Jakub Moder wrócił do gry w barwach Feyenoordu. Reprezentant Polski pojawił się na murawie w meczu z Realem Betis, notując pierwsze minuty w tym sezonie po tym, jak przez całą pierwszą jego część pauzował z powodu długotrwałych problemów z kręgosłupem. Dla 26-letniego pomocnika był to wyjątkowo długi i wymagający psychicznie okres spędzony poza boiskiem.
Moder przez wiele miesięcy zmagał się z uporczywymi dolegliwościami, które uniemożliwiały zarówno trening, jak i występy meczowe. Po konsultacjach ze sztabem medycznym zapadła decyzja o operacji, a od tego momentu proces powrotu do zdrowia wyraźnie przyspieszył. W Sewilli Polak wszedł na boisko na około pół godziny przed końcem spotkania, dokładnie zgodnie z wcześniejszym planem. Po meczu pomocnik podsumował swoją rehabilitację w rozmowie z Voetbal International.
– Te plecy blokowały wszystko. Cokolwiek robiłem, jakikolwiek ruch wykonywałem – wszystko było odczuwalne. Problem długo był trudny do zdiagnozowania, ale gdy już wiedzieliśmy, na czym stoimy i mogłem przejść operację, poprawa przyszła szybko. Przeciwko Realowi Betis zagrałem pół godziny, tak jak zakładaliśmy. Znów wyjść na boisko, znów grać z zespołem – to było najważniejsze. Teraz trzeba stopniowo zwiększać liczbę minut, złapać rytm i formę. Niczego nie będziemy przyspieszać. W niedzielę przeciwko PSV nie mogę zacząć w pierwszym składzie, ale mogę wejść z ławki.
Nieobecność Polaka zbiegła się w czasie z trudnym sportowo okresem Feyenoordu, naznaczonym narastającą falą kontuzji. Sam zawodnik mógł jedynie bezradnie przyglądać się wydarzeniom z trybun. – To podwójnie trudne. Z jednej strony skupiasz się na własnej rehabilitacji, z drugiej widzisz, że mógłbyś pomóc drużynie. Siedzenie na trybunach boli, zwłaszcza gdy kolejni piłkarze wypadają z powodu urazów. Teraz znowu Shaqueel, wcześniej w meczu z Heraclesem wypadli obaj środkowi obrońcy. To zwykły pech.
Powrót Modera oznacza dla Feyenoordu odzyskanie doświadczonego zawodnika w środku pola. Sam pomocnik dostrzega w tym ważną rolę zarówno dla siebie, jak i dla innych rutynowanych graczy w kadrze. – To, czego Feyenoord teraz potrzebuje, to doświadczenie, by wyjść z trudnego momentu. Ja je mam, Bart Nieuwkoop również, on też wrócił do zespołu. Kluczowe jest, byśmy jako grupa trzymali się razem i walczyli o drugie miejsce. Najchętniej także o mistrzostwo, choć ta strata punktowa jest już bardzo duża. Jeśli jednak chcemy jeszcze o coś powalczyć, musimy w niedzielę osiągnąć dobry wynik z PSV – wtedy wszystko może się jeszcze wydarzyć. Walczyć i nigdy się nie poddawać – to jedyne, co możemy zrobić.
Komentarze (0)