O samym meczu pomiędzy FC Utrecht a Feyenoordem nie trzeba mówić długo, jednak zdobyte trzy punkty są dla zespołu z Rotterdamu niezwykle cenne. Do takiego wniosku doszedł również Wim Kieft w programie Studio Voetbal. – Znajdują się po prostu w takim momencie, w którym zwycięstwa są jedyną rzeczą, która pozwala im utrzymać się na powierzchni – ocenił były reprezentant Holandii, dziś ceniony telewizyjny analityk.
– Sama gra jest zwyczajnie rozczarowująca. Nie ma w niej żadnego postępu i to właśnie budzi największy niepokój. Każda drużyna może mieć okres, w którym zdobywa niewiele punktów. Jeśli jednak wciąż potrafisz grać w piłkę, wiesz, że z czasem przyjdą wyniki, wróci radość, a napięcie opadnie. Teraz natomiast nie ma właściwie niczego, co mogłoby na to wskazywać.
Jednocześnie zwycięstwo daje trenerowi Robinowi van Persiemu chwilę oddechu. – Dziwnie byłoby zwolnić go po wygranej. Teraz czeka ich domowe spotkanie z Go Ahead Eagles i to również powinni udźwignąć. Nie spodziewam się, że nagle powiedzą: „Kończymy z tym” – stwierdził Kieft. Podobnego zdania jest Pierre van Hooijdonk, inny były napastnik Feyenoordu. – Myślę, że pozwolą sezonowi toczyć się dalej w nadziei, że uda się jeszcze zająć drugie miejsce. Dopiero potem zapadną konkretne decyzje.
Sam Van Persie wzbudził jednak zdziwienie, gdy w roli zmiennika Ayase Uedy nie postawił na napastnika Caspera Tengstedta, lecz na pomocnika Jakuba Modera. Decyzja ta zaskoczyła również Van Hooijdonka. – Nie widzieliśmy Tengstedta zbyt często w akcji, ale kiedy wychodził w podstawowym składzie, prezentował się dobrze. To dla niego rozczarowujące, że nie gra pod nieobecność Uedy, choć oczywiście to samo można powiedzieć o Semie Steijnie. Skoro już wybierasz pomocnika do tej roli, równie dobrze mógłby to być właśnie Steijn – zauważył.
Moder nie wypełnił swojej funkcji źle, choć występ Polaka nie zrobił na Van Hooijdonku szczególnego wrażenia. – Padła z tego bramka – powiedział, odnosząc się do asysty przy trafieniu Oussamy Targhalline. – Jeśli wygrywasz 1:0, wszyscy są zadowoleni. Ale nie miałem poczucia, że Feyenoord z Moderem w tej roli nagle zaczął grać porywający futbol.
Na koniec eksperci w studiu zgodzili się, że Feyenoord miał w końcówce sporo szczęścia, gdy Miguel Rodríguez otrzymał drugą żółtą kartkę za próbę wymuszenia rzutu karnego. – Dziwne jest to, że przy rzekomej symulce przeciwnik również upada i odczuwa skutki zderzenia – mówił Van Hooijdonk, odnosząc się do kontaktu z Jordanem Bosem. – Skoro obaj się przewrócili, musiał być kontakt. Kieft dodał: – Uważam, że brak rzutu karnego był słuszną decyzją, ale pokazanie za to żółtej kartki było już nieco przesadzone.
Arno Vermeulen podkreślił z kolei, że sędzia niepotrzebnie sam skomplikował sobie sytuację. – Widzimy to częściej: głupie, błędne decyzje. Jest kontakt, więc co może być prostszego niż podejść i powiedzieć: „Nie przesadzaj, graj dalej”? Tam, gdzie dochodzi do kontaktu, nie powinno się pokazywać żółtej kartki za symulowanie – podsumował.
Komentarze (0)