Echa porażki Feyenoordu na wyjeździe z FC Twente wciąż wybrzmiewają w mediach i wśród kibiców. O ile jeszcze niedawno Robin van Persie potrafił z przymrużeniem oka obdarować dziennikarzy Mikosa Goukę i Martijna Krabbendama symbolicznymi kwiatami, o tyle po przegranej 0:2 w Enschede atmosfera była zdecydowanie bardziej napięta. Najwięcej dyskusji wzbudziły decyzje szkoleniowca dotyczące Raheema Sterlinga. Zdaniem Gouki, reakcja trenera po przegranym meczu jest zrozumiała. – Jeśli teraz na to spojrzeć, to można odnieść wrażenie, że wolałby wręczyć nam bukiet pokrzyw – powiedział w podcaście AD Voetbalpodcast. – To bywa osobliwe, bo przecież nie mam żadnego wpływu na wynik. Robin van Persie źle znosi porażki. W pełni kontroluje swoje odpowiedzi i ma do tego prawo. Może reagować tak, jak czuje. Nie jest wtedy szczególnie serdeczny, ale trudno się dziwić, skoro przegrywa się 0:2 na terenie Twente – wtedy nie wchodzi się do sali prasowej w nastroju do świętowania.
Van Persie znalazł się pod presją nie tylko przez wyniki, lecz także przez własne wybory personalne. Podczas konferencji prasowej Gouka chciał przede wszystkim poruszyć wątek Sterlinga. Doświadczony skrzydłowy musiał – zdaniem trenera – bezwzględnie otrzymać kolejne minuty na boisku. – Van Persie musiał dokonać kilku zmian na bokach obrony i tłumaczył, że to trudne, bo brakuje lewonożnego zawodnika na lewej stronie. Tymczasem Jordan Bos grał jako lewy skrzydłowy, a przecież to nominalny lewy obrońca. Gdyby cofnąć Bosa, miałbyś na boku defensywy lewą nogę, co ułatwiłoby rozegranie od tyłu. Wtedy jednak trzeba byłoby wystawić innego skrzydłowego – a taki zawodnik siedział na ławce.
Według dziennikarza zaczyna to wyglądać tak, jakby Feyenoord budował wszystko wokół Sterlinga. – Jeśli może zagrać określoną liczbę minut, to musi je dostać – zauważył Gouka. Publicysta poddał w wątpliwość taką strategię, zwłaszcza w kontekście walki o drugie miejsce w Eredivisie, które daje przepustkę do Ligi Mistrzów. – Feyenoordowi najbardziej potrzebne są teraz zwycięstwa. Pytanie brzmi, czy w tym momencie Sterling jest do tego niezbędny? To powinien być punkt wyjścia dla trenera. Mecz z Twente to nie sparing. Nie można podporządkować reszty sezonu jednemu zawodnikowi. Wszystko musi być podporządkowane zajęciu drugiego miejsca. Wejście Sterlinga nie było koniecznością. Bos na lewej obronie mógłby mieć dużą wartość. Wtedy Sterling raz by nie zagrał. A tak zespół wystąpił z osłabioną lewą obroną tylko dlatego, że Sterling musiał pojawić się na murawie. To nie powinno tak wyglądać.
Gouka skomentował również pomeczowe wyjaśnienia szkoleniowca. – Taka argumentacja ma sens tylko wtedy, gdy zawodnik w trzech ostatnich meczach prezentował najwyższy poziom. W przeciwnym razie to, co się teraz dzieje, jest po prostu bezpodstawne.
Mimo krytyki dziennikarz pozostaje umiarkowanym optymistą w kwestii końcowego rozstrzygnięcia sezonu. – Wciąż uważam, że Feyenoord zajmie drugie miejsce, zwłaszcza gdy spojrzymy na to, co pokazują rywale. Do końca zostało dziewięć spotkań, a kilka zwycięstw może już wystarczyć. U siebie te mecze powinni wygrywać, o ile presja nie sparaliżuje zawodników.
Zaznaczył jednak, że drużyna musi poprawić wyniki w starciach z czołówką ligi. – Ajax na De Kuip to zupełnie inna historia. Nie twierdzę, że Feyenoord wygra bez problemu, ale jeśli spojrzeć na Ajax, to widać, że rywale też nie są bezbłędni. NEC nie wygrywa wszystkiego, zawsze pojawia się przestrzeń do kontrataków. AZ potrafi zagrać bardzo dobrze, ale bywa też kompletnie bezbarwne. Poza tym są mecze, które Feyenoord zwyczajnie powinien wygrać. Moim zdaniem pięć zwycięstw może wystarczyć, biorąc pod uwagę poziom przeciwników.
Podczas gdy odpowiedzi Van Persiego nie zawsze są jasne i przekonujące, Luciano Valente – pomocnik, który dołączył do Feyenoordu zaledwie pół roku temu – zdaniem Gouki potrafi bezbłędnie wskazać źródło problemów. – Ten chłopak gra na De Kuip dopiero pół roku, a analizuje sytuację naprawdę znakomicie. Nie oszczędza siebie i innych, choć nie wymienia kolegów z nazwiska. Jasno wskazuje, co w drużynie nie funkcjonuje. To w Feyenoordzie dość wyjątkowe, bo często szuka się innych przyczyn.
Jak podkreślił dziennikarz, problem tkwi przede wszystkim w jakości gry. – Futbol jest po prostu zbyt słaby. Za szybko grana jest długa piłka, zespół wdaje się w zbyt wiele pojedynków. Oddaje przeciwnikom zbyt dużo przestrzeni i sam staje się trudny do utrzymania w odpowiedniej strukturze. Valente wymienia wszystkie elementy, które obecnie zawodzą w Feyenoordzie.
Komentarze (0)