Odejście Sjaaka Troosta z Rady Nadzorczej Feyenoordu Rotterdam wywołało falę dyskusji na temat dalszego kierunku, w jakim zmierza klub z De Kuip. Decyzja ta, choć dla wielu zaskakująca, obnaża głębokie podziały wewnątrz pionu decyzyjnego. Jak zauważa dziennikarz Wessel Penning, rezygnacja Troosta oznacza, że w najwyższym organie kontrolnym brakuje obecnie osób z realnym, merytorycznym doświadczeniem czysto piłkarskim.
Kulisy tego rozstania sugerują, że u podstaw konfliktu leżała fundamentalna różnica zdań dotycząca obsady kluczowych stanowisk szkoleniowych i technicznych. Głównym punktem spornym miała być przyszłość Robina van Persiego. Troost miał być przeciwny kontynuowaniu z nim współpracy.
Równie sceptycznie były już członek Rady Nadzorczej podchodził do planów zatrudnienia Keesa van Wonderena. Były obrońca Feyenoordu, który święcił z klubem triumf w Pucharze UEFA w 2002 roku, był przymierzany do roli dyrektora technicznego, chociaż doświadczenia w tej roli nie ma żadnego. Dla Troosta ta koncepcja była nie do zaakceptowania.
– Z moich informacji, pochodzących z bardzo wiarygodnych źródeł, wynika, że Troost uznał pozostanie Van Persiego za błąd. Równie mocno dziwiła go próba ściągnięcia Keesa van Wonderena. Osobiście uważam, że termin „dziecko klubu” powinien przestać funkcjonować w kontekście obsadzania funkcji zarządczych. Takie osoby należy trzymać z dala od administracji. Troost był tego samego zdania i to właśnie ten spór stał się bezpośrednią przyczyną jego odejścia – wyjaśnił Wessel Penning na antenie programu FC Rijnmond.
Konflikt narastał w momencie, gdy negocjacje z Van Wonderenem były na finiszu. Ostatecznie jednak, po decydującej rozmowie z Robinem van Persiem, włodarze wycofali się z pomysłu zatrudnienia nowego dyrektora. Choć Troost w przeszłości bywał krytykowany za nieudane decyzje personalne, jego ostatni gest jest przez część komentatorów postrzegany jako akt odwagi i dbałości o standardy.
– Można uznać, że na koniec swojej kariery działacza w Feyenoordzie, Troost wykonał właściwy ruch. Wcześniej bywał odpowiedzialny za błędne nominacje, ale w tej konkretnej sytuacji jego postawa była logiczna. Jeśli uznajesz, że dalsza współpraca z trenerem nie ma sensu, to odejście jest jedynym uczciwym rozwiązaniem. Rzucanie na głęboką wodę niemal kompletnie niedoświadczonego w tej roli Van Wonderena byłoby ryzykowne. Stanowisko Troosta oceniam jako wyjątkowo szczere i rozsądne – podsumował Penning.
Komentarze (0)