Robin van Persie w ostatnim czasie nie zawsze znajduje wspólny język z dziennikarzami obecnymi na konferencjach prasowych. Również po meczu z Telstarem kilkukrotnie dał wyraz swojej irytacji. Podczas spotkania z mediami po końcowym gwizdku wrócił do wcześniejszej krytyki, jaka spadła na zespół po wymęczonym zwycięstwie nad Go Ahead Eagles.
– Każdy mecz ma swoją własną historię – podkreślił szkoleniowiec. Jako przykład wskazał właśnie spotkanie z ekipą z Deventer i wykorzystał okazję, by odnieść się do ocen formułowanych w przestrzeni medialnej.
– Nie podzielam części opinii, które czytałem na temat tamtego meczu. Nie odebrałem go tak negatywnie, jak większość z was – zaznaczył. Feyenoord pokonał wówczas grające w dziesiątkę Go Ahead Eagles 1:0, a decydujący gol padł dopiero w doliczonym czasie gry po rzucie karnym. – Jeśli masz 75 procent posiadania piłki przeciwko zespołowi grającemu w osłabieniu, oddajesz 30 strzałów, z czego osiem celnych, trafiasz w słupek i poprzeczkę, to nie można mówić o złym meczu. To raczej kwestia braku szczęścia – argumentował.
Jak podkreślił, zwycięstwo było w pełni zasłużone. – Nie pozwoliliśmy rywalom na ani jeden celny strzał. Dlatego dziwi mnie, gdy czytam niektóre komentarze. Z drugiej strony na tym polega piękno futbolu – każdy ma prawo do własnej opinii. Ja właśnie podzieliłem się swoją – podsumował.
Do napiętej wymiany zdań doszło zresztą już wcześniej podczas tej samej konferencji prasowej. Dziennikarz RTV Rijnmond, Dennis van Eersel, rozpoczął pytanie od słów: – Gratulacje za trzy punkty, ale znów trzymacie kibiców w napięciu do samego końca. Chyba większym, niż byście chcieli.
Van Persie odpowiedział z wyraźną przekorą: – Możemy zacząć od ostatnich dziesięciu minut, jeśli chcesz. Chcesz tego? – po czym rzeczywiście odniósł się do słabszej końcówki spotkania i przeanalizował jej przebieg.
Jeszcze przed pierwszym gwizdkiem trener nie był zadowolony z pytania reportera ESPN, Sinclaira Bischopa. Dziennikarz dopytywał, czy wystawienie Jordana Bosa na pozycji lewego skrzydłowego od pierwszej minuty oznacza brak zadowolenia z innych opcji na tej pozycji.
– Ty zawsze przedstawiasz to w ten sposób. Ja patrzę na to inaczej. Skupiam się na typie zawodnika, którego wybieram – odparł szkoleniowiec. Następnie wyjaśnił, dlaczego postawił właśnie na Bosa, po czym ponownie zwrócił się do pytającego: – To moja rada dla ciebie: spróbuj kiedyś spojrzeć na to z perspektywy, dlaczego dokonuję danego wyboru, a nie dlaczego kogoś nie wybieram.
Bischop próbował doprecyzować swoją intencję, przywołując wcześniejszą sytuację z udziałem Caspera Tengstedta. Duńczyk nie krył wówczas zaskoczenia i rozczarowania, gdy zamiast niego w ataku wystąpił nominalny pomocnik Jakub Moder. Van Persie nie chciał jednak rozwijać tego wątku. – Dziś wybrałem Bosa – uciął krótko rozmowę.
Komentarze (0)