Przyszłość Quintena Timbera w Feyenoordzie pozostaje otwarta. Pomocnik rotterdamskiego klubu ma wygasający kontrakt, a temat jego dalszych losów od dłuższego czasu budzi zainteresowanie zarówno wewnątrz klubu, jak i poza nim. Sam zawodnik podkreśla, że na tym etapie nie zapadły jeszcze żadne wiążące decyzje, a możliwych scenariuszy jest kilka.
– To dla mnie wciąż całkowicie otwarta sprawa. Transfer w tym okresie również wchodzi w grę – przyznaje Timber w rozmowie z De Telegraaf. – Oczywiście sporo się wydarzyło. Jako piłkarz chcesz skupić się wyłącznie na grze, ale są też sprawy zewnętrzne i ta sytuacja kontraktowa, o której ciągle się mówi. Pierwsza część sezonu była trudna, również przez brak rytmu po kontuzji. To jednak element tej drogi. Ostatecznie to właśnie trudne momenty kształtują charakter.
Zapytany o presję związaną z koniecznością szybkiego rozstrzygnięcia swojej przyszłości, Timber pozostaje konsekwentny. – Być może ktoś pod wpływem nacisków z zewnątrz podjąłby konkretną decyzję, ale ja zawsze chcę być jak najbliżej samego siebie. Gdyby moją intencją było nieprzedłużanie kontraktu, wszystko byłoby już jasne. Miałem tutaj wspaniałe lata i wciąż czuję się w Feyenoordzie znakomicie. Natomiast przy przedłużeniu umowy obie strony muszą być na jednej linii – zaznacza.
Duże emocje wokół jego osoby zaskoczyły go bardziej, niż się spodziewał. – Nie sądziłem, że to przybierze aż taką skalę. Już latem, gdy byłem kontuzjowany, w mediach społecznościowych zrobiło się bardzo głośno i to się nie kończyło. Staram się patrzeć na to w ten sposób: najwyraźniej ludzie chcą mnie tu zatrzymać. Jestem za to wdzięczny. Tak odebrałem też ten transparent – jako dowód troski o mnie jako zawodnika i chęci, żebym został.
Czy te reakcje sprawiały mu ból? – Transparent nie, media społecznościowe też nie. Jedynie gwizdy przy rzucie karnym były czymś, co na moment mnie dotknęło. Myślę jednak, że to była emocja chwili. W głowie mam przekonanie, że kibice nie czują tego naprawdę w taki sposób. W takich momentach mam wręcz jeszcze większą motywację, żeby strzelić. Zawsze chcę dawać z siebie maksimum dla kolegów z drużyny i dla klubu. Tak było, jest i będzie. Ta sytuacja niczego w tym nie zmienia – podkreśla.
Feyenoord i Timber pozostają w stałym kontakcie, jednak sam zawodnik nie chce mówić o precyzyjnie zaplanowanej ścieżce kariery. – Nie jestem typem człowieka, który planuje daleko do przodu. Oczywiście mam marzenia, ale w mojej głowie to po prostu Boży plan – jak ma się potoczyć, tak się potoczy. Jestem bardzo wdzięczny. Rozmawiamy o tym, że Feyenoord chce przedłużyć ze mną kontrakt i że mam nadzieję pojechać na mistrzostwa świata. Teraz jesteśmy w Marbelli, świeci słońce, przed chwilą graliśmy w footvolley. Jestem wdzięczny za wszystkie możliwości, które dostałem. To daje mi ogromny spokój. To jest moja droga – podsumowuje Timber.
Komentarze (0)