To, że gra Feyenoordu od wielu miesięcy nie spełnia oczekiwań, jest opinią podzielaną przez wielu obserwatorów. Pieter Zwart, redaktor naczelny Voetbal International, również w miniony weekend nie krył zdumienia poziomem futbolu prezentowanego przez drużynę z Rotterdamu. Przywołał przy tym statystyki, które budzą poważny niepokój.
– Problemy defensywne Feyenoordu zaczęły się jeszcze przed zimową przerwą. Już wtedy było widać, że w trakcie meczów zespół coraz bardziej się cofa – rozpoczął Zwart w programie VI ZSM. – Jeśli jednak spojrzeć na obecny rok kalendarzowy, Feyenoord jest jedną z drużyn w Eredivisie, które najrzadziej odzyskują piłkę wysoko na połowie rywala.
Oznacza to, że niewiele pozostało z zasad gry, które charakteryzowały Feyenoord za kadencji Arne Slota – agresywnego pressingu i ofensywnego stylu, który Robin van Persie również zapowiadał po objęciu funkcji pierwszego trenera. Zwart przyznał, że sam jest zaskoczony tymi danymi.
– Zwłaszcza jeśli weźmie się pod uwagę, że Van Persie jako trener Heerenveen prowadził w tej statystyce ligową stawkę. W Feyenoordzie znajduje się na samym dole, mimo że dysponuje lepszymi piłkarzami. Najwyraźniej wszystko zostało podporządkowane osiąganiu wyniku – w jakikolwiek sposób. Być może ostatecznie przyniesie to drugie miejsce w lidze, ale założenia, z którymi początkowo zaczynał pracę, zostały porzucone.
Problemy w meczu z Excelsiorem
Zwart dostrzegł te same zjawiska również w spotkaniu z Excelsiorem, i to w jeszcze bardziej wyraźnej formie. – Co ciekawe, kiedy oglądam Feyenoord, nie mam już szczególnie wysokich oczekiwań, a mimo to wciąż można się zdziwić. Excelsior spokojnie rozgrywał piłkę, wyglądało to jak letni, wakacyjny futbol, podczas gdy kilku zawodników Feyenoordu jedynie za nią truchtało. To bardzo dalekie od tego, co Van Persie zapowiadał po przyjściu do klubu. Wówczas chodziło o powrót do kursu wyznaczonego przez Slota – pressing i ofensywną grę. W pierwszej połowie nie było po tym żadnego śladu.
Zdaniem Zwartego Feyenoord miał duże problemy taktyczne w starciu z Excelsiorem. – Ostatnio Feyenoord znów próbuje pressingować z udziałem „dziesiątki”, która ustawia się obok napastnika. To działa dobrze, gdy rywal gra dwoma środkowymi obrońcami i każdy z nich może zostać przypisany jednemu zawodnikowi. Excelsior jednak cofał Lennarda Hartjesa między stoperów. Wtedy było widać ogromne wahanie: jak mamy to rozwiązać? Cała koordynacja zupełnie się rozsypała. Przez całą pierwszą połowę nie byli w stanie sobie z tym poradzić. To naprawdę niepokojące.
– Dopiero gdy w przerwie obejrzeli powtórki, byli w stanie znaleźć inne rozwiązanie. Jakub Moder jako „dziesiątka” zaczął pilnować Hartjesa, Ayase Ueda zajął lewego, a Raheem Sterling prawego środkowego obrońcę. Jordan Bos wychodził wtedy wyżej do prawego obrońcy Iliasa Bronkhorsta, który w pierwszej połowie bardzo często pozostawał niekryty. W tym sezonie jeszcze nie miał tyle przestrzeni.
Po tej korekcie gra Feyenoordu w drugiej połowie wyglądała lepiej. – To nie była zmiana, o której można powiedzieć, że to jakaś wyższa matematyka, a jednak w Feyenoordzie potrzeba było całej połowy, żeby to zauważyć. Mieli jeszcze szczęście, że grali z Excelsiorem, który nie ma jakości, by wcześniej to wykorzystać. Jednak przed De Klassiekerem nie napawa to optymizmem. Jeśli Oscar García zrobi coś nieoczywistego, jaka jest gwarancja, że Feyenoord będzie w stanie to odpowiednio odczytać?
Klub - odbiory piłki w ostatniej tercji boiska*
NEC - 67
FC Groningen - 56
FC Twente - 50
sc Heerenveen - 49
AZ - 49
Telstar - 49
PSV - 48
PEC Zwolle - 46
Ajax - 40
FC Utrecht - 37
Heracles Almelo - 35
FC Volendam - 32
Excelsior - 31
Sparta - 31
Fortuna Sittard - 30
Feyenoord - 29
NAC Breda - 28
Go Ahead Eagles - 28
Dane: VI Pro.
Komentarze (0)