Sjoerd Mossou nie gryzie się w język, oceniając obecną kondycję rodzimego futbolu. Znany z ciętego pióra felietonista Algemeen Dagblad w swoim najnowszym tekście wziął na celownik nie tylko władze federacji, ale przede wszystkim w największe kluby w kraju. Zdaniem dziennikarza, planowana przez KNVB reforma rozgrywek to jedynie próba pudrowania rzeczywistości, podczas gdy prawdziwe źródło problemów leży w Amsterdamie i Rotterdamie.
Kością niezgody stał się pomysł likwidacji baraży o europejskie puchary. Federacja rozważa ten krok, by ratować pozycję Holandii w rankingu UEFA. Po serii fatalnych występów w obecnej kampanii, Eredivisie drastycznie osunęła się w zestawieniu, niemal wypadając z grona sześciu najsilniejszych lig Starego Kontynentu. Mossou, choć deklaruje poparcie dla kreatywnych zmian mających wyciągnąć holenderską piłkę z błota, propozycję tę nazywa „śmiesznym majstrowaniem na marginesie”. – To uderza w samą istotę futbolu, dyscypliny, która swoją ogromną popularność zawdzięcza przecież magii nieprzewidywalności – argumentuje publicysta.
Według Mossou, dyskusje o systemie rozgrywek odciągają uwagę od fundamentu kryzysu, za który odpowiadają Ajax oraz Feyenoord. Dziennikarz, opisując sytuację w obu klubach, nie szczędzi mocnych słów, nazywając ich przedstawicieli „nieudacznikami”.
– Nasze dwa klasyczne eksportowe dobra od lat serwują nam żenujący bałagan na każdym możliwym polu. Zamiast stanowić godną wizytówkę naszej piłki, Ajax i Feyenoord anno 2026 przeistoczyły się w kompromitujące parodie filmowych komedii. Mamy tu wszystko: gabinetowe gierki, przepalanie fortun na nietrafione transfery, absurdalnie niski poziom sportowy i wręcz szaloną politykę personalną wobec trenerów – wylicza autor felietonu.
Mimo że oba kluby to historyczne potęgi, które wychowały pokolenia reprezentantów kraju, ich obecna kondycja organizacyjna budzi jedynie politowanie u obserwatorów. Mossou kończy swoje rozważania bezlitosną konkluzją, sugerując, że żadne reformy przy zielonym stoliku nie zastąpią solidnej pracy u podstaw w największych ośrodkach.
– Możemy godzinami debatować nad tym, jak dokładnie ratować holenderski futbol, ale sytuacja poprawi się dopiero wtedy, gdy ci nieudacznicy z Ajaksu i Feyenoordu wreszcie zaczną zachowywać się choć trochę normalnie – podsumowuje dziennikarz.
Komentarze (0)