Problemy Feyenoordu nie ustają, a ostatni mecz ligowy tylko je uwypuklił. Givairo Read, który po przerwie spowodowanej kontuzją znalazł się w niedzielę ponownie w kadrze meczowej, w końcówce spotkania znów musiał opuścić boisko z urazem, najprawdopodobniej mięśnia dwugłowego uda. Skala kontuzji nie jest jeszcze znana, ale pojawiają się wątpliwości, czy całej sytuacji nie dało się uniknąć.
Na łamach Algemeen Dagblad poruszono kulisy decyzji dotyczącej występu Reada w wyjazdowym meczu z sc Heerenveen. Według dziennika trener Robin van Persie miał zignorować zalecenia sztabu medycznego w sprawie czasu gry młodego obrońcy.
Z przekazu wynika, że przed spotkaniem szkoleniowiec ustalił z samym zawodnikiem, iż to on będzie sygnalizował, jak długo jest w stanie grać. Inne stanowisko zajmowała jednak opieka medyczna klubu, która apelowała o ostrożność przy powrocie bocznego obrońcy po wcześniejszym urazie tej samej grupy mięśniowej. Sztab rekomendował stopniowe wprowadzanie piłkarza i ograniczenie ryzyka przeciążenia.
W przytoczonym przez AD fragmencie opisano konkretną sytuację z meczu w Heerenveen: – Personel medyczny doradził Van Persiemu, aby we Fryzji zdjąć Givairo Reada po nieco ponad godzinie gry, bo zawodnik dopiero co wrócił po kontuzji ścięgna udowego. Van Persie pokręcił głową – Read mógł jeszcze chwilę pograć na Abe Lenstra. Obrońca doznał urazu w doliczonym czasie gry.
Autorzy analizy stawiają przy tym szersze pytanie o to, kto w Feyenoordzie realnie potrafi temperować impulsywność trenera. Ostatni weekend miał pokazać, że głos sztabu medycznego nie ma wystarczającej wagi. Padają nazwiska współpracowników Van Persiego – René Hake, Johna de Wolfa i Etienne’a Reijena – jednak konkluzja jest jednoznaczna: – Żaden z nich nie wydaje się osobą o na tyle stanowczym charakterze, by powiedzieć: Robin, teraz trzeba zachować rozsądek. W Rotterdamie wszyscy próbują docierać do Van Persiego drogą dyplomacji. Bez większych efektów.
Komentarze (0)