Interwencja policji podczas wyjazdowego meczu z FC Utrecht wywołała falę oburzenia. Dziennikarz Wessel Penning oraz klubowa legenda Willem van Hanegem w podcaście Willem & Wessel otwarcie skrytykowali sposób potraktowania kibiców Feyenoordu. Obaj apelują o bardziej przyjazną politykę wobec sympatyków drużyny podczas spotkań wyjazdowych i nie kryją wstrząsu obrazami, które ujrzały światło dzienne po zakończeniu meczu.
– Planowałem pojechać na Utrecht – Feyenoord i chciałem zdobyć bilet do sektora gości, ale mi się to nie udało – rozpoczął dziennikarz. – Kiedy w ciągu popołudnia zobaczyłem nagrania i sposób, w jaki potraktowano kibiców, pomyślałem, że to dobrze, iż mnie tam nie było. Wpadłbym w kłopoty. Nie zaakceptowałbym, że ktoś dociska mnie do autobusu. Nie zaakceptowałbym spryskiwania ludzi gazem pieprzowym prosto w oczy. Osoby, które już wsiadały do autokaru, były przypadkowo okładane pałkami przez rozszalałych funkcjonariuszy. Być może nie widziałem wszystkiego dokładnie, ale te obrazy nie wyglądały dobrze.
Willem van Hanegem podziela tę opinię i zestawia sytuację z innymi wydarzeniami. Zdaniem „De Kromme” – jednej z największych ikon Feyenoordu, mistrza Europy z 1970 roku i wieloletniego reprezentanta Holandii – wobec kibiców piłkarskich służby porządkowe reagują znacznie ostrzej niż podczas demonstracji. Odnosi się przy tym do protestów w Hadze:
– Ludzie siedzący na ulicach w Hadze nie spotykają się z żadną reakcją. A to przecież ci sami policjanci. Nigdy nie zapomnę sytuacji na Malieveld, gdzie bito starszych ludzi. Czy wy jesteście przy zdrowych zmysłach? Nikt nic nie powiedział. A przy Feyenoordzie znowu wygląda to dokładnie tak samo. Teraz właściwie kilku gości musiałoby przyjść i zająć się policją.
Penning nie uważa jednak fizycznej konfrontacji z funkcjonariuszami za właściwą drogę, ponieważ kibice natychmiast zostaliby zatrzymani. Przypomina podobnie napiętą atmosferę podczas jednego z europejskich wyjazdów Feyenoordu:
– W Manchesterze również zostaliśmy źle potraktowani i zacząłem krzyczeć do policji, że tak nie może być. Inny kibic odciągnął mnie i kazał przestać, bo inaczej mnie aresztują. To, co wydarzyło się w niedzielę, nie wyglądało dobrze i mam nadzieję, że zostanie przeprowadzone niezależne śledztwo. Policja zachowywała się skandalicznie.
Van Hanegem podchodzi do tego sceptycznie i obawia się, że sprawa zostanie zamieciona pod dywan: – Myślę, że niewiele więcej już o tym usłyszymy.
Dziennikarz podkreśla, że obraz przeciętnego kibica wyjazdowego nie odpowiada dziś surowemu podejściu policji. Jego zdaniem obecne działania służb wciąż opierają się na incydentach sprzed lat, które nie oddają charakteru współczesnej grupy sympatyków Feyenoordu.
– Ludzie czasem zapominają, że sektor gości Feyenoordu to na ogół zwykli, spokojni obywatele. Przyjeżdżają po prostu obejrzeć mecz. Tymczasem są dociskani do autobusów, przeszukiwani, a jeśli nie poruszają się wystarczająco szybko, dostają ciosy albo gaz pieprzowy w oczy. Z powodu wydarzeń sprzed dwudziestu czy trzydziestu lat w Holandii utrwaliło się przekonanie, że kibiców można zamykać w klatkach, bić i kopać. Ten czas powinien już minąć. Gdy spotykamy policję na ulicy i nie reagujemy natychmiast na polecenia, nikt od razu nas nie bije – podsumował Penning.
Komentarze (0)