Thijs Kraaijeveld w trwającym sezonie przeżywa prawdziwy moment przełomu w barwach Feyenoordu. Zaledwie 18-letni defensor w ostatnich tygodniach coraz wyraźniej zaznacza swoją obecność w pierwszym zespole, regularnie otrzymując szanse od trenera Robina van Persiego. Co ciekawe, młody zawodnik jest ustawiany w nieco innej roli niż dotychczas – jako środkowy obrońca. W najbliższą niedzielę czeka go kolejne poważne wyzwanie, ponieważ Feyenoord zmierzy się na wyjeździe z N.E.C. w meczu, który może mieć kluczowe znaczenie w walce o drugie miejsce w Eredivisie.
Kraaijeveld, który swoje pierwsze minuty w seniorskiej drużynie zaliczył w wyjazdowym spotkaniu ze Spartą Rotterdam, od lutego na stałe funkcjonuje w pierwszym zespole. Dla młodego piłkarza to ogromny krok naprzód, który wiąże się nie tylko z rozwojem sportowym, ale także z dużymi emocjami. – Debiut był niesamowitym przeżyciem, zwłaszcza dla mojej rodziny. Od najmłodszych lat kibicuję Feyenoordowi, więc możliwość gry w tym klubie to dla mnie coś wyjątkowego. Każda kolejna minuta na boisku daje mi ogromną satysfakcję i poczucie dumy.
W starciu z FC Volendam ponownie pojawił się na murawie, tym razem w środku defensywy, gdzie dobrze wykorzystał swoją szansę. Choć jego występ przeciwko N.E.C. nie jest jeszcze przesądzony, sam zawodnik podchodzi do sytuacji z dużym spokojem i dojrzałością. – Doskonale wiemy, o jaką stawkę gramy w niedzielę. Nie nazwałbym tego dodatkową presją, ale wszyscy mamy świadomość, jak ważny to mecz. Czy zagram od pierwszej minuty? To już decyzja trenera. Ja skupiam się na swojej pracy – przeciwko Volendam zrobiłem to, co do mnie należało, i uważam, że było całkiem dobrze. Chcę dalej pokazywać się z dobrej strony, a reszta przyjdzie z czasem.
Nowa rola, nowe możliwości
Jednym z najciekawszych aspektów rozwoju Kraaijevelda jest zmiana pozycji. Dotychczas kojarzony głównie z grą w środku pola, obecnie coraz częściej występuje w defensywie – i jak sam przyznaje, nie stanowi to dla niego większego problemu.
– Ta zmiana nie była szczególnie trudna. Grając w pomocy, jesteś przyzwyczajony do szybszego tempa i większej intensywności, natomiast w obronie masz nieco więcej czasu i przestrzeni na podejmowanie decyzji. Na ten moment bardzo mi to odpowiada. Nie mam jednej ulubionej pozycji – niedawno w reprezentacji Holandii grałem jako defensywny pomocnik i również czułem się dobrze. Teraz znów wystąpiłem na środku obrony. Dla mnie najważniejsze jest, żeby grać. To może być właśnie moja przewaga – większa elastyczność daje mi więcej szans, by się przebić.
Młody zawodnik doskonale rozumie, w jak newralgicznym momencie sezonu znajduje się Feyenoord. Stawką jest nie tylko ligowa pozycja, ale przede wszystkim możliwość gry w Lidze Mistrzów. Drużyna zmaga się jednak z problemami – kontuzjami oraz brakiem stabilnej formy.
– To oczywiście nie pomaga. Każdy chciałby wygrywać mecze w przekonującym stylu, ale takie trudniejsze momenty są częścią futbolu. Musimy sobie z nimi radzić jako zespół. Wiemy, o co gramy i jak ważne są najbliższe spotkania. Kluczowe jest, żebyśmy trzymali się razem i w niedzielę sięgnęli po zwycięstwo. Liga Mistrzów to marzenie każdego piłkarza – od dziecka ogląda się te rozgrywki i chce się być ich częścią. Ja również dam z siebie wszystko, by to osiągnąć.
Na zakończenie Kraaijeveld zdradził także nieco kulis ze swojego życia prywatnego. Jego partnerka pochodzi ze sportowej rodziny – jej matką jest utytułowana kolarka Leontien van Moorsel, a ojcem Michael Zijlaard.
– To naprawdę świetne wsparcie. Zawsze mogę na nich liczyć, pomagają mi na różne sposoby. Co zabawne, kiedy poznałem swoją dziewczynę, nie miałem pojęcia, kim jest jej mama i jakie sukcesy osiągnęła. Dopiero później dowiedziałem się, ile złotych medali zdobyła – zakończył z uśmiechem w rozmowie z ESPN.
Komentarze (0)