Manuel Pellegrini, trener Realu Betis, zabrał głos przed czwartkowym starciem z Feyenoordem w ramach Ligi Europy, które zamknie fazę ligową rozgrywek. Doświadczony szkoleniowiec podejmie zespół z Rotterdamu na Estadio La Cartuja i postrzega to spotkanie jako realną szansę na awans do najlepszej ósemki, choć – jak sam podkreśla – zadanie to nie będzie należało do łatwych.
Podczas konferencji prasowej Pellegrini potwierdził, że w kadrze meczowej znaleźli się Aitor Ruibal, Abde oraz Antony. Szczególnie powrót tego ostatniego to dobra wiadomość dla Andaluzyjczyków, choć wciąż nie wiadomo, jak długi występ będzie w stanie zaliczyć Brazylijczyk. Real Betis, podobnie jak Feyenoord, zmaga się z problemami zdrowotnymi w zespole. – Pod względem liczby kontuzjowanych zawodników sytuacja jest dość podobna. My mamy już zapewniony awans, oni wciąż o niego walczą. To zmienia kontekst spotkania. Naturalne jest jednak, że oba kluby muszą brać pod uwagę aktualną dyspozycję fizyczną swoich piłkarzy – zaznaczył chilijski szkoleniowiec.
Pellegrini z dużym szacunkiem wypowiadał się o Feyenoordzie i spodziewa się w Sewilli otwartego, ofensywnego meczu. Jego zdaniem naprzeciw siebie staną dwie drużyny nastawione na kreowanie gry, a nie na defensywne kalkulacje. – Oczekujemy spotkania, które będzie przyjemne dla oka, bo zmierzą się zespoły chcące grać ofensywnie i tworzyć sytuacje. Mamy szansę znaleźć się w najlepszej ósemce, mierząc się z bardzo silnym rywalem na poziomie Ligi Mistrzów. To zapowiada się na naprawdę dobre widowisko – ocenił trener Betisu.
Na zakończenie Pellegrini starał się zdjąć presję z tematu awansu do czołowej ósemki. Choć Real Betis chętnie zapewniłby sobie taką pozycję, szkoleniowiec nie traktuje jej jako absolutnego obowiązku. – Najważniejsze na tym etapie było wywalczenie kwalifikacji i to już osiągnęliśmy. Byliśmy blisko topowej ósemki, a teraz gramy u siebie. To oznaczałoby dwa mecze mniej, co przy takiej liczbie kontuzji ma duże znaczenie. Brak miejsca w pierwszej ósemce nie byłby dramatem, ale na pewno byłby pewnym rozczarowaniem – przyznał.
Jednocześnie 72-latek zwrócił uwagę na problemy swojej drużyny ze skutecznością, widoczne zwłaszcza w ostatnich spotkaniach. – Zdobywamy mało bramek, a tracimy średnio dwie na mecz, co jest zdecydowanie zbyt dużą liczbą. Zawsze staramy się być zespołem zrównoważonym, ale dwa ostatnie mecze były w naszym wykonaniu słabe. Tracić po dwa gole na spotkanie i samemu zdobyć tylko jednego w dwóch meczach to za mało. Przeciwko Feyenoordowi musi to wyglądać lepiej – podsumował.
Komentarze (0)