Rafael van der Vaart nie pozostawił suchej nitki na występie Feyenoordu mimo zwycięstwa nad Go Ahead Eagles. Stadionowi co prawda sięgnęli po komplet punktów po raz drugi z rzędu, lecz poziom spotkania - zdaniem byłego reprezentanta Holandii - pozostawiał wiele do życzenia. Swoją opinię przedstawił w programie Studio Voetbal.
– To było naprawdę straszne. Nie było tempa, a przecież grali u siebie. Na wyjeździe można to jeszcze jakoś zrozumieć, kiedy trybuny niosą rywala. Ale jeśli u siebie grasz w ten sposób przeciwko dziesięciu zawodnikom… – ocenił bez ogródek.
Według niego problem nie leży w nastawieniu, lecz w czysto piłkarskiej jakości. – Ostatecznie chodzi o umiejętności. Jeśli grasz przeciwko dziesięciu cofniętym rywalom i nie potrafisz znaleźć rozwiązania, mecz wygląda właśnie tak. Wtedy możesz się tylko cieszyć, że dostajesz rzut karny – stwierdził.
Były pomocnik zwrócił uwagę, że problemy Feyenoordu były widoczne jeszcze przed czerwoną kartką dla przeciwnika. – Nie było żadnego pressingu. Tak nie można zaczynać spotkania, a już na pewno nie u siebie. Grali bardzo niedokładnie. To było jedno wielkie nieporozumienie. Przy takiej grze nie ma znaczenia, czy rywal ma dziesięciu czy dziewięciu zawodników - i tak nic z tego nie będzie - podsumował.
Komentarze (0)