FC Dordrecht

Towarzyski
GN Bouw Stadion

Sob

04.07

14:30

---

---
---

---

---

---

Powrót na De Kuip: ci piłkarze wracali do Feyenoordu przed St. Juste

27.01.2026 22:26; DamianM, 0 komentarzy, Foto @ Feyenoord.nl / Źródło: 1908.nl

Jeremiah St. Juste ponownie został zawodnikiem Feyenoordu. Szybki obrońca, który po raz pierwszy reprezentował barwy klubu z Rotterdamu w latach 2017–2019, nie jest bynajmniej wyjątkiem. W historii Feyenoordu wielu piłkarzy miało okazję przeżyć na De Kuip więcej niż jeden „rozdział” swojej kariery. Przed St. Juste podobną drogę przeszło aż dziewiętnastu zawodników - czasem z dużym powodzeniem, czasem z mieszanymi efektami.

Już w latach 50. zdarzały się powroty do Feyenoordu, czego najlepszym przykładem jest Piet Steenbergen. Występował on w Rotterdamie tuż po II wojnie światowej, a w 1950 roku wyjechał do Francji, gdzie rozpoczął profesjonalną karierę w Le Havre. Rok później chciał wrócić do Feyenoordu, jednak ówczesne przepisy KNVB pozwalały byłym zawodowym piłkarzom grać w Holandii wyłącznie jako amatorom dopiero od 1952 roku. Steenbergen rozegrał jeszcze kilka sezonów w barwach Feyenoordu, a ostatecznie występował także w zawodowej już Eredivisie.

Ikona klubu, Willem van Hanegem, przeżył z Feyenoordem wszystko to, co najlepsze w latach 1968–1976, czyli w złotym okresie historii klubu. Po odejściu z Rotterdamu grał w AZ, Chicago Sting oraz FC Utrecht, lecz swoją piłkarską karierę zakończył - jakżeby inaczej - ponownie w Feyenoordzie. W dwóch ostatnich sezonach nie udało się jednak sięgnąć po żadne trofeum.

Peter Houtman zadebiutował w pierwszym zespole Feyenoordu, lecz szybko przeniósł się do FC Groningen, gdzie wcześniej z powodzeniem grał na zasadzie wypożyczenia. W 1982 roku Feyenoord sprowadził go z powrotem. W ciągu trzech sezonów zdobył aż 72 ligowe bramki, po czym wrócił do Groningen. W 1988 roku nastąpił jego drugi powrót na De Kuip - tym razem Feyenoord pozyskał go ze Sportingu CP. Houtman strzelił jeszcze siedem goli w lidze i po jednym sezonie odszedł. Jego najdłuższy „powrót” nastąpił już po zakończeniu kariery: przez 27 lat był spikerem na stadionie Feyenoordu.

Ulrich van Gobbel, jeden z ulubieńców kibiców, trafił do Feyenoordu w 1990 roku z Willem II. Zdobył z klubem kilka Pucharów Holandii i mistrzostwo kraju w 1993 roku. W 1995 roku wyjechał za granicę, grając w Galatasaray i Southampton, ale trzy lata później znów zameldował się w Rotterdamie. W drugiej przygodzie z Feyenoordem sięgnął po kolejne mistrzostwo, a jego pożegnanie w 2002 roku zwieńczyło zdobycie Pucharu UEFA.

Edwin Zoetebier w latach 1998–2000 był rezerwowym bramkarzem za Jerzym Dudkiem i rozegrał dla Feyenoordu zaledwie jeden mecz. Przeniósł się do Vitesse, lecz już po roku wrócił do Rotterdamu, gdy Dudek opuścił klub. W pierwszym sezonie po powrocie Feyenoord triumfował w Pucharze UEFA, jednak później Zoetebier przegrał rywalizację z Patrickiem Lodewijcksem i trafił na ławkę. Ostatecznie został zmiennikiem w PSV.

Debiut Alfreda Schreudera w kwietniu 1992 roku przez długi czas wydawał się jedynym występem pomocnika w barwach Feyenoordu. W 1993 roku odszedł i regularnie grał w RKC Waalwijk oraz NAC Breda. Po dziesięciu latach klub z De Kuip ponownie po niego sięgnął. W pierwszym sezonie dostawał sporo minut, lecz szybko stracił miejsce w składzie i w 2007 roku przeniósł się do FC Twente.

Pierre van Hooijdonk miał już za sobą bogatą karierę, gdy w 2001 roku stał się wielką gwiazdą Feyenoordu. Został królem strzelców Eredivisie, a jego legendarne rzuty wolne w dużej mierze przyczyniły się do triumfu w Pucharze UEFA. Po dwóch sezonach odszedł do Fenerbahçe. Następnie wrócił do Eredivisie, grając dla NAC Breda, by ostatnie półtora roku kariery znów spędzić w Feyenoordzie. Druga przygoda „Pi-Aira” w Rotterdamie była już znacznie mniej efektowna - dziewięć goli i brak awansu do europejskich pucharów w 2007 roku.

Giovanni van Bronckhorst, wychowanek Feyenoordu, przebił się do pierwszego zespołu w latach 90. i dotarł do reprezentacji Holandii. W 1998 roku opuścił Rotterdam, zdobywając później mistrzostwa z Rangers, Arsenalem i FC Barceloną, z którą wygrał również Ligę Mistrzów. W kontrakcie z Barceloną miał zapis umożliwiający darmowy powrót do Feyenoordu i skorzystał z niego w 2007 roku. Przez trzy ostatnie sezony kariery był kapitanem zespołu, filarem drużyny i wciąż reprezentantem kraju. Już w pierwszym sezonie po powrocie zdobył Puchar Holandii, a lata później sięgnął po mistrzostwo Eredivisie jako trener Feyenoordu.

Rob van Dijk w latach 90. pełnił w Feyenoordzie rolę rezerwowego bramkarza, a w 1996 roku znalazł regularną grę w RKC Waalwijk. Po drodze występował także w PSV i De Graafschap, by po dwunastu latach wrócić do Rotterdamu. Początkowo był zmiennikiem Henka Timmera, lecz w drugim i trzecim sezonie często stawał między słupkami - nawet jako 41-latek.

Jon Dahl Tomasson trafił do Feyenoordu w 1998 roku z Newcastle United i od razu pomógł w zdobyciu mistrzostwa Holandii. Kulminacją jego pierwszego pobytu był triumf w Pucharze UEFA w 2002 roku - Duńczyk stworzył wówczas skuteczny duet z Van Hooijdonkiem i zdobył bramkę w finale. Po wygaśnięciu kontraktu odszedł bez odstępnego, lecz sześć lat później Feyenoord ponownie po niego sięgnął. Wcześniej Tomasson wygrał Ligę Mistrzów z AC Milan i grał m.in. w Stuttgarcie oraz Villarrealu. Choć zmagał się z kontuzjami, w ciągu dwóch sezonów strzelił jeszcze 22 gole.

Gill Swerts, kolejny wychowanek klubu, w sezonie 2003/04 wystąpił w połowie meczów ligowych. W poszukiwaniu regularnej gry odszedł do ADO Den Haag, a następnie do Vitesse i AZ. W 2011 roku wrócił do Feyenoordu - najpierw na półroczne wypożyczenie, później na rok na stałe. Łącznie zanotował trzynaście występów, a jego kontrakt nie został przedłużony.

Ronald Graafland na przełomie wieków nie zagrał w Feyenoordzie ani razu z powodu silnej konkurencji w bramce - Jerzego Dudka i Edwina Zoetebiera. Przeniósł się do Excelsioru z myślą o przyszłym powrocie jako pierwszy bramkarz Feyenoordu, lecz ciężka choroba i śpiączka pokrzyżowały te plany. Po powrocie do zdrowia grał jeszcze w Excelsiorze oraz jako rezerwowy w Vitesse i Ajaksie. Ostatecznie w 2011 roku jednak wrócił do Feyenoordu. Przez cztery sezony wystąpił tylko raz - jako rezerwowy w ostatniej kolejce sezonu 2013/14 - po czym zakończył karierę.

Karim El Ahmadi dołączył do Feyenoordu w 2008 roku z FC Twente i w trudnym dla klubu okresie był podstawowym zawodnikiem, mimo krótkiego wypożyczenia do Al-Ahli. W 2012 roku przeniósł się do Aston Villi, lecz po dwóch latach wrócił do Rotterdamu. W drugiej kadencji odegrał kluczową rolę w mistrzowskim sezonie 2016/17, dwukrotnie sięgnął po Puchar Holandii i nosił opaskę kapitana. W 2018 roku ponownie opuścił Feyenoord, tym razem na rzecz Al-Ittihad.

Historia Dirka Kuyta jest jedną z najbardziej wyjątkowych i rozpoznawalnych. Feyenoord sprowadził go w 2003 roku z FC Utrecht, a napastnik szybko stał się gwiazdą ligi, co zaowocowało transferem do Liverpoolu. Później grał także w Fenerbahçe. W 2015 roku, jako wolny zawodnik i 104-krotny reprezentant Holandii, wrócił do Feyenoordu. Już w pierwszym sezonie jako kapitan poprowadził drużynę do zdobycia Pucharu Holandii, a rok później w symboliczny sposób zapewnił klubowi mistrzostwo kraju, kończąc karierę.

Jean-Paul Boëtius, wychowanek Feyenoordu, zachwycił w 2012 roku debiutem przeciwko Ajaksowi. Trzy lata później został sprzedany do FC Basel po nieudanych negocjacjach kontraktowych. W Szwajcarii nie zdołał się przebić i w 2017 roku wrócił do Feyenoordu, świeżo po zdobyciu mistrzostwa. Klub sięgnął po Puchar Holandii, jednak latem 2018 roku Boëtius został odsunięty od kadry meczowej i po czerwonej kartce przeciwko De Graafschap odszedł. Od tamtej pory grał w Niemczech.

Obecny trener Feyenoordu, Robin van Persie, był na początku XXI wieku wielkim talentem klubu i dołożył swoją cegiełkę do triumfu w Pucharze UEFA w 2002 roku. Jego relacje z Bertem van Marwijkiem były jednak trudne i w 2004 roku trafił do Arsenalu. Tam wyrósł na jednego z najlepszych napastników Europy, później odnosząc sukcesy także w Manchesterze United. Po 2,5 roku w Fenerbahçe i 13,5 roku od odejścia z De Kuip wrócił do Feyenoordu, gdzie występował m.in. razem ze St. Juste. W półtora roku zdobył 25 bramek, a klub sięgnął po Puchar Holandii i Tarczę Johana Cruijffa. 

Leroy Fer zadebiutował w Feyenoordzie w 2007 roku jako młody zawodnik i w trudnym okresie był jednym z filarów zespołu. W 2011 roku przeszedł do FC Twente, co spotkało się z ostrą reakcją części kibiców. Później grał w Premier League i wystąpił na mistrzostwach świata. Po wygaśnięciu kontraktu ze Swansea City w 2019 roku trenował z Feyenoordem i ostatecznie podpisał umowę. Przez dwa sezony był ważnym, doświadczonym graczem pierwszego składu, po czym przeniósł się do Alanyasporu.

Kostas Lamprou w latach 2009–2014 był rezerwowym bramkarzem Feyenoordu i rzadko pojawiał się na boisku, mimo solidnych występów. Trener Ronald Koeman konsekwentnie stawiał jednak na Erwina Muldera. Później Lamprou grał m.in. w Willem II, Ajaksie, Vitesse, RKC Waalwijk i PEC Zwolle. W 2023 roku Feyenoord ponownie sięgnął po niego jako trzeciego bramkarza, za Justinem Bijlowem i Timonem Wellenreutherem. Jego powrót zakończył się po jednym sezonie bez występu.

Najświeższym przykładem jest Bart Nieuwkoop. Wychowanek Feyenoordu zadebiutował w 2015 roku i dołożył swoją cegiełkę do mistrzostwa w 2017 roku. Z powodu kontuzji nigdy nie zdołał na dłużej wywalczyć miejsca w podstawowym składzie i w 2021 roku odszedł do Unionu Saint-Gilloise. Belgijski beniaminek szybko stał się sensacją ligi, a dobra forma Nieuwkoopa sprawiła, że Feyenoord po dwóch latach sprowadził go z powrotem. Problemy zdrowotne ponownie jednak utrudniły mu regularną grę. Teraz ponownie spotyka się w Rotterdamie z Jeremiahem  St. Juste.

Na zasadzie wypożyczenia do Feyenoordu wracali również Jordy Clasie oraz Rick Karsdorp.

Komentarze (0)

Gospodarz

Gość

Zdjęcie Tygodnia

15-21 czerwiec

Oficjalnie Giovanni van Bronckhorst został nowym trenerem Feyenoordu.

Video

TOP 10 goli w 2025-2026

ESPN przygotowało kompilację dziesięciu najładniejszych bramek zdobytych przez rotterdamski klub w minionych rozgrywkach.

Live chat

DamianM

Turcja mocno. Ale tam rozpizdziel musi być teraz w mediach :D

Gość

do Leverkusen.

Gość

Lyon sprzedał Afonso Moreire za 29.5 mln - a kupił go rok temu za 2 mln.

DamianM

troche zaskoczony jestem

Gość

2-0

DamianM

ale cisną skubani, nie spodziewałem sie az takiego tempa

Gość

Bos pierwsza żółta.

DamianM

dobry mecz sie zapowiada

Gość

swojak australii

DamianM

Ja to ogólnie jakoś piłka reprezentacyjna mnie as tak nie kręciła. Czasem pójdę, ale nie dla samego meczu a po prostu piwo wypić. Teraz mundial, klubowej nie ma to się obejrzy, ale normalnie, w trakcie sezonu, to prawie nic albo w ogóle

Gość

Jest potworny przesyt, nadmiar meczów i naprawde ja to porównuje do ulubionego dania czy deseru - jakbyś jadł go codziennie 2/3 razy to po tygodniu zjesz byle co byle tylko tego samego nie jeść - podobnie z tymi meczami. Już nawet te 32 drużyny na mś to też za dużo a teraz dojebali jeszcze 16. Na euro to samo powinno być z 16 i któtszy turniej - gracze nie byliby zajechani i by nie odkladali sił na kolejne mecze daliby z siebie wszystko gdyby wyjebać faze grupową i dać od razu play offy. Ale to się nigdy nie stanie musi być ta żenada z 3 meczami grupowymi gdzie nikt nie gra na 100% bo nie musi bo są słabi przeciwnicy.

DamianM

oczywiście, taka szwajcaria wczoraj, pierwsza połowa to był przecież kabaret i żart a potem jeb

Gość

i to nie jest tak że to u mnie problem w koncentracją - tylko te mecze są poprostu nudne - jednak czasem taki mecz się trafi że nie chcesz żeby się kończył. Mało jednak takich meczów - jest poprostu przesyt przeciętności. Fifa i uefa mordują prestiż wszelkich rozgrywek.

DamianM

też często tak robie, w sumie non stop, pisze newsy i slucham, te wczesniejsze mecze oczywiscie

Gość

Ja mam włączony na innej karcie mecz a na innej co innego oglądam - jak pada gol to zerkam.

DamianM

ja to samo, jeszcze w miare jest czasami bo u mnie o 20 i 23 są, ale o pólnocy czycoś za ujabym nie oglądał mając na rano do pracy

Gość

Nie obejrzałem żadnego całego meczu jeszcze ;D zawsze się nudziłem i wyłączałem - najwięcej zobaczyłem niemcy-curacao - około 70 minut obejrzałem. Meczów po 00:00 nie ogladam.

DamianM

też, chociaż szkocje dla ich hymny chwile też hehe

Gość

usa-austraila to zobacze

DamianM

w Hiszpanii łaczyli z nami Iniaki Penię, co do bramkarzy, ale idzie do Panaty

Uczestnicząc w rozmowach na Live Chat potwierdzasz, że zapoznałeś się i akceptujesz jego regulamin.