Niepewny występ Ayase Uedy pozostaje jednym z głównych tematów przed ligowym spotkaniem Feyenoord z Go Ahead Eagles. Japoński napastnik nie znalazł się w kadrze meczowej na ostatnie starcie z FC Utrecht i choć liczy na powrót do gry w najbliższą niedzielę, jego występ nadal stoi pod znakiem zapytania. Trener Robin van Persie przyznaje, że ostateczna decyzja zapadnie dopiero tuż przed pierwszym gwizdkiem.
Ueda zmaga się z problemami fizycznymi, jednak jego stan stopniowo się poprawia. Sztab szkoleniowy nie chce jednak ryzykować przedwcześnie i woli poczekać z werdyktem do ostatniej chwili.
– To wygląda coraz lepiej, ale żeby powiedzieć coś definitywnego, musimy poczekać do dnia meczu. Jest postęp, lecz wciąż musimy uzbroić się w cierpliwość – wyjaśnił szkoleniowiec podczas konferencji prasowej.
Szansa dla debiutanta między słupkami
Podczas gdy sytuacja w ataku pozostaje niejasna, w kwestii obsady bramki wszystko jest klarowne. Feyenoord będzie musiał radzić sobie bez Timona Wellenreuthera, który pauzuje za kartki. To otwiera drogę do oficjalnego debiutu dla Stevena Bendy.
Van Persie podkreśla, że nowy golkiper już teraz robi bardzo dobre wrażenie na treningach. – Spisuje się pozytywnie i szybko się adaptuje. Timon znów może swobodnie rozmawiać po niemiecku, co też jest miłe. To spokojny chłopak, który ciężko pracuje i jest bardzo otwarty na przyswojenie naszego stylu gry oraz oczekiwań. Niektóre elementy są dla niego nowe, bo przychodzi z Anglii. Tam trening wygląda inaczej. U nas bramkarze często uczestniczą w grach pozycyjnych - dla niego to nowość, ale bardzo go to motywuje – zaznaczył trener.
Komentarze (0)