Dyskusja o pozycji Robina van Persiego w Feyenoordzie nie cichnie po stracie punktów w meczu z NAC Breda. Trener znalazł się pod ostrzałem części kibiców oraz mediów, jednak zdaniem dziennikarza Sjoerda Mossou krytyka wobec szkoleniowca wyraźnie wykracza już poza same wyniki sportowe. W podcaście AD Voetbalpodcast podkreślił on, że problemy rotterdamskiego klubu mają znacznie szerszy charakter.
– Wokół Van Persiego panuje nierównomiernie rozłożona negatywna atmosfera i dotyczy to nie tylko dziennikarzy. Wystarczy porozmawiać z kibicami Feyenoordu albo posłuchać sektora gości. Już przed meczem z NAC śpiewano: „Robin, odejdź”. To wiele mówi o nastrojach i można mieć do tego sporo zastrzeżeń. Byliśmy krytyczni, wskazywaliśmy jego błędy, a nawet kilka poważnych wpadek. Jednak cała uwaga skupia się wyłącznie na Van Persiem, jakby chodziło tylko o trenera. Tymczasem także w polityce transferowej można znaleźć problemy, sztab medyczny i dział odpowiedzialny za przygotowanie fizyczne wciąż nie zostały właściwie ukształtowane – nawet po wszystkich kontuzjach z poprzedniego sezonu. To również rodzi pytania.
Mossou zauważa też, że analiza samego spotkania z NAC Breda powinna być bardziej zniuansowana niż krytyka, która pojawiła się po końcowym gwizdku. – Negatywne reakcje po remisie 3:3 z NAC są w dużej mierze konsekwencją wcześniejszych miesięcy. Jeśli jednak spojrzeć wyłącznie na ten mecz, to przez pierwsze pół godziny Feyenoord grał bardzo dobrze. W mojej ocenie był to zespół funkcjonujący jak drużyna. Nie wyglądało to na ekipę, która się całkowicie rozsypała albo odwróciła od trenera. Przez pierwszą godzinę grali całkiem przyzwoicie i właśnie to Van Persie próbował podkreślić podczas spotkania z mediami.
– Kilka razy ujął to dość niezręcznie, ale sama analiza była logiczna. Do momentu na 3:3 nie grali źle. Siedziałem na trybunach z perspektywą kibica NAC i sami mówiliśmy między sobą: to kompletnie bez sensu, że NAC strzela trzy gole. Pojawiły się praktycznie znikąd i wszystkie wpadły do siatki. Oczywiście Feyenoord bronił słabo, zwłaszcza przy dwóch ostatnich bramkach. Było w tym też trochę przypadku, że akurat teraz wszystko wpadło do bramki. Ostatnie pół godziny było już jednak bolesne.
Dziennikarz umieszcza także wynik w Bredzie w szerszym kontekście historycznym. – Remis na wyjeździe z NAC to dla Feyenoordu w gruncie rzeczy dość normalny rezultat, jeśli spojrzeć na ostatnie dwadzieścia lat. W Bredzie częściej nie wygrywali, niż wygrywali. Sam remis nie jest więc niczym niezwykłym, ale w obecnym kontekście urasta do rangi dramatu i dowodu na to, że w klubie panuje ogromny chaos. To być może w pewnym stopniu napędzane emocjami – ta fala krytyki tylko narasta. Można się zastanawiać, czy taka sytuacja jest do utrzymania, ale można też spojrzeć na to z drugiej strony i stwierdzić, że problemów w Feyenoordzie jest po prostu więcej.
Jednocześnie Mossou rozumie, że przed klubowymi władzami stoi trudna decyzja w kontekście nadchodzących spotkań. – W najbliższy weekend grają z Excelsiorem, a potem z Ajaksem. W ciągu dwóch tygodni można całkowicie wykorzystać przewagę, tak też można na to patrzeć. Z drugiej strony można uznać, że właśnie przed tymi dwoma meczami logiczne byłoby wywołanie efektu wstrząsu. Rozumiem, że presja na Van Persiego jest ogromna, ale rozumiem też dylematy, z którymi mierzy się klub.
Zdaniem dziennikarza znaczenie mają również relacje wewnątrz klubu. – Również władze są odpowiedzialne za sytuację, która teraz powstała. Dyrekcja i trener są ze sobą powiązani. O Van Persiem można powiedzieć wiele, także o jego komunikacji. Faktem jest jednak, że nigdy publicznie nie podważał decyzji władz klubu, nie narzekał na politykę transferową i nie zrzucał winy na sztab medyczny. To eleganckie zachowanie, ale można w tym dostrzec także pewnego rodzaju pakt. Wspieramy się nawzajem – i decyzja o pozostawieniu go na stanowisku może być właśnie konsekwencją takiego podejścia.
Komentarze (0)