Zawodnik Feyenoordu w latach 2004–2007, Romeo Castelen, może trafić do więzienia na trzy lata. Holenderska prokuratura podejrzewa byłego reprezentanta kraju o wieloletnie pełnienie kluczowej roli w procederze prania pieniędzy z wykorzystaniem chińskiego klubu piłkarskiego – informuje dziennik Algemeen Dagblad. Łączna kwota objęta śledztwem ma wynosić 2,2 miliona euro, a sprawa toczy się przed sądem w Zwolle.
Postępowanie prowadzone przez służbę śledczą FIOD rozpoczęło się w listopadzie 2019 roku, gdy Castelen został zatrzymany na lotnisku Schiphol z 139 tysiącami euro w gotówce w bagażu podręcznym. Piłkarz był wówczas w drodze do Hongkongu. Według prokuratury przechwycenie pieniędzy stanowi element szerszego mechanizmu polegającego na przewożeniu gotówki z Holandii do Chin, gdzie środki miały być następnie „legalizowane”.
Śledczy twierdzą, że za pośrednictwem chińskiego klubu Zhejiang Yiteng sporządzano fikcyjne kontrakty mające uzasadniać uzyskiwane dochody. Castelen miał między innymi otrzymać premię w wysokości 200 tysięcy euro oraz wynagrodzenia za rzekome usługi skautingowe, które – zdaniem prokuratury – nigdy nie zostały wykonane. Na jego rachunki wpłynęło także łącznie 1,6 miliona euro w gotówce, często w banknotach o nominale 500 euro.
Sam zainteresowany zaprzecza, jakoby pieniądze pochodziły z przestępstwa. Tłumaczył, że kwota zatrzymana na Schiphol była przeznaczona na zakup zegarka w Hongkongu, a część jego majątku ma pochodzić z wygranych w kasynach. Wskazywał również na dochody z kariery piłkarskiej – między innymi w Feyenoordzie i Hamburgerze SV – gdzie, jak podkreśla, zarobił łącznie miliony euro.
Były skrzydłowy, który rozegrał dziesięć meczów w reprezentacji Holandii, zakończył zawodową karierę w 2018 roku, a następnie działał jako opiekun i doradca piłkarzy. Za dwa tygodnie sąd ogłosi wyrok, który rozstrzygnie, czy były gracz Feyenoordu rzeczywiście zostanie skazany na karę pozbawienia wolności.
Komentarze (0)