widzę dla nas dużą szansę.
Komentarze (0)