Mimo zajęcia drugiego miejsca i wywalczenia awansu do Ligi Mistrzów, krytyka pod adresem trenera Robina van Persiego nie ustaje. W obszernej dyskusji Emile Schelvis, Geert den Ouden i Harry van der Laan wyrazili poważne obawy dotyczące roli Van Persiego w klubie, jego sposobu pracy oraz struktury pionu technicznego na De Kuip.
– Dochody z Ligi Mistrzów stanowią fundament pod przyszły sezon, który będzie jeszcze ważniejszy, bo wtedy do zdobycia pozostanie już tylko jedno miejsce premiowane awansem do Champions League – rozpoczął Schelvis w programie FC Rijnmond. – Między czołowymi klubami powstaną ogromne różnice pod względem możliwości finansowych. Feyenoord będzie musiał wykonać właściwe kroki i wydaje się, że klub zmierza w tym kierunku dzięki Eenhoornowi i Rigaux.
Komentator liczy również, że w klubie rolę otrzyma Giovanni van Bronckhorst. – Mam też nadzieję, że Van Bronckhorst zostanie włączony do struktur w roli podobnej do tej, jaką Philip Cocu pełni w PSV. Dzięki temu pojawiłoby się dobre połączenie między Varkenoord a pierwszym zespołem, a tego czasami brakowało.
Schelvis ma jednak poważne wątpliwości dotyczące pozycji Van Persiego w polityce technicznej klubu. – To będzie najważniejsze pytanie w Rotterdamie i okolicach: czy Van Persie powinien nadal być jedną z osób decydujących o najważniejszych sprawach? Uważam, że nie. Van Persiemu brakuje doświadczenia. To ktoś, kto bez odpowiedniego przygotowania popełniał błąd za błędem. Dla Advocaata powinni postawić mały pomnik, bo już trzeci raz ratuje Feyenoord.
Geert den Ouden rozumie, że Feyenoord może kontynuować współpracę z Van Persiem, ale wyłącznie pod bardziej rygorystycznym nadzorem. – Mogę sobie wyobrazić, że klub myśli: przeszliśmy już tę drogę i chcemy zatrzymać Van Persiego, pod warunkiem że będzie techniczny dyrektor, którego Van Persie naprawdę będzie słuchał. Jeśli popytasz ludzi na Varkenoord o Van Persiego, usłyszysz: on nigdy tutaj nie przychodzi i nigdy z nami nie rozmawia. Albo do nas nie dzwoni. A to bardzo ważna część pracy pierwszego trenera.
Harry van der Laan swoją krytykę kieruje głównie w stronę sztabu szkoleniowego wokół Van Persiego. – Najbardziej rozczarowali mnie asystenci wokół niego, a praktycznie się o tym nie mówi. John de Wolf ma ogromne doświadczenie. René Hake był pierwszym trenerem na dobrym poziomie. Jak to możliwe, że nie mają żadnego wpływu? Rozumiem, dlaczego odchodzą.
Schelvis zastanawia się natomiast, czy Feyenoord nie robi zbyt wiele, by zatrzymać Van Persiego. – Wymieniasz cały sztab wokół Van Persiego tylko po to, żeby mógł zostać. Czy to naprawdę jest tego warte?
Krytyka postawy i relacji z zawodnikami
Van der Laan uważa przede wszystkim, że niepokojąca jest postawa Van Persiego. – To, że mówi o ciągłym uczeniu się, nie pasuje do topowego klubu. To nie pasuje do Ajaksu, Feyenoordu czy PSV. Ciągłe uczenie się pasuje do Helmond Sport albo ewentualnie Groningen.
Den Ouden zwraca z kolei uwagę na brak samokrytyki u szkoleniowca. – Dla Van Persiego bardzo łatwo jest po meczu ze Zwolle powiedzieć: też popełniłem błędy. Jak długo w tym sezonie czekaliśmy na jakąkolwiek samokrytykę z jego strony? Jak często czekaliśmy, aż Van Persie jako człowiek powie: tego i tego nie zrobiłem dobrze?
Schelvis przywołuje jeszcze inny przykład. – Rok temu Van Persie powiedział, że wiemy już, skąd biorą się kontuzje i znaleźliśmy wspólny mianownik. Minął rok i sytuacja tylko się pogorszyła. Pomijając już fakt, że gra powinna wyglądać lepiej. Oglądaliśmy straszny Feyenoord.
Den Ouden wygłosił także mocne słowa na temat relacji Van Persiego z zawodnikami. – Van Persie zderzał się nos w nos z kilkoma zawodnikami, nie tylko z Timberem. To nie są przypuszczenia, ja to wiem. Nie mam problemu z tym, żeby Van Persie został, ale od pierwszego dnia dyrektor techniczny musi jasno zaznaczyć, że takie sytuacje nie mogą się więcej powtórzyć.
Komentarze (0)