FC Dordrecht

Towarzyski
GN Bouw Stadion

Sob

04.07

14:30

---

---
---

---

---

---

NASZYM ZDANIEM: Zbyt szybko znaleziono jednego winnego

18.12.2025 14:33; DamianM, 0 komentarzy, Foto @ screen / Źródło: własne

Jesteśmy w grudniu, a Feyenoord jest już poza Pucharem Holandii, praktycznie poza Europą, poza realną walką o mistrzostwo i jedynie jeszcze (z naciskiem na jeszcze) miejscem gwarantującym grę w Lidze Mistrzów. Dziesiątki milionów euro zostały przepalone, sportowe ambicje wyparowały, a klub znów dryfuje bez jasno określonego kierunku. To nie jest przypadek ani splot nieszczęśliwych okoliczności. To efekt trzech lat, w których Dennis te Kloese łączył funkcję dyrektora generalnego z rolą dyrektora technicznego - pracą, która w normalnym, ambitnym klubie jest pełnoetatowym zajęciem na 60 godzin tygodniowo i wymaga rozbudowanego, profesjonalnego pionu skautingu.

Jeśli Feyenoord chce funkcjonować jako fabryka talentów i klub sprzedający piłkarzy z zyskiem, potrzebuje człowieka, który w stu procentach skupia się na sprawach sportowych. Tymczasem Rotterdam stał się cmentarzyskiem przeciętnych piłkarzy 9broni się tylko transfer Valente) i trenerów, którzy kolejno „polegli” w strukturze pozbawionej kontroli i klarownej odpowiedzialności. Zatrudnia się szkoleniowców bez doświadczenia na tym poziomie, daje im kadrę o wątpliwej jakości, a gdy projekt się wali - wymienia się trenera i udaje, że problem został rozwiązany. Ale po kolei. 

I tu dochodzimy do elementu, o którym mówi się zdecydowanie za mało: sztabu medycznego. Drugi sezon z rzędu Feyenoord zmaga się z plagą kontuzji. To już nie jest pech. To jest systemowy problem. Zawodnicy nie są w pełni przygotowani fizycznie, urazy piętrzą się jeden po drugim, a lista niedostępnych piłkarzy regularnie paraliżuje pracę trenera. Co gorsza, nawet ci, którzy wracają do gry, często nie są w stanie wytrzymać intensywności meczu dłużej niż 65–70 minut. Ile razy w tym sezonie Feyenoord tracił punkty właśnie dlatego, że drużyna fizycznie się rozpadała?

Van Persie sam dolał oliwy do ognia, mówiąc, że przyczyny licznych kontuzji są znane, że wyciągnięto wnioski - ale nie zamierza ich ujawniać. Tyle że fakty brutalnie zaprzeczają tym deklaracjom. Kontuzji jest już porównywalnie dużo, jak przed rokiem, ale teraz przyszły szybciej i idą w parze z fatalną kondycją zespołu. Paradoksalnie, nawet pod krytykowanym Priske Feyenoord potrafił odrobić trzybramkową stratę z Manchesterem City. Dziś drużyna często nie jest w stanie dotrwać do końcowego gwizdka w jednym kawałku. To kompromitujące i alarmujące zarazem.

Oczywiście, Robin van Persie popełnił błędy. Wskazanie Bijlowa na pierwszego bramkarza jeszcze przed okresem przygotowawczym było naiwnie przewidywalne. Decyzje dotyczące opaski kapitańskiej były niezrozumiałe. Skład na mecz z Bragą wyglądał jak oderwany od rzeczywistości. Reakcja po porażce z Ajaksem, zaledwie kilkadziesiąt godzin po blamażu z FCSB, świadczyła o braku samokrytyki i kontaktu z realiami. Można też dyskutować o jego wyborach na skrzydłach, choć prawda jest taka, że niezależnie od rotacji poziom tych piłkarzy pozostaje alarmująco niski.

Trzeba też uczciwie powiedzieć jedno: przerażające jest to, jak wiele osób wciąż chce dawać Robinowi van Persiemu kolejne szanse, jakby czas nagle miał się cofnąć. Z całym szacunkiem dla legendy klubu - van Persie pracuje z zespołem niemal rok. Przez ten czas Feyenoord nie wygrał ani jednego naprawdę dużego meczu, a scenariusz spotkań powtarza się do znudzenia: dobra lub przyzwoita pierwsza połowa, po czym całkowity rozpad po przerwie. Druga połowa stała się piętą achillesową tej drużyny, podobnie jak końcówki meczów, które momentami wyglądają jeszcze gorzej niż w poprzednim sezonie. Brakuje reakcji, brakuje korekt, brakuje planu B.

Osiem porażek w jedenastu ostatnich spotkaniach to nie jest statystyka, którą da się wytłumaczyć pechem, kontuzjami czy „procesem”. Po niemal roku pracy można już wystawić ocenę i ta ocena jest brutalna: to po prostu za mało jak na Feyenoord. Jeśli klub chce jeszcze uratować cokolwiek z tego sezonu, rozstanie z van Persiem wydaje się nieuniknione - choć nie dlatego, że on jest jedynym winowajcą, lecz dlatego, że dziś nie ma już odpowiedzi na problemy, które rywale dawno rozszyfrowali.

Jednocześnie nie można ignorować głosu tych, którzy podkreślają, że drużyna pracuje ciężko, że na treningach widać zaangażowanie i że nie wszystko jest czarne. To prawda - problemem Feyenoordu nie jest brak chęci. Problemem jest brak pewności siebie, organizacji i komunikacji, szczególnie w defensywie. Błędy indywidualne zdarzają się każdemu, ale kiedy są popełniane seryjnie, tydzień po tygodniu, przestają być przypadkiem. W takich momentach odpowiedzialność spada już nie tylko na piłkarzy, lecz na strukturę i organizację zespołu.

Van Persie zapłacił też cenę za własną niedojrzałość trenerską. Jego upór, brak elastyczności i wiara, że „to samo w końcu zadziała”, dziś go obciążają. To nie znaczy, że niczego się nie nauczył u Arsène’a Wengera czy Alexa Fergusona - ale jedno jest pewne: Feyenoord przyszedł dla niego za wcześnie. Romantyczna wizja legendy prowadzącej klub do sukcesów zderzyła się z brutalną rzeczywistością pracy w kryzysie, pod presją i z niekompletną kadrą.

Dlatego nawet jeśli ktoś wierzy, że van Persie kiedyś może odnieść sukces w Feyenoordzie, dziś trzeba jasno powiedzieć: to nie jest ten moment. Być może krok wstecz, być może inna rola, być może czas na naukę bez odpowiedzialności za gaszenie pożaru. Ale trzymanie się tej decyzji wyłącznie z sentymentu może tylko pogłębić kryzys. Jest za pięć dwunasta. I jeśli w Maasgebouw naprawdę tego nie widzą, to obawiamy się, że najpierw trzeba będzie stracić jeszcze więcej - może nawet drugie miejsce - zanim ktokolwiek odważy się spojrzeć na problem tam, gdzie on naprawdę się zaczyna. Właśnie...

Ale czy to van Persie wydał ponad 20 milionów euro na ofensywnych zawodników, z których żaden nie jest realnym wzmocnieniem? Czy to on odpowiada za to, że Feyenoord nie ma skrzydłowych na poziomie podstawowego składu? Czy to on stworzył kadrę, w której poza kilkoma wyjątkami - jak Valente, Watanabe, Ueda czy Read — brakuje jakości? Odpowiedź brzmi: nie. I dlatego obarczanie go pełną odpowiedzialnością jest zwyczajnie nieuczciwe.

Jeśli van Persie ma odejść - trudno dziś bronić tezy, że zdoła jeszcze ten projekt uratować. Ale nawet jeśli zostanie odsunięty, to powinien być ostatnim elementem czystki, a nie pierwszym. W zdrowym klubie najpierw rozlicza się tych, którzy podejmują decyzje personalne, którzy tworzą strukturę i którzy doprowadzili do sytuacji, w której trener - czy to Priske, czy van Persie - był skazany na porażkę już w momencie podpisania kontraktu.

Dennis te Kloese funkcjonuje jak dyrektor generalny, który jednocześnie gra rolę dyrektora technicznego. To rozwiązanie niespotykane w poważnych klubach i prowadzące do patologii. Kontroler, który nie chce być kontrolowany. Gdy pojawia się kryzys - zmienia trenera. Gdy krytyka narasta - kolejny ruch pozorny, by zdjąć presję z siebie. A jego życie toczy się dalej, jakby problem go nie dotyczył.

Naszym zdaniem Feyenoord nie potrzebuje (dzisiaj) kolejnej zmiany nazwiska na ławce, bo nowego trenera wybierze trzeci raz ta sama osoba (Te Kloese). Potrzebuje odwagi, by posprzątać od góry. Bo schody czyści się z góry na dół - nigdy odwrotnie. Dopóki Dennis te Kloese pozostaje nietykalny, każdy kolejny trener będzie tylko następnym nazwiskiem na liście ofiar. A Feyenoord nadal będzie stał w miejscu, udając, że problemem jest ktoś inny.

Damian

Komentarze (0)

Wyniki 1. kolejka

Gospodarz

Gość

SC Cambuur

? - ?

Excelsior Rotterdam

NEC Nijmegen

? - ?

SC Telstar

Go Ahead Eagles

? - ?

Willem II Tilburg

PSV Eindhoven

? - ?

Fortuna Sittard

AZ Alkmaar

? - ?

ADO Den Haag

Sparta Rotterdam

? - ?

Feyenoord Rotterdam

FC Groningen

? - ?

FC Utrecht

PEC Zwolle

? - ?

Ajax Amsterdam

SC Heerenveen

? - ?

FC Twente

Zdjęcie Tygodnia

15-21 czerwieca

Oficjalnie Giovanni van Bronckhorst został nowym trenerem Feyenoordu.

Video

Konferencja nowego trenera

Giovanni van Bronckhorst spotkał się z mediami, ponownie jako trener Feyenoordu Rotterdam.

Live chat

DamianM

'takie mecze się nie zdarzają' yhymmm dwa pod rząd. Ok

Gość

"- Pracuję w piłce 35 lat. Takie mecze zdarzają się raz na 50 spotkań, takie mecze się nie zdarzają. A nam zdarzyły się dwukrotnie. Oddaliśmy ponad 60 strzałów, a nie wspomnę już o posiadaniu piłki - powiedział, cytowany przez platformę FutbolArena."

brzmi jak wytłumaczenie van persiego.

DamianM

Turcja mocno. Ale tam rozpizdziel musi być teraz w mediach :D

Gość

do Leverkusen.

Gość

Lyon sprzedał Afonso Moreire za 29.5 mln - a kupił go rok temu za 2 mln.

DamianM

troche zaskoczony jestem

Gość

2-0

DamianM

ale cisną skubani, nie spodziewałem sie az takiego tempa

Gość

Bos pierwsza żółta.

DamianM

dobry mecz sie zapowiada

Gość

swojak australii

DamianM

Ja to ogólnie jakoś piłka reprezentacyjna mnie as tak nie kręciła. Czasem pójdę, ale nie dla samego meczu a po prostu piwo wypić. Teraz mundial, klubowej nie ma to się obejrzy, ale normalnie, w trakcie sezonu, to prawie nic albo w ogóle

Gość

Jest potworny przesyt, nadmiar meczów i naprawde ja to porównuje do ulubionego dania czy deseru - jakbyś jadł go codziennie 2/3 razy to po tygodniu zjesz byle co byle tylko tego samego nie jeść - podobnie z tymi meczami. Już nawet te 32 drużyny na mś to też za dużo a teraz dojebali jeszcze 16. Na euro to samo powinno być z 16 i któtszy turniej - gracze nie byliby zajechani i by nie odkladali sił na kolejne mecze daliby z siebie wszystko gdyby wyjebać faze grupową i dać od razu play offy. Ale to się nigdy nie stanie musi być ta żenada z 3 meczami grupowymi gdzie nikt nie gra na 100% bo nie musi bo są słabi przeciwnicy.

DamianM

oczywiście, taka szwajcaria wczoraj, pierwsza połowa to był przecież kabaret i żart a potem jeb

Gość

i to nie jest tak że to u mnie problem w koncentracją - tylko te mecze są poprostu nudne - jednak czasem taki mecz się trafi że nie chcesz żeby się kończył. Mało jednak takich meczów - jest poprostu przesyt przeciętności. Fifa i uefa mordują prestiż wszelkich rozgrywek.

DamianM

też często tak robie, w sumie non stop, pisze newsy i slucham, te wczesniejsze mecze oczywiscie

Gość

Ja mam włączony na innej karcie mecz a na innej co innego oglądam - jak pada gol to zerkam.

DamianM

ja to samo, jeszcze w miare jest czasami bo u mnie o 20 i 23 są, ale o pólnocy czycoś za ujabym nie oglądał mając na rano do pracy

Gość

Nie obejrzałem żadnego całego meczu jeszcze ;D zawsze się nudziłem i wyłączałem - najwięcej zobaczyłem niemcy-curacao - około 70 minut obejrzałem. Meczów po 00:00 nie ogladam.

DamianM

też, chociaż szkocje dla ich hymny chwile też hehe

Uczestnicząc w rozmowach na Live Chat potwierdzasz, że zapoznałeś się i akceptujesz jego regulamin.